Na wstępie powiem, że nie chcę występować z pozycji eksperta, bo większość forumowiczów jest o lata świetlne przede mną w doświadczeniu z bulami, ale chciałam się podzielić moją historią, bo mieliśmy podobny problem z naszym Pattonem. Kochany, ale i charakterny z niego gość i od początku wiedzieliśmy, że jego i przede wszystkim nas, czeka wiele nauki. Zamieszkał z nami jak skończył 10 tyg. i ważył 10 kg i od razu pokazał, że jest silną i lubiącą stawiać na swoim kruszyną. Szczególny problem miał mój mąż, nie dość że to jego pierwszy pies, to ma do tego raczej pasywny charakter, i o ile pies od początku mnie słuchał, to jego nawet nie słyszał i robił swoje. W czasie kilku mocnych wkrętek, gdzie cokolwiek by się nie zrobiło tylko pogarszało się sytuację, mąż poszedł po rozum do głowy i zrobił dokładnie to o czym mówi Szajba, przestał psa się bać i wpadać w panikę, gdy pies próbował coś osiągnąć siłą. Z naszego-krótkiego jeszcze-doświadczenia, wiemy że pewne sprawy trzeba najpierw przepracować w sobie, bo inaczej niczego się nie osiągnie w wychowaniu psa. Teraz nasza kluska ma 4,5 m-ca, waży 20 kg i jest jednym wielkim mięśniem, wolę nie myśleć jakby wyglądała sytuacja gdybyśmy nie nauczyli sobie z nim (i ze sobą) radzić. Nadal zdarza mu się nakręcić, próbować coś wymusić najpierw szczekaniem a potem szczypaniem lub podgryzaniem, ale TO działają, najczęściej wystarczy jeden. A zaczynaliśmy od sytuacji, że pozornie wyciszony pies był wypuszczany z klatki i natychmiast się znowu nakręcał i gryzł, co skutkowało ponownym zamknięciem. Szlag nas kilka razy mało nie trafił, bo wydawało się nam, że nic nie działa, czuliśmy się bezradni, ale najgorsze co można zrobić to się wycofać, więc konsekwentnie Pattonka zamykaliśmy na 1-2 min.aż się naprawdę uspokoił. Nie musieliśmy długo czekać na efekty i teraz zarówno on, jak i my o niebo lepiej panujemy nad sobą, a "wkrętki" zdarzają mu się niezwykle rzadko. Dlatego wychowanie psa wyobrażałam sobie zawsze jako współpracę, nie mogę oczekiwać, że nic nie dając, coś dostanę, uczymy się i my i on, cały czas i pewnie jeszcze wiele przed nami. Życzę Ci przede wszystkim wytrwałości, konsekwencji i zimnej oceny sytuacji w wychowaniu Paco, na pewno wszystko się ułoży. Bardzo mocno trzymamy za Was kciuki. Pozdrawiam!
