<QUOTE author="maszkara"><s>
maszkara pisze:</s>Z tego co sobie przypominam to nasz weterynarz nazwał tą przypadłość "łysinki" u naszego bula dermatozą cynkozależną...
</QUOTE>
Z tego co znalazłam w necie to jest choroba kojarzona z "psami północy" ( syberiany, malamuty ) o podłożu albo genetycznym albo żywieniowym.
Nie są to dermatozy wywołane niedoborami cynku, lecz takie, które da się leczyć poprzez podawanie cynku.
Większość bullków to ma i tak jak pisała <B><s>
</s>emara </B> mało kto akurat specjalnie na to podaje cynk, po prostu samo przechodzi.
Podobno należy używać cynku, który nie jest na bazie siarczanu cynku, pozostałe związki są ok dla psa.
Kiedyś już była dyskusja nt cynku i był dylemat- zielony ZINCAS czy różowy...( nie pamiętam nazwy, ma mocniejszą dawkę).
Osobiście podaję ZINCASa jeśli zachodzi taka potrzeba, tzn pogarsza się stan skóry lub sierści.