Po co bulowi kolczatka?
Po co bulowi kolczatka?
Nie wiem gdzie temat umieścić więc na razie zamieszczam tu.
Coraz częściej widuję bule na kolczacie. Właściciele tych bulków zazwyczaj tłumaczą się tak, że są mikrej postury i nie mają siły utrzymać ciągnącego jak szatan bulka. Kiedyś rozmawiałam na temat używania kolczatki ze szkoleniowcem prowadzącym bulowate. Otóż jego zdaniem kolczatka daje bulowi sprzeczne sygnały. W skrócie: bul ciągnie = kolczatka wbija się w skórę powodując ból = co daje sygnał "do ataku" = efekt: bul ciągnie nadal.
Jeśli o mnie chodzi nigdy nie ubrałabym tego czegoś swojemu psu. Po prostu nauczyłam swojego osła nie ciągnąć na smyczy bardzo mozolną pracą.
Coraz częściej widuję bule na kolczacie. Właściciele tych bulków zazwyczaj tłumaczą się tak, że są mikrej postury i nie mają siły utrzymać ciągnącego jak szatan bulka. Kiedyś rozmawiałam na temat używania kolczatki ze szkoleniowcem prowadzącym bulowate. Otóż jego zdaniem kolczatka daje bulowi sprzeczne sygnały. W skrócie: bul ciągnie = kolczatka wbija się w skórę powodując ból = co daje sygnał "do ataku" = efekt: bul ciągnie nadal.
Jeśli o mnie chodzi nigdy nie ubrałabym tego czegoś swojemu psu. Po prostu nauczyłam swojego osła nie ciągnąć na smyczy bardzo mozolną pracą.
Kolczatka to w ogóle średnie narzędzie, niezależnie od rasy psa. Zazwyczaj używanie kolczatki świadczy o lenistwie właściciela jeśli chodzi o naukę nieciągnięcia na smyczy.
Na początku kolczatka zazwyczaj działa, ale w sytuacjach skrajnych - np. agresja do innego psa powoduje tylko zwiększenie zajadłości ataku (właśnie z powodu bólu). Poza tym z czasem pies się do bólu przyzwyczaja, a w trakcie zabawy z innym psem, to kolczatka może powodować niezłe obrażenia.
Do tego kolczatka zupełnie nie nadaje się do tfu, tfu rozdzielania sczepionych psów, a zwykła obroża jak nabardziej, skręcamy, podduszamy i czekamy. Pies w końcu puszcza. Spróbujcie to zrobić na kolczatce, oprócz znacznych obrażeń dla psa, samemu można się nieźle pokaleczyć.
Są znacznie lepsze narzędzia do kontroli psa i nauki ładnego chodzenia na smyczy, jak chociażby obroża uzdowa (kantarek).
Kolczatkom tak stosowanym jak to się robi w większości mówimy zdecydowane NIE.
Na początku kolczatka zazwyczaj działa, ale w sytuacjach skrajnych - np. agresja do innego psa powoduje tylko zwiększenie zajadłości ataku (właśnie z powodu bólu). Poza tym z czasem pies się do bólu przyzwyczaja, a w trakcie zabawy z innym psem, to kolczatka może powodować niezłe obrażenia.
Do tego kolczatka zupełnie nie nadaje się do tfu, tfu rozdzielania sczepionych psów, a zwykła obroża jak nabardziej, skręcamy, podduszamy i czekamy. Pies w końcu puszcza. Spróbujcie to zrobić na kolczatce, oprócz znacznych obrażeń dla psa, samemu można się nieźle pokaleczyć.
Są znacznie lepsze narzędzia do kontroli psa i nauki ładnego chodzenia na smyczy, jak chociażby obroża uzdowa (kantarek).
Kolczatkom tak stosowanym jak to się robi w większości mówimy zdecydowane NIE.
Zstąpił z nieba Archanioł Gabryiel
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
-
Edyta Nowacka
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 1337
- Rejestracja: pt cze 01, 07 17:47 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Ja spotkałam szkoleniowca, który wymagał kolczatki bo wydaje brzęczący odgłos i to ma być jakiś sygnał sygnalizujący dla psa. Nie znam szczegółów bo to mówił mi właściciel bokserki chodzącej tam na szkolenie.
Pan też propagował pojenie psa jak konia - czyli micha do picia a potem zabieranie więc bez komentarza.
Kolczatka u buli wg mnie odpada. Mało widziałam ale mi wystarczy - mój Taranek jak czuje ból dostaje totalnego świra i dodaje mu to pary więc na bank kolczatka by nie pomogła. Nie wiem jak to może przy tej rasie dawać jakiś pozytywny rezultat.
Doszliśmy do tego, że ciągnie tylko z rana jak biegiem na trawnik lecimy siku i jak wysiadamy z tramwaju lub pociągu wtedy jest długa przez tunel. Da się i to wypracować bez pomocy kolców wbijających się w szyje psa.
Pan też propagował pojenie psa jak konia - czyli micha do picia a potem zabieranie więc bez komentarza.
Kolczatka u buli wg mnie odpada. Mało widziałam ale mi wystarczy - mój Taranek jak czuje ból dostaje totalnego świra i dodaje mu to pary więc na bank kolczatka by nie pomogła. Nie wiem jak to może przy tej rasie dawać jakiś pozytywny rezultat.
Doszliśmy do tego, że ciągnie tylko z rana jak biegiem na trawnik lecimy siku i jak wysiadamy z tramwaju lub pociągu wtedy jest długa przez tunel. Da się i to wypracować bez pomocy kolców wbijających się w szyje psa.
... a łyżka na to niemożliwe :P
-
MiMi
- yoki
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 523
- Rejestracja: sob gru 16, 06 11:23 am
- Lokalizacja: warszawa
- Kontakt:
Grzesiek a mam do Ciebie pytanie. Co uważasz na temat łańcuszka zaciskowego dla szczeniaka-podrostka bullka? wg właścicielki ma uwarunkowane posłuszeństwo w ten sposób robione wg niej pozytywnie. Dodam że pies jest cały czas na łańcuszku.Bardzo mnie interesuje Twoja opinia na ten temat
Ostatnio zmieniony pn sie 11, 08 12:03 pm przez yoki, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Edyta Nowacka
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 1337
- Rejestracja: pt cze 01, 07 17:47 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Yoki - nie uważam, żeby łańcuszek zaciskowy można nazwać 'poztywnym' narzędziem - jego działanie opiera się przecież na korekcji.
Nie znaczy to, że jest to złe narzędzie - jeśli ktoś potrafi go umiejętnie używac, to ok. To samo tyczy się kolczatki. Ale celem takich narzędzi jest takie wyćwiczenie psa, aby nie były one konieczne, czyli aby pies mógł chodzić na zwykłej obroży, szelkach, jak trzeba na kantarku.
Staram się nie używać takich narzędzi, co nie znaczy, że ktoś nie może tego robić dobrze i z dużą sprawą przy odpowiednim psychicznie psie.
Dla buli, które nie lubią innych psów, to łańcuszek się nie nadaje moim zdaniem - wysyła niewłaściwe sygnały (awersja, ból), do tego pies się dusi, a to może nie pozostać bez wpływu na krtań w dłuższym okresie czasu.
Kwestia określenia plusów i minusów w danym przypadku.
Nie znaczy to, że jest to złe narzędzie - jeśli ktoś potrafi go umiejętnie używac, to ok. To samo tyczy się kolczatki. Ale celem takich narzędzi jest takie wyćwiczenie psa, aby nie były one konieczne, czyli aby pies mógł chodzić na zwykłej obroży, szelkach, jak trzeba na kantarku.
Staram się nie używać takich narzędzi, co nie znaczy, że ktoś nie może tego robić dobrze i z dużą sprawą przy odpowiednim psychicznie psie.
Dla buli, które nie lubią innych psów, to łańcuszek się nie nadaje moim zdaniem - wysyła niewłaściwe sygnały (awersja, ból), do tego pies się dusi, a to może nie pozostać bez wpływu na krtań w dłuższym okresie czasu.
Kwestia określenia plusów i minusów w danym przypadku.
Zstąpił z nieba Archanioł Gabryiel
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
- yoki
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 523
- Rejestracja: sob gru 16, 06 11:23 am
- Lokalizacja: warszawa
- Kontakt:
Już Ci tłumaczę jak ja to widzę a ty jak byś mógł popraw mnie
Rozumiem że pies może mieć posłuszeństwo robione na łańcuszku/w wyższych klasach obi jest wymagany/ i je mieć tak uwarunkowane/zawsze zakładane do ćwiczeń/.Wiem że nie jest to metoda pozytywna.Właścicielka z założenia nie stosuje korekty łańcuszkiem, choć ja w to nie wierzę bo siłą rzeczy psa gdy pies próbuje odejść to się zaciska. Ale najbardziej mnie w tym dziwi to że suczka jest ciągle na łańcuszku co wydaje mi się że nie może być wtedy uwarunkowana na obi, prawda?
Co do samego łańcuszka Żmijowa uważa że łańcuszkiem można psa zabić !
Rozumiem że pies może mieć posłuszeństwo robione na łańcuszku/w wyższych klasach obi jest wymagany/ i je mieć tak uwarunkowane/zawsze zakładane do ćwiczeń/.Wiem że nie jest to metoda pozytywna.Właścicielka z założenia nie stosuje korekty łańcuszkiem, choć ja w to nie wierzę bo siłą rzeczy psa gdy pies próbuje odejść to się zaciska. Ale najbardziej mnie w tym dziwi to że suczka jest ciągle na łańcuszku co wydaje mi się że nie może być wtedy uwarunkowana na obi, prawda?
Co do samego łańcuszka Żmijowa uważa że łańcuszkiem można psa zabić !
<QUOTE author="yoki"><s>
Znam przypadek ze szkolenia szczeniaka dobermana
"szkoleniowiec" chciał pokazać jak posługiwać się łańcuszkiem i o mały włos zabiłby suczkę. Szarpnął a szczenię zawyło i straciło przytomność. Od tego czasu suczka zaczęła chorować. Po badaniach okazało się, że ma pęknięty kręg szyjny
Do dzisiaj cierpi na padaczkę.
</QUOTE>yoki pisze:</s>
Co do samego łańcuszka Żmijowa uważa że łańcuszkiem można psa zabić !
Znam przypadek ze szkolenia szczeniaka dobermana
-
bulterierka
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 1331
- Rejestracja: czw maja 15, 08 20:13 pm
- Lokalizacja: Tarnów
-
bulterierka
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 1331
- Rejestracja: czw maja 15, 08 20:13 pm
- Lokalizacja: Tarnów
<QUOTE author="Aga31"><s>
dokładnie! psy długo włose może maja lepiej z kolczatkami niż krótko,ale jak dlamnie to kolczatka wogóle powinna zniknąć z sklepów zoologicznych
zrosztą lenistwi i tyle!
a na pytanie odpowiem
Po co kolczatka bullowi?
po gówno!...żeby sie tylko męczył w tej kolczactce
zreszta spacery powinny być na luzie a z kolczatka napewno będzie....
cóż ludzka głupota z tą kolczatka!
</QUOTE>Aga31 pisze:</s>Zwykłe lenistwo - ot co![]()
dokładnie! psy długo włose może maja lepiej z kolczatkami niż krótko,ale jak dlamnie to kolczatka wogóle powinna zniknąć z sklepów zoologicznych
zrosztą lenistwi i tyle!
a na pytanie odpowiem
Po co kolczatka bullowi?
po gówno!...żeby sie tylko męczył w tej kolczactce
zreszta spacery powinny być na luzie a z kolczatka napewno będzie....
cóż ludzka głupota z tą kolczatka!
