goście do domu pies do klatki....
goście do domu pies do klatki....
Słuchajcie, mój szczyl nie moze powstrzymać emocji jak widzi kogos nowego,nic na niego nie dziala ,pies nie widzi nie słyszy jest nieobecny puki mu sie nie znudzi. Efektem tego jest że ktos wchodzi to pies jest w klatce zeby nie zrobil swoim powitaniem komus krzywdy ,no niewspomne że klatka oczywiście lata tak się zastanawiam ze kiedys rozwali ją w drobny mak. Nie mówie już jak zobaczyl moją bratanice ,która ma 1,5 roku i strasznie chciala iśc do psa do klatki a on malo nie oszalal w tej klatce i nie moglam wyczuć czy to przyjażń czy chęc kłapnięcia malej.No wiecie jak wyglada bullowe powitanie ,szal ,siniaki ,slady po pazurach. Powiedzcie jak sobie radzicie,jak to u was wyglada,bo szkoda mi psa jak goście się rozsiądą a ten musi siedziec w klatce. Juz tak zdziczałam ,że wole nikogo nie zapraszać niż pies ma siedziec zamkniety...hehhheh 
- Złośnica
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 1171
- Rejestracja: śr lip 05, 06 21:35 pm
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
- Kontakt:
Wydaje mi się, że twój pies to już nie szczyl tylko kawał konkrtenego psa i jego zachowanie oraz tolerancja na pewne wybryki powinna się zmienić.
No ale to już jest wychowanie i powinnaś je była prowadzić od małego.
To, co łatwo można było osiągnąć ze szczylem ze wzgl. choćby na jego gabaryty i mniejszą siłę będzie dużo trudniejsze teraz kiedy pies jest duży.
Jak to u mnie wygląda
owszem powitania są wylewne, ale nie ma nachalnego skakania ( a jeśli jest to odwołuje psa, komenda siad i dopiero się wita ) nie ma mowy o drapaniu czy siniakach
Klatka jest stosowana tylko wtedy kiedy wraz ze znajomymi przychodzą inne psy lub duża ilość psów, bo wiadomo, że o niekontrolowane spięcie wtedy bardzo łatwo, nawet jeśli psy się lata znają.
Szalejący z radości bull w klatce też się u mnie zdarza, ale zasada jest jasna i prosta - nie wyjdzie dopóki się nie uspokoi. Znów pada komensa siad i dopiero kiedy zostanie wykonana podchodzę do klatki i otwieram.
Jeśli w czasie podchodzenia pies znów zaczyna szaleć, ja się cofam i znów wydaję komendę siad i tak do skutku.
No ale ja widzisz...tu się wszystko sprowadza do tego, że moje psy mają podstawowe komendy opanowane do perfekcji i wykonują je jak nie za pierwszym , to za drugiem lub trzecim powtórzeniem ( tak wiem
, to już nie perfekcja, ale dużo zależy od sytuacji i stopnia pobudzenia psa
)
Nie obiecuję na pewno, ale może uda mi się nagrać przykładowe sytuacje
z udziałem moich psów bo mamy w planie parę spotkań, ale tak jak mówiłam...u Ciebie chyba trzeba zacząć od początku czyki kupa roboty przed tobą
No ale to już jest wychowanie i powinnaś je była prowadzić od małego.
To, co łatwo można było osiągnąć ze szczylem ze wzgl. choćby na jego gabaryty i mniejszą siłę będzie dużo trudniejsze teraz kiedy pies jest duży.
Jak to u mnie wygląda
owszem powitania są wylewne, ale nie ma nachalnego skakania ( a jeśli jest to odwołuje psa, komenda siad i dopiero się wita ) nie ma mowy o drapaniu czy siniakach
Szalejący z radości bull w klatce też się u mnie zdarza, ale zasada jest jasna i prosta - nie wyjdzie dopóki się nie uspokoi. Znów pada komensa siad i dopiero kiedy zostanie wykonana podchodzę do klatki i otwieram.
Jeśli w czasie podchodzenia pies znów zaczyna szaleć, ja się cofam i znów wydaję komendę siad i tak do skutku.
No ale ja widzisz...tu się wszystko sprowadza do tego, że moje psy mają podstawowe komendy opanowane do perfekcji i wykonują je jak nie za pierwszym , to za drugiem lub trzecim powtórzeniem ( tak wiem
Nie obiecuję na pewno, ale może uda mi się nagrać przykładowe sytuacje
z udziałem moich psów bo mamy w planie parę spotkań, ale tak jak mówiłam...u Ciebie chyba trzeba zacząć od początku czyki kupa roboty przed tobą
Wiem Zlośnica ,masz racje jade z programem szkoleniowym jak dla szczeniaka ,praca zaczela sie dopiero jak po kastracji emocje opadly bo tak nie było mowy o chwili skupienia ,szkolka tez polegla wraz ze szkoleniowcem .Ale teraz widze ze sie skupia, podstawowe komendy zna , nienawidzi komendy warujale to juz zasługa pani od szkolenia ....ale siad to nie ma problemu czy na miejsce jednak w szale nie ma mowy o ich zastosowaniu. Moge trzymac petko kielbachy i tego nie widzi bo nowa osoba jest ciekawsza. Ja mowie o witaniu nowych ludzi, my dajemy sobie rade, zreszta my jestesmy nudni widzi nas codziennie,mowie o przypadkach kiedy widzi kogos lub zwierzaka którego nie widzial wczesniej lub dawno. 
- Złośnica
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 1171
- Rejestracja: śr lip 05, 06 21:35 pm
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
- Kontakt:
Nie wiem jakie masz możliwości mieszkaniowe...
Ale proponowałabym tak :
Jak wiesz, że idą goście, pies do klatki w takim pomieszczeniu, żeby nie widział/słyszał wchodzących gości.
Sadzasz gości w jakimś pokoju, idziesz po psa do klatki, wyciągając go "siad" - smaczek czy zabawka albo pochwała.
Wchodzisz z psem na smyczy do pokoju gdzie są goście i spróbuj wtedy "siad", jeśli nie zrobi, pies za drzwi na chwilkę, aż się uspokoi i wykona "siad" .
Wracasz do pokoju z gośćmi dopiero jak się uspokoi.
I tak do skutku.
Jak zrobi siad przy gościach , podchodzisz bliżej ze 2 kroki i znów to samo, "siad" pochwała czy smaczek, jak nie zrobi to cofasz się te 2 kroki i znów "siad", jak nie zrobi, za drzwi.
Troche szarpaniny będzie...
Ale proponowałabym tak :
Jak wiesz, że idą goście, pies do klatki w takim pomieszczeniu, żeby nie widział/słyszał wchodzących gości.
Sadzasz gości w jakimś pokoju, idziesz po psa do klatki, wyciągając go "siad" - smaczek czy zabawka albo pochwała.
Wchodzisz z psem na smyczy do pokoju gdzie są goście i spróbuj wtedy "siad", jeśli nie zrobi, pies za drzwi na chwilkę, aż się uspokoi i wykona "siad" .
Wracasz do pokoju z gośćmi dopiero jak się uspokoi.
I tak do skutku.
Jak zrobi siad przy gościach , podchodzisz bliżej ze 2 kroki i znów to samo, "siad" pochwała czy smaczek, jak nie zrobi to cofasz się te 2 kroki i znów "siad", jak nie zrobi, za drzwi.
Troche szarpaniny będzie...
U mnie z tym jest ciężko, zna podstawowe komendy, nawet na "równaj" ładnie reaguje i idzie przy nodze, ale jak ktos przyjdzie, to nie ma szans żeby nie skakała a wszystko z radosci nie do opanowania u nas nie bylo wyjścia więc mamy proste rozwiązanie - bramka drewniana zamontowana w drzwiach od kuchni
i tam sobie siedzi dopóki się nie uspokoi
no ja tu widze coraz cześciej ze wszystkim ,ze moj LUDOJAD jest calkiem w normie..hehehe .Zreszta powiem wam ostatnio jak mnie juz wkurzyli gadaniem na mojego psa to powiedzialam ..to jest pies dla mnie a nie cyrkowa małpka czy przytulanka dla wszystkich... od kastracji zaczynamy sie rozumiec oczywiscie musze duzo z nim pracowac tak jak ze szczeniakiem ale widze jak z dnia na dzien lapie ze mna kontakt a to juz wiele 
Sanitas Animalum pro salute Homini....
Podczepię się pod temat... Stwierdzam, że moi goście są niereformowalni
Też mam problem z "nadmiarem entuzjazmu" u młodej, a najgorsze, że mam b. mało okazji do ćwiczeń - gości mamy rzadko, może raz na 2 tyg., więc każde przybycie kogokolwiek wzbudza takie emocje... szkoda słów - na szczęście Chelsea jest takim łakomczuchem, że smaczek w ręku jest ważniejszy
. No ale mi nie o to chodzi, żebym całą wizytę siedziała z kawałkiem kiełbasy, czy surowym mięskiem w ręku
- chociaż to działa... Zamknąć psicy też nie bardzo mam gdzie (mój ślubny na klatkę zgodzić się nie chce "Pies w klatce!!")... no a najgorsi to ci goście - już przed wejściem uprzedzam jak mają się zachować, ale jak grochem o ścianę... Dziś rano wpadła kumpela - po chwili udało mi się trochę opanować bulkę i położyła się ładnie pod stołem , na co kumpela zaczęła do niej "przemawiać"
I cały spokój diabil wzięli
Tak sobie myślę, że przy tak rzadkich odwiedzinach to się nie da tego wypracować (no przynajmniej ja nie mam pomysłu). Jak wymóc na niej np. pozostawanie na miejscu w takich chwilach? "Pozorowanych" wizyt nie mam z kim urządzać - chyba czeka mnie ciężka praca nad tym zachowaniem po powrocie do Polski 


