A więc, jak w temacie... moja Smila jest bulem bez zainteresowań

A dokładnie rzecz ujmując ciężko ją zainteresować czymkolwiek na spacerach. To, co w domu robi furorę, po wyjściu na dwór nie ma żadnej wartości

Najulubieńszym zajęciem Smili podczas spacerów jest węszenie i wyszukiwanie śmieci. W tym muszę przyznać jest mistrzem

Mogłaby pracować na etacie, jako sprzątacz

Doprowadza mnie tym do szewskiej pasji i ćwiczy moją cierpliwość, której jest coraz mniej

Na szczęście szybko się uczy i w warunkach sterylnych, czyli dom komenda "nie rusz" jest opanowana, teraz wychodzimy z nią na podwórko. No ale nie o tym chciałam

.
Może ktoś mi doradzi, jak zachęcić ją do czegokolwiek innego na spacerach oprócz tego jej notorycznego węszenia

Węszenie wykorzystuje w zabawie pt. "szukaj" układając jej ścieżki z smakołyków, no ale ileż można się w to bawić

. Próbowałam już uwarunkować ją na piłkę, ale tak jak pisałam, w domu jest ona super zabawką, natomiast na dworze Smila ma ją w głębokim poważaniu

Patyki też jej nie bawią. Ogólnie rzecz ujmując to ona ma charakter takiej "starej-maleńkiej". Jest leniwa, nie przepada za deszczową pogodą, a gdy na dworze ziąb na dalszy spacer mogę sobie pójść sama

. Jedynym rozwiązaniem, by zmusić ją do pochodzenia (o pobieganiu przestałam już marzyć) są spacery do lasu, ale w tygodniu czasami jest to niewykonalne, dlatego chciałabym wymyślić jakieś rozwiązanie by pobiegała np. na psiej łączce. Gdy była młodsza, wyjściem z sytuacji były spacery z osiedlowymi psimi kumplami, ganiała z nimi i do domu wracała wybiegana, ale bardzo szybko wyrosła z tego ganiania i wolała brać udział w ludzkich pogawędkach niż bez sensu tracić energię
Wiem, że sportowca z niej nie zrobię, bo ona typ kanapowego lenia i życiowego flegmatyka, ale może ktoś z Was ma pomysł, jak ją chociaż trochę rozruszać

A zapomniałam, jedynym motywatorem na spacerach są dla Smili smakołyki
