1. Ciągnie na smyczy, nawet jak nie wie dokąd idzie. Stosuję metodę na drzewo już tak intensywnie od ok. tygodnia i nie widzę efektu. Wraca się, ale czasami jest to minimalne. Albo odwróci tylko głowę i myśli, że to wystarczy i ciągnie dalej. Przy czym drze się, piszczy jakbym mu krzywdę robiła. Ale nie ma zmiłuj. Dlatego niekiedy jestem z nim godzinę na spacerze a w metrach to tyle co bym blok obeszła
2. Tak jak w jedną stronę ciągnie tak w powrotną robi osła. I tym razem stoję i czekam aż mu się zachce iść.
3. Musi biegać na długaśnej linie bo nie słucha i nie przychodzi na zawołanie. W zasadzie to się zachowuje jakby nic nie słyszał. Potrafi biec przed siebie, nawet jak nic tam nie ma. Czasami wypatrzy psa i to z takiej odległości, że aż trudno uwierzyć i wtedy bez oglądania się leci. Nie pomaga moje darcie, cmokanie, skakanie, machanie rękami, uciekanie w drugą stronę, piszczenie piłką czy inną zabawką (nawet nową), ani jego ulubione smakołyki. W domu dałby się pokroić za żółty ser, a na dworze jak mu podstawię pod nos to się odwraca, albo nawet kiedyś wypluł.
Myślicie, że może być tak, że on się nigdy nie nauczy chodzić na smyczy i zawsze będzie latał na linie? Z niego to jest wulkan energii. Codziennie podliczając wychodzi na ok. 3 godziny z czego jedna godzina to bieganie, skoki i ogólnie zabawa, czasem też z innym psem. Chyba że pada to wiadomo, siku i tyle. Wet wczoraj stwierdził, że to już taki charakter. Czy to może być jakieś adhd? Z tym, że w domu jest jak najzwyklejszy kundel. Dodam, że pracuję w domu i jak do mnie przychodzą klienci to pies sam wie, że to jest taki czas specjalny i potrafi się przestawić na inny tryb. Nawet nie muszę go zbytnio namawiać by poszedł do siebie. Od razu wchodzi do pokoju i zasypia. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi a on nic. Niektórzy nawet nie wiedzą chyba że mam psa. Tak więc nie jest on jakiś głupi. Jednak te spacery (albo siłowanie i staranie utrzymać się nieruchomo, albo stanie i czekanie aż się ruszy) mnie dobijają. Teraz jeszcze przelała się czara goryczy jak zeżarł jakieś kości, kupę ludzką


