Bulik dzikarzem
-
nitro
Bulik dzikarzem
Jak przygotowac Bula do pracy dzikarza?Podzielcie sie swoimi radami,doswiadczeniami.
Ostatnio zmieniony wt kwie 10, 07 23:07 pm przez nitro, łącznie zmieniany 1 raz.
-
nitro
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Ja nie przygotowuję siebie ani psa w żaden sposób, po prostu a) nie znam sie na tym, b) chcę, żeby calkiem surowego psa ktoś ocenił, czy da się z niego dzikarza zrobić, czy nie. więcej mogłabym tu popsuć, niż nauczyć.A najlepszym nauczycielem dla młodego psa jest doświadczony psi dzikarz.
Do uczestnictwa w warsztatach nie trzeba spełniac żadnych wymogów formalnych.
A warsztaty, czy ewentualnie potem podejście do prób polowych i tak są w Polsce sztuką dla sztuki- nie wolno polować z terierami typu bull.
O próbach pracy dzikarzy i wymaganiach stojących przezd dzikarzami mozna poczytać np. tu:
http://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen ... ikarz.html text="http://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen ... ikarz.htmlhttp://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen/yuma/uklad/dzikarz.html>
ja napiszę tylko jakie sa główne obawy w stosunku do bulli dzikarzy:
- mogą być za ostre i zbytnio szarżować, a powinny pracować w bezpiecznej odległości od dzika,nie tylko z przodu
- mogą nie głosić na tropie, copowoduje, że dopracy dzikarza sie nie nadają.
Ja na warsztaty jadę zupelnie rekreacyjnie, troche się dokształcić. No i stwierdzić to, co z wlaścicielami kilku gończych polskich podejrzewamy- że bullek to aniołek i wcielenie łagodności przy postrzelonych gończakach.
Jak sie pogrzebie w sieci,można znaleźć bardzo ciekawe filmy z nauki i pracy dzikarzy (bulli nie widziałam).
Do uczestnictwa w warsztatach nie trzeba spełniac żadnych wymogów formalnych.
A warsztaty, czy ewentualnie potem podejście do prób polowych i tak są w Polsce sztuką dla sztuki- nie wolno polować z terierami typu bull.
O próbach pracy dzikarzy i wymaganiach stojących przezd dzikarzami mozna poczytać np. tu:
http://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen ... ikarz.html text="http://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen ... ikarz.htmlhttp://kola.lowiecki.pl/nowy_sacz/jelen/yuma/uklad/dzikarz.html>
ja napiszę tylko jakie sa główne obawy w stosunku do bulli dzikarzy:
- mogą być za ostre i zbytnio szarżować, a powinny pracować w bezpiecznej odległości od dzika,nie tylko z przodu
- mogą nie głosić na tropie, copowoduje, że dopracy dzikarza sie nie nadają.
Ja na warsztaty jadę zupelnie rekreacyjnie, troche się dokształcić. No i stwierdzić to, co z wlaścicielami kilku gończych polskich podejrzewamy- że bullek to aniołek i wcielenie łagodności przy postrzelonych gończakach.
Jak sie pogrzebie w sieci,można znaleźć bardzo ciekawe filmy z nauki i pracy dzikarzy (bulli nie widziałam).
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Wróciłam, zachwycona warsztatami, pełna wrażen, liznąwszy trochę nowej wiedzy. No i z wiedzą, że moja suka naturlanym dzikarzem nie jest, ale przy zaangażowaniu z mojej strony mogłabym ja przygotować do konkursu, z tym, że wymagałoby to trochę pracy i czasu.
ale podobalo sie i mi i szczeniakowi.
Warstaty odbywały się w Trześni, w przemiłej atmosferze, w sumie przewinęło się około 30 psów, na stałe było chyba 20, znakomita większość to goncze polskie. Teoria teorią, ale nabywlaiśmy przede wszystkim wiedzę praktyczą. Pierwsza ważna informacja to ogromna różnica między psami "konkursowymi" a polujacymi rzeczywiście. Przygotowanie takich psów jest odmienne. Część praktyczna, czyli w zasadzie całe dnie, podzielona była na trzy podstawowe działy, wymagane na konkursach: praca w zagrodzie ( z dzikami), tropienie (po farbie, dochodzenie do skóry dziczej) i odłożenie/posłuszeństwo.
W zagrodzie było widać od razu psy, ktore są naturalnymi dzikarzami- wchodziły do zagrody i natychmiast wiedziały co robić, bez żadnego szkolenia. takich perełek kilka było. Dużą część psów trzeba było jednak nieco rozkręcać, albo rozszczekiwać, tylko nieliczne psy są zbyt ostre. Te spokojniejsze pracowały z doświadczonymi dzikarzami. Trzeba jednak pamiętać, że mieszkaliśmy tuż koło zagropdy i psy do obecności dzików po prostu błyskawicznie przywykly, tak jak dziki są porzyzwyczajone do psów. To były "swoje" dziki, zupełnie inne niż dziki w naturze. więc może i dlatego pasja była nieco mniejsza. Ale zabawa setna- zagroda 2,5 h, połowa to bagno, psy umęczone i włascicicele "polujący z nimi też.
wszyscy usyfieni równo
Praca na farbie (krwi) bardzo fajna, trypowy ślad użytkowy, z dużą swobodą dla psa. uczyliśmy się ukladać ścieżki, przygotowywać i konserwować farbę, prowadzić psa. Ścieżki krótkie, ale nieraz w trudnym terenie. Super zabawa. Także ścieżki dla tropwców.
Posłuszeństwo/odłożenie- głównie skuteczne przywołanie, zostawanie w warowaniu. na konkursie podczas odłożenia (zostawania psa) jest sparwdzenie reakcji psa na strzały. No i te strzały są naprawdę głośne, bo ze strzelby i z bardzo bliska, pies nie widzi właściciela.
Przy takim codziennym planie pracy byliśmy w przyjemny sposób wykończeni, organizacja na najwyższym poziomie, po prostu super. Dzikarstwo wciągnęło mnie, to cudowna zabawa dla mnie, która bardzo poprawiła moje relacje z psem. W końcu razem robiłysmy to, co dla psa najbardziej naturalne.
Słowo o Fi: odłożenie, rekacja na strzał i farba nieźle. W zagrodzie suka zbyt cicha, potrzebuje rozszczekania, a ona stra się polować po cichu, ale myślę, że to wypracujemy kiedyś, jeśli będę miała ochotę i czas na to. Dało mi to dużą wiedzę o własnym psie. Do zagrody musi wchodzić wypoczęta i nie mogę jej "spalać" zbyt długim nakręcaniem pod zagrodą. Tu muszę wyczuwać balans. Suka miała co prawda przebłyski i chwilami pracowała naprawdę fajnie. Jak większość psów nie chciała łazić za dzikami po bagnie
, prawidłowo wyczuwała najsłabsze zwierzę i starała się je osaczyć. do poziomu konkursowego /prób pracy jednak długa u niej droga.
Tak więc głowny zarzut- za cicha. Pierwsze spotkanie z dzikami było dla niej doskonałą lekcją. Suka stwierdziła, że biegnący na nią dzik ucieknie, jeśli wypręży się i na niego nawarkoli. No i się pomyliła.
Locha rzuciła ja kawałeczek i to nauczyło szczeniaka respektu dla dzików i ostrożności. Oczywiście nic się nie stało. Dziki były naprawdę super spokojne i łagodne. Byłam zadowolona z reakcji Fi- odskoczyła tylko na kilka metrów i warcząc z powrotem pobiegła za dzikami. Od tej pory jednak wiedziała, że nalezy uważać na najdelikatniejszy ruch dzika i bezpieczniej oszczekiwać z tyłu niż z przodu. jednak najfajniejszą zabawą dla niej jest zmuszenie dzików dla szrżowania. Dzik uciekajacy nie jest dla niej tak atrakcyjny jak dzik atakujący. Na świeżo to tyle. za kilka tygodni dostanę zdjęcia z warsztatów, wtedy je wstawię. 
ale podobalo sie i mi i szczeniakowi.
Warstaty odbywały się w Trześni, w przemiłej atmosferze, w sumie przewinęło się około 30 psów, na stałe było chyba 20, znakomita większość to goncze polskie. Teoria teorią, ale nabywlaiśmy przede wszystkim wiedzę praktyczą. Pierwsza ważna informacja to ogromna różnica między psami "konkursowymi" a polujacymi rzeczywiście. Przygotowanie takich psów jest odmienne. Część praktyczna, czyli w zasadzie całe dnie, podzielona była na trzy podstawowe działy, wymagane na konkursach: praca w zagrodzie ( z dzikami), tropienie (po farbie, dochodzenie do skóry dziczej) i odłożenie/posłuszeństwo.
W zagrodzie było widać od razu psy, ktore są naturalnymi dzikarzami- wchodziły do zagrody i natychmiast wiedziały co robić, bez żadnego szkolenia. takich perełek kilka było. Dużą część psów trzeba było jednak nieco rozkręcać, albo rozszczekiwać, tylko nieliczne psy są zbyt ostre. Te spokojniejsze pracowały z doświadczonymi dzikarzami. Trzeba jednak pamiętać, że mieszkaliśmy tuż koło zagropdy i psy do obecności dzików po prostu błyskawicznie przywykly, tak jak dziki są porzyzwyczajone do psów. To były "swoje" dziki, zupełnie inne niż dziki w naturze. więc może i dlatego pasja była nieco mniejsza. Ale zabawa setna- zagroda 2,5 h, połowa to bagno, psy umęczone i włascicicele "polujący z nimi też.
Praca na farbie (krwi) bardzo fajna, trypowy ślad użytkowy, z dużą swobodą dla psa. uczyliśmy się ukladać ścieżki, przygotowywać i konserwować farbę, prowadzić psa. Ścieżki krótkie, ale nieraz w trudnym terenie. Super zabawa. Także ścieżki dla tropwców.
Posłuszeństwo/odłożenie- głównie skuteczne przywołanie, zostawanie w warowaniu. na konkursie podczas odłożenia (zostawania psa) jest sparwdzenie reakcji psa na strzały. No i te strzały są naprawdę głośne, bo ze strzelby i z bardzo bliska, pies nie widzi właściciela.
Przy takim codziennym planie pracy byliśmy w przyjemny sposób wykończeni, organizacja na najwyższym poziomie, po prostu super. Dzikarstwo wciągnęło mnie, to cudowna zabawa dla mnie, która bardzo poprawiła moje relacje z psem. W końcu razem robiłysmy to, co dla psa najbardziej naturalne.
Słowo o Fi: odłożenie, rekacja na strzał i farba nieźle. W zagrodzie suka zbyt cicha, potrzebuje rozszczekania, a ona stra się polować po cichu, ale myślę, że to wypracujemy kiedyś, jeśli będę miała ochotę i czas na to. Dało mi to dużą wiedzę o własnym psie. Do zagrody musi wchodzić wypoczęta i nie mogę jej "spalać" zbyt długim nakręcaniem pod zagrodą. Tu muszę wyczuwać balans. Suka miała co prawda przebłyski i chwilami pracowała naprawdę fajnie. Jak większość psów nie chciała łazić za dzikami po bagnie
-
murdock
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
No, jak znam Pirata, to również pewnie zawislby na dziku, a długo oduczałam go atakowania zwierzyny domowej i nie mam ochoty tego zepsuć. M.in., dlatego wzięłam sukę. Zabawa jednak polega na tym, żeby i dzikom i psom nie stała się krzywda. Dzik nie ma być gryziony, dlatego bardzo się cieszę, że małą loszka pouczyła, że nalezy byc ostroznym.
Był na warsztatach wspaniały jack russel, dlugo się go odwoływało. W ogóle teriery mnie zauroczyły, szczególnie jagteriery. Jednak ostatniego dnia trzeba było je z dzika ściągać ( psy polujące, nie bardzo wiedziały, dlaczego głupi ludzie marnują ich pracę i nie strzelają i postanowiły same sprawę załatwić
) Tak jednak być nie powinno. Wspaniale pracowały szorstkie jamniki, również pracujące. Piękny widok. 
Był na warsztatach wspaniały jack russel, dlugo się go odwoływało. W ogóle teriery mnie zauroczyły, szczególnie jagteriery. Jednak ostatniego dnia trzeba było je z dzika ściągać ( psy polujące, nie bardzo wiedziały, dlaczego głupi ludzie marnują ich pracę i nie strzelają i postanowiły same sprawę załatwić
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Słuchaj, warsztaty organizaowała Dominika Bom- Gawrońska, hodowca gończaków, to była jej osobista, unikalna, inicjatywa. Warsztatow jest mało, bardzo mało, na te zapisałam się chyba w styczniu, a wiem, że już prawie zamknięta lista na przyszły rok, bo o sierpniu to nie ma co marzyć. na tych warsztatach bylo nas za duzo, organizatorzy harowali koszmarnie. Najlepiej dowiadywać się o szkolenia i zagrody w PZŁ i potem prywatnie jeździć do zagród z psem. Nasze warsztaty prowadził Piotr Zając, myśliwy, szkoleniowiec i sędzia z trzydziestoletnim stażem- skarbnica wiedzy. Wiem, że ludzi do zagród jeżdżą po stokilkadziesiąt kilometrów. Po prostu trzeba szukać. Są ludzie, którzy działają w tym temacie, sama muszę dobrze przetrząsnąć sieć w poszukiwaniu informacji na ten temat.
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
na potrzeby realnego polowania jak najwcześniej praca na farbie. W sumie ograniczen nie ma. Niektóre gończe juz w wieku dwoch miesięcu biegały koło zagrody. Na warsztatach najmłodszy pies, który wszedł do zagrody miał pół roku, dwie sunie gończe i Fi, ukończone 7 m-cy. Były jednak 10-11 miesięczne gończe, ktore pierwszy raz na oczy widziały dziki i od razu pracowały na 5. Faktem jest, że było to rodzeństwo miotowe i widać było, że po tatusiu odziedziczyły niezwykłą pasję do dzikarstwa. Pewnie jednak miarodajna ocena może dotyczyć tylko dorosłego, ukształtowanego psa.