Od jakiegoś czasu moja Młoda w stała się strażnikiem i szczekunem

Najczęściej zdarza się jej obszczekać kogoś pojawiającego się w oddali, gdy jesteśmy na wieczornym spacerze. Zdarza się jej również to w ciągu dnia, gdy jesteśmy w pustym lesie i nagle ktoś się gdzieś w oddali pojawi na ścieżce. W sytuacji pierwszej jest to do opanowania, biega zawsze na długiej lince, co pozwala ją zastopować i przywołać. Zazwyczaj wraca, wtedy 'siad' ciacho, 'patrz' ciacho i się uspakaja. Gorzej sytuacja przedstawia się w lesie. Linka jest upierdliwa na takich spacerach, bo się plącze i haczy o chaszcze, no ale na razie jest jakimś rozwiązaniem. W lesie Smila nie odwołuje się już tak ładnie i nakręca się szczekaniem jak najęta. Gdy spotkam w miarę normalnego ludzia to proszę, żeby przystanął i "pogadał" z moim szczekunem. Gdy się uspokoi daję komendę 'siad' i nagradzam. Ale na razie nie widzę większych rezultatów

Jak jej odkręcić to stróżowanie

Jakieś pomysły
