A u mnie miła niespodzianka:
wczoraj na spacerku mama z dzieckiem na ręku, widzę, że mama śmieje się pod niebiosa i mówi:
Nie, to nie jest myszka. To jest piesek

A dziecko: "piesek? Ale mamo, napewno?"
Ha ha, Drago już był nazywany zajączkiem, mrówkojadem, świnką itp.
Na szczęście coraz rzadziej słyszę od ludzi negatywne opinie.
Kiedyś facet jechał na rowerze wzdłuż alejki po której Drago szedł bez smyczy. Widzę, że zwalnia. Od razu pomyślałam, że oho zaraz mnie opierniczy, że pies jest bez smyczy. Ale nie, był zachwycony. Fajnie jest jak tak do psa ludzie podchodzą - zawsze mnie to cieszy.