Moje zdanie jest takie jesteśmy mięsożerni.. Przynajmniej ja

.
A marchewka też krzyczy jak się ją wyrywa...
Co do wegeterianizmu...
jeśli już nie jesteście w "wieku rozrodczym i nie macie się zamiaru rozmnażać" to "to róbta co chceta"...
Ale jak macie w planach dzieci - to jak Wam się marzy wegetarianizm módlcie się do "jakiegokolwiek boga, który zechce Wasz wysłuchać" aby Wasz wegetarianizm nie odbił się na zdrowiu Waszych dzieci...
bo to Wy będziecie z tą świadomością żyć i umierać... jak się okaże, że Wasze dziecko na wadę czy chorobę właśnie z braku jakiegoś czegoś czego nie widzimy (aminokwasy e-cośtam) a co jest tylko w mięsie...
A poza tym jak widzę "zdrowe jedzenie wegetariańskie" czyli głównie soję (która jest modyfikowana genetycznie w jakiś 75% produkcji) to dostaję głupawki...