Ja tez ostatnio wdalam sie w pyskowke...
Z siostra i naszymi psami wyszlysmy na wieczorny spacer ( siostra ma cane corso)
Idziemy sobie spokojnie z naszymi psami na smyczy i z przeciwka idzie sobie chlopak ze swoja mama, juz z daleka slyszalam jakies dziwne uwagi w naszym kierunku
W momencie kiedy sie mijalismy chlopak powiedzial " nic tylko wziac strzelbe i powystrzelac

! Na co ja " w leb sobie lepiej strzel "
No i sie zaczelo... Ze takie psy na podworzu powinno sie trzymac a nie szlajac po ulicach ( dodam ze pochodze ze wsi i ludzie jak widac sa na tych wsiach sa zacofani

)
Mamusia tego kolesia podeszla do mnie i zaczela mi wymachiwac przed oczami lapami , darla sie ze pogryza kogos i tak sie to skonczy... Ze to agresywne psy ! No to mowie spokojnie do pani ze jak takie agresory to ja na pani miejsu tak tymi raczkami bym nie wymachiwala

Po tych slowach cofnela sie o pare kroczkow.
Dodam, ze moja Coco stala sobie spokojnie i sie na nia patrzyla
Cisnienie mi podniesli niemilosiernie no ale coz, wies to wies. Najlepiej przywiazac przyslowiowego " Miska" do budy na lancuch, rzucic od czasu do czasu jakas kromeczke chleba i bedzie cacy.
Podstawową zasadą, o której należy zawsze pamiętać - niezależnie od pracy, jaką wykonujemy z psem, jest to, że psy nie mogą cierpieć z powodu naszych ambicji, nieważne, jak wielkiej wagi wydaje nam się nasza praca.
Turid Rugaas