czy to agresja czy strach ??
czy to agresja czy strach ??
Witajcie :)Mam do was pytanie ale może zacznę od początku mój mały skaleczył sobie łapcie dość poważnie 5 szwów i wet kazał mu założyć kagan bo za wszelka cenę chce sobie rozgryźć bandaż ,wiec mały ma kaganek na mordce a i tak jakoś sięga do skarpetki którą chroni bandaż i gdy próbuje go odciągnąć od łapci mały zaczyna warczeć ale nie zwracałam na to uwagi i starałam sie by sie uspokoił ale dziś to juz przesadził i podejrzewam ze gdyby nie kaganiec to by mnie pogryzł rzucił sie do mnie z pełna agresja ,wiem ze łapka go boli i swędzi ale nie sądziłam ze mój własny pies będzie chciał mnie pogryźć i tu me pytanie czy mu tak zostanie po wyleczeniu łapci czy to może być tylko chwilową agresja ze względu na stan w jakim sie znalazł ?? Jak sadzicie jak mam teraz z nim postępować poradźcie coś??
Re: czy to agresja czy strach ??
Nie mam pojęcia czy mu to zostanie.
Wiem tylko, że mojego taty owczarek w młodości miał łapę w gipsie. Nacierpiał się strasznie bo miał różne perypetie z tą łapą. I do końca życia jak się choćby przechodziło w pobliżu łapy zrywał się na równe nogi. Z tym, że on nie gryzł.
Wiem tylko, że mojego taty owczarek w młodości miał łapę w gipsie. Nacierpiał się strasznie bo miał różne perypetie z tą łapą. I do końca życia jak się choćby przechodziło w pobliżu łapy zrywał się na równe nogi. Z tym, że on nie gryzł.
Re: czy to agresja czy strach ??
Tekla po stery.lce miała napady agresji, gdy się zbyt blisko niej przechodziło. Warkotałą tak, jakby chciała zagryźć. Zagoiło się i przeszło. Po prostu wszystko ją bolało!
Tekla i ja
- Karolcia555
- Bulomaniak

- Posty: 37
- Rejestracja: czw kwie 07, 11 10:39 am
Re: czy to agresja czy strach ??
Mój samiec ( kundelek) po kastracji warczał na wszystko i wszystkich w pobliżu. Nie dał Lusi do siebie podejść. Mi na początku też nie pozwalał, ale jak zobaczył, że chce go jedynie przytulić to wyluzował. Pies kiedy jest mocno chory lub skaleczony to czuje się słaby i tak jakby "zagrożony". Tak mi się wydaje. Lusi miała ciąże urojoną, potem zapalenie cycucha i straszny guz jej sie zrobił, musiało ją to boleć bo też mocno warczała jak chcieliśmy podejść. O 1 w nocy do weta musieliśmy z bidulką jechać. Dostała zastrzyki. I jak się zagoiło to już było dobrze, to samo u Pikusia, jak blizny się zagoiły to zachowywał się normalnie. Więc myśle, że mu to przejdzie jak łapka wyzdrowieje. A jak się piesio czuje?


