jak uczycie aportowania?
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
jak uczycie aportowania?
Proszę o podzieleniem się doświadczeniami, jakimi metodami uczycie aportu formalnego.
Hmm... a czy z czymś konkretnie jest przy tym aportowaniu problem, czy tak ogólnie pytasz
?
Ja naukę aportu zaczynam od zabawy z psiakiem
. Czyli najpierw musi bardzo chcieć ten przedmiot dostać. I potem szybciutko rzucam dając komendę do przyniesienia. Najpierw "po ziemi" i dość blisko, potem stopniowo coraz dalej. I używam linki do tego żeby pies przybiegł do mnie. Zaczynam psa chwalić jak tylko złapie aport w paszczę. Potem go wołam do siebie i motywuję do przyjścia. Kiedy przybiegnie to aportu nie zabieram od razu, tylko się nim z psem bawię, przeciągam, puszczam i biegniemy z aportem w ryjku, potem znowu się przeciągamy (przy tym powtarzam "trzymaj", co potem się przydaje kiedy pies ma trzymać aport w siadzie). Najczęściej linka szybko przestaje być potrzebna, bo pies chętnie przybiega z aportem żeby się nim pobawić.
A siadania przed przewodnikiem uczymy się dopiero jak psiak tą zabawę polubi. I kiedy ma w miarę opanowane przywołanie z siadem przed przewodnikiem i siadem przy nodze.
Tu też - kiedy pies podbiega łapię za aport i się troszkę przeciągam, potem daję "siad" i np. lewą ręką dociskam psu tyłeczek do ziemi, a prawą "pilnuję" żeby trzymał aport. Ale tu jest różnie - bo różne są psy
- czasem pies nauczony komendy "do mnie" siada ładnie i aport trzyma, a czasem trzeba kombinować w zależności od przypadku. Zależy z czym jest problem - czy z równym siadaniem, czy z trzymaniem aportu, czy z jego oddawaniem (to powiem szczerze raczej się u nas nie zdarzało akurat). Za to zdarzają się problemy z trzymaniem aportu kiedy pies był uczony przywołania z siadem przed przewodnikiem na żarcie. U mojej był problem z wypluwaniem aportu za wcześnie, akurat u niej podziałało to, że ja się wtedy cofałam i kazałam aport na nowo podnosić i nieść do mnie - nie brałam aportu do ręki dopóki nie wytrzymała i nie odebrałam go z pyska
. Dalej zdarza się u nas niestety przerzucanie aportu w ryjku kiedy Amf siedzi (nosi ładnie) - mam nadzieję, że i z tym sobie kiedyś poradzimy. Ale u niej mogłam w ten sposób robić, bo to jest aportowa maniaczka i nic jej do aportowania nie jest w stanie zniechęcić
. U psa umiarkowanie zainteresowanego tą zabawą przy wypluwaniu aportu skupiłabym się na zabawie w przeciąganie się tym.
A wytrzymywanie w siadzie przy nodze hmm... ja zaczynam tak. Najpierw na smyczy. Daję "zostań" i energicznie wykonuję ruch jakbym chciała aport rzucić. Jak pies nie poderwie tyłka to go chwalę. Tak kilka razy, a potem dopiero rzucam aport - tu jeżeli trzeba zatrzymuję psa przy pomocy smyczy i chwalę jeżeli wysiedzi. Oczywiście do tego ćwiczenia pies rzeczywiście musi być na ten aport odpowiednio nakręcony, żeby po wytrzymaniu w siadzie pobiegł. I też najpierw rzucam bliziutko, dopiero stopniowo potem coraz dalej. Potem to samo bez smyczy. U mojej był z tym spory problem, więc dodatkowo zastosowałam jedzonko za wytrzymanie w siadzie. Ale już u psa mniej nakręconego na aport bym się mocno zastanawiała nad takim rozwiązaniem... żeby nie przestał mieć ochoty pobiec do wyrzuconego przedmiotu
.
Co jeszcze - nigdy nie piłuję aportu "formalnego" za dużo, żeby psa nie zniechęcić. Dużo większy nacisk kładę na ćwiczenie aportu "zabawowego" w celu wyrobienia pasji do tej czynności, a ten "formalny" jest robiony znacznie rzadziej. Na "męczenie" go mogę sobie pozwolić u takiej maniaczki jak moja
, ale nie u psa umiarkowanie zainteresowanego tą zabawą.
Ajjj, bym zapomniała - po wykonaniu aportu jest nagroda - lądująca w paszczy psa ulubiona zabawka.
No i znowu "gotowce" pomocnicze
http://www.wolfdog.org/pol/articles/1243.html
http://www.wolfdog.org/pol/articles/1257.html
Uff... tyle ode mnie - sorki, że tak haotycznie i po łebkach, ale mam jakąś gigantyczną temperaturę
- może Mariusz napisze bardziej "po ludzku"
.
Ja naukę aportu zaczynam od zabawy z psiakiem
A siadania przed przewodnikiem uczymy się dopiero jak psiak tą zabawę polubi. I kiedy ma w miarę opanowane przywołanie z siadem przed przewodnikiem i siadem przy nodze.
Tu też - kiedy pies podbiega łapię za aport i się troszkę przeciągam, potem daję "siad" i np. lewą ręką dociskam psu tyłeczek do ziemi, a prawą "pilnuję" żeby trzymał aport. Ale tu jest różnie - bo różne są psy
A wytrzymywanie w siadzie przy nodze hmm... ja zaczynam tak. Najpierw na smyczy. Daję "zostań" i energicznie wykonuję ruch jakbym chciała aport rzucić. Jak pies nie poderwie tyłka to go chwalę. Tak kilka razy, a potem dopiero rzucam aport - tu jeżeli trzeba zatrzymuję psa przy pomocy smyczy i chwalę jeżeli wysiedzi. Oczywiście do tego ćwiczenia pies rzeczywiście musi być na ten aport odpowiednio nakręcony, żeby po wytrzymaniu w siadzie pobiegł. I też najpierw rzucam bliziutko, dopiero stopniowo potem coraz dalej. Potem to samo bez smyczy. U mojej był z tym spory problem, więc dodatkowo zastosowałam jedzonko za wytrzymanie w siadzie. Ale już u psa mniej nakręconego na aport bym się mocno zastanawiała nad takim rozwiązaniem... żeby nie przestał mieć ochoty pobiec do wyrzuconego przedmiotu
Co jeszcze - nigdy nie piłuję aportu "formalnego" za dużo, żeby psa nie zniechęcić. Dużo większy nacisk kładę na ćwiczenie aportu "zabawowego" w celu wyrobienia pasji do tej czynności, a ten "formalny" jest robiony znacznie rzadziej. Na "męczenie" go mogę sobie pozwolić u takiej maniaczki jak moja
Ajjj, bym zapomniała - po wykonaniu aportu jest nagroda - lądująca w paszczy psa ulubiona zabawka.
No i znowu "gotowce" pomocnicze
http://www.wolfdog.org/pol/articles/1243.html
http://www.wolfdog.org/pol/articles/1257.html
Uff... tyle ode mnie - sorki, że tak haotycznie i po łebkach, ale mam jakąś gigantyczną temperaturę
[url=http://img217.imageshack.us/i/yu80ty8copy.jpg/][img]http://img217.imageshack.us/img217/101/yu80ty8copy.jpg[/img][/url]
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Bardzo dziękuję za opis.
I jeszcze prosze o filmik. Własnie będę musiałą juz prezejść do nakręcenia suki na koziołek i do nagrodzenia przeciąganiem. chyba do koziolka zamiast sznurka, który dla mojego oszołoma jest bardzo atrakcyjny, w kazdym wydaniu, dowiążę żyłki, żeby się przeciągać.
Czas zacząć włączać emocje, kiedy mam już podstawy rozumienia zadania.
A z czym mam problem? Wysiedzenia przy nodze jeszcze nie robię. Mam największy problem z bliskim siadaniem, z łączeniam ćwiczeń samego trzymania koziołka i przynoszenia go- same trzymanie mamy o wiele dłuższe, o ile jest to tylko siedzenie z koziołkiem. No i właśnie tego formalnego aportu robie bardzo malo, żeby psu sie podobało. Nie łączę tego jednak z zabawkowym noszeniem piłeczki. No, ten nasz obecny etap pracy nad aportowaniem to naprawdę początki składania całości
A z czym mam problem? Wysiedzenia przy nodze jeszcze nie robię. Mam największy problem z bliskim siadaniem, z łączeniam ćwiczeń samego trzymania koziołka i przynoszenia go- same trzymanie mamy o wiele dłuższe, o ile jest to tylko siedzenie z koziołkiem. No i właśnie tego formalnego aportu robie bardzo malo, żeby psu sie podobało. Nie łączę tego jednak z zabawkowym noszeniem piłeczki. No, ten nasz obecny etap pracy nad aportowaniem to naprawdę początki składania całości
Z filmikiem to niestety u mnie lipa, bo nie mam kamerki (co zresztą mocno mnie denerwuje i muszę wreszcie kupić, mam nadzieję że niedługo).
Przeciągać się koziołkiem można trzymając rękami za jego brzegi
. Ja tak właśnie robię, czyli pies podbiega, ja łapię koziołek i "udaję" że chcę go zabrać
zachęcając przy tym do trzymania. Podobnie jak się przeciągamy gryzakiem
. Puszczam, biegamy, potem znowu udaję że chcę zabrać itd. I jak się tak bawię, to pies nie puszcza koziołka natychmiast kiedy ja go dotknę - wtedy można łapać koziołek kiedy siedzi i też się poprzeciągać, przysunąć psa bliżej. Można poprawiać siady cofając się i trzymając koziołek, można się cofać kiedy pies biegnie (jak przy przywołaniu żeby siadał bliżej nóg) - tu czasem gest jest pomocny (o ile pies nie kojarzy go z jedzeniem, bo wtedy może wypluwać koziołek) - czyli ręce wzdłuż ciała w górę, nad głowę psa.
Kurcze no przydałby się filmik jak nic
...
Przeciągać się koziołkiem można trzymając rękami za jego brzegi
Kurcze no przydałby się filmik jak nic
[url=http://img217.imageshack.us/i/yu80ty8copy.jpg/][img]http://img217.imageshack.us/img217/101/yu80ty8copy.jpg[/img][/url]
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
No, na tym etapie przejdę juz chyba do zabawy koziolkiem ( nie chcialam wcześniej, bo mam naturalnego uciekiniera pileczkowego
). Tu filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=_TMN-939bcM
A dzis mi juz ręce opadły, ja nie wqiem, kidy mój pies sie zmęczy. własnie wróciłam z treningu -posluszenstwo, hopki, wracałam z psem uwieszonym na piłce na sznurku i powinna padac, a tu oszołom lazi za mną i oferuje mi "pacanie", stanie, patrzenie w oczka - a co teraz porobimy? A ja juz nie mam siły.
http://www.youtube.com/watch?v=_TMN-939bcM
A dzis mi juz ręce opadły, ja nie wqiem, kidy mój pies sie zmęczy. własnie wróciłam z treningu -posluszenstwo, hopki, wracałam z psem uwieszonym na piłce na sznurku i powinna padac, a tu oszołom lazi za mną i oferuje mi "pacanie", stanie, patrzenie w oczka - a co teraz porobimy? A ja juz nie mam siły.
Hehhe, no tak - znam to znam
- ile razy moja po takim "pracującym" spacerze leci do domu całą drogę na kontakcie i w ogóle na ogonie by chyba zatańczyła byle jeszcze coś dalej porobić
.
Filmik mi nie działa
nie wiem czemu!
Filmik mi nie działa
[url=http://img217.imageshack.us/i/yu80ty8copy.jpg/][img]http://img217.imageshack.us/img217/101/yu80ty8copy.jpg[/img][/url]
-
niezwyciężona
Kurcze, a ja nie mam gdzie z moją "hopek" robić
. Tylko w domu hopsa przez półkę na buty
. Ale raczej sobie piłeczkę przez to aportuje. Koziołek rzadko, bo strasznie tłucze w podłogę i bym miała eksmisję murowaną
. Ale umie zrobić przez to aport "przepisowy" koziołkiem
.
Fotki - na poprawę humoru
http://img204.imageshack.us/img204/6839 ... 0074zt.jpg
http://img440.imageshack.us/img440/2296 ... 0101pk.jpg
http://img204.imageshack.us/img204/5177 ... 0052pi.jpg
Fotki - na poprawę humoru
http://img204.imageshack.us/img204/6839 ... 0074zt.jpg
http://img440.imageshack.us/img440/2296 ... 0101pk.jpg
http://img204.imageshack.us/img204/5177 ... 0052pi.jpg
[url=http://img217.imageshack.us/i/yu80ty8copy.jpg/][img]http://img217.imageshack.us/img217/101/yu80ty8copy.jpg[/img][/url]
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
ojej, u mnie filmik chodzi, nie wiem , dlaczego nie możesz obejrzeć. Sprobuj jeszcze raz.
jak nie będzie wchodził, nakręcę nowy.
Ja z hopkami to mam super- mamy firmowy tor agillity, na terenie spacerowym tez mamy ogólnoedostępny tor z przeszkodami, mamy przeszkodę do obi. No i tu jest zasadnicza różnica - przeszkodę do obi i palisadę uczę skakać sukę w obie strony na jedną komendę, a przeszkód agillitowych absolutnie nie. Dona, stronie klikerowej jest opis jak zrobić przeszkody domowym sposobem, skladane z rurek PCV. Mozna je sobie wynosić w plecaczku wtedy na dwór, są lekkie i tanie. a przy okazji, na terenie Avii - basenu był kiedyś jakiś tor z przeszkodami, chodziłam tam z moją Jagodą, ale to było dawno.
PS. Amfi przesłodka. Miś polarny po prostu.
Dona, ja sobie moge koziołkiem tłuc- mieszkam w kamienicy przyjaciół, a pode mną jest szewc, który całe dnie pracuje młotkiem, ale zarówno ja nie słysze młotka szewca jak i szewc nie slyszy moich bulowatych młotków.
Ja z hopkami to mam super- mamy firmowy tor agillity, na terenie spacerowym tez mamy ogólnoedostępny tor z przeszkodami, mamy przeszkodę do obi. No i tu jest zasadnicza różnica - przeszkodę do obi i palisadę uczę skakać sukę w obie strony na jedną komendę, a przeszkód agillitowych absolutnie nie. Dona, stronie klikerowej jest opis jak zrobić przeszkody domowym sposobem, skladane z rurek PCV. Mozna je sobie wynosić w plecaczku wtedy na dwór, są lekkie i tanie. a przy okazji, na terenie Avii - basenu był kiedyś jakiś tor z przeszkodami, chodziłam tam z moją Jagodą, ale to było dawno.
PS. Amfi przesłodka. Miś polarny po prostu.
Dona, ja sobie moge koziołkiem tłuc- mieszkam w kamienicy przyjaciół, a pode mną jest szewc, który całe dnie pracuje młotkiem, ale zarówno ja nie słysze młotka szewca jak i szewc nie slyszy moich bulowatych młotków.
Heh, noo pode mną niestety szewc nie mieszka tylko dziadki
...
Czy jakiś link do tej instrukcji zrobienia składanej przeszkody mogę dostać
? Bo ja tu mam jakąś stronkę klikerową w ulubionych, ale coś nie mogę znaleźć o tym... może to jakaś inna
. To by mi się bardzo przydało, chociaż przyznam szczerze mój plecaczek "ćwiczeniowy" i tak już wygląda dosyć pokaźnie
- ale co tam, szelki do WP mogę nosić to i przeszkodę dam radę
.
Na basenie raczej nic już nie ma... napewno bym wiedziała
. Jest tu taka inicjatywa żeby tor zrobić, jakaś wetka się tym zajmuje - zobaczymy co z tego wyjdzie
.
A, filmik już mi działa
. No właśnie - ja nie robię tak. Nigdy nie daję żarcia za wykonanie aportu. Bo potem psy wypluwają koziołek za wcześnie, albo trzymają go nieporządnie (siedząc już czekają na nagrodę). Popróbuj jak przyniesie poprzeciągać się tym - to też dla psa nagroda
, a wtedy porządnie trzyma. Oczywiście może akurat Wam się uda w ten sposób, ale ja bym nie ryzykowała - z moją taką głupotę kiedyś zrobiłam i wiem jak ciężko to potem odkręcić...
Czy jakiś link do tej instrukcji zrobienia składanej przeszkody mogę dostać
Na basenie raczej nic już nie ma... napewno bym wiedziała
A, filmik już mi działa
[url=http://img217.imageshack.us/i/yu80ty8copy.jpg/][img]http://img217.imageshack.us/img217/101/yu80ty8copy.jpg[/img][/url]
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Z resztą bestii wlaśnie sie udało, z koziolkiem w pysku mogły robić wszystkie możliwe komendyi to z ciachem na nosie. włączam niedlugo przeciaganie się koziołkiem, ale na poczatku nie, mam psa z serii tych, co przy podnieceniu wyłączają myślenie, więc robię najpierw myślenie, potem podniecenie
Samo trzymanie mam ze szczeniakiem na poziomie kilkunastu sekund, więc jak już zrozumiał, to mogę zacząć się bawić.
to też wynikało z potrzyby od razu uczenia niememłania koziołka.
Dona, pamiętaj- to bullterrier, w dodatku 5-miesięczny. One rozkwitają szkoleniowo dość późno, a potem mają zajoba.
Dona, pamiętaj- to bullterrier, w dodatku 5-miesięczny. One rozkwitają szkoleniowo dość późno, a potem mają zajoba.
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Tu masz link do przeszkodek:
http://www.dogs.gd.pl/kliker/agility/przeszkody.html
Moj plecak też wygląda jak koromysło.
http://www.dogs.gd.pl/kliker/agility/przeszkody.html
Moj plecak też wygląda jak koromysło.
-
rragnarr
Koziolek do zabawy dobrze byloby "przygotowac" owijajac srodek sznurkiem, lub innym miekkim materialem. Pies wtedy chetniej sie siluje z przewodnikiem niz trzymajac za samo drewno. Nie nalezy rowniez uczyc puszczania aportu na poczatku nauki, powinien to byc jeden z ostatnich elementow nauki. Poczatkowy cel cwiczenia to przynoszenie aportu i prowokowanie przewodnika do zabawy nim (wtedy pies blisko podchodzi i nie utrzymuje dystansu), a nie oddawanie aportu.
Mariusz
Mariusz

