Nie mam na stałe styczności z myśliwymi, ale swego czasu zdarzyło mi się kilkakrotnie wyjechać na zagraniczna wystawę z koleżanką, która z dziada pradziada hoduje posokowce a jej rodzina uczestniczy w polowaniach. Opowiadała jak to u nich wygląda, fakt, nie bawią się raczej w nałogowe jeżdżenie po wystawach, ale hodowlanki zawsze robią

I certyfikaty użytkowości też i startują w konkursach myśliwskich w Polsce i za granicą. Owszem , wybierając repa do swoich suk kierują się głownie użytkowością psa a nie wynikami z wystaw, ale tą użytkowość też nadają odpowiednie kluby zrzeszone jednak w FCI.
Więc nie jest to jednak tak do końca, że leje się na FCI sikiem prostym i hoduje poza związkiem, jakimkolwiek.
A co do tego, że po 2 rodowodowych psach rodzi się prawomocnie kundel jeśli miot nie jest zgłoszony do organizacji kynologicznej...co w tym dziwnego ? Ta ogranizacja poświadcza to skojarzenie w sensie czystości genetycznej rasy. Jasne, zdarzają się przewały -jak wszędzie- ale są to przypadki marginalne i jak tylko wychodzą na jaw, piętnowane ( patrz choćby bullkity ).
A taki Czesiek lub Pani Krysia to ci może tylko potwierdzić na gembe, a ja za płotem mam takiego Pana Cześka, co suke wilczura pokrył bernardynem ( mówimy oczywiście o totalnych bezpapierowcach w przypadku rodziców ) i jak mu się w miocie urodziły 3 wilczury i 3 bernardyny , to wilczury utopił a "bernardyny" potem sprzedawał jako bernardyny

jako szczeniaki przypominały bernardyny, jako dorosłe nawet też

i ci naiwniacy co je kupili pewnie też opowiadają takie farmazony, że maja bernardyny bo przecież wyglądają jak bernardyny
