Nasza bulimia jest u nas od miesiąca, na początku w ciągu dnia była w klatce tylko podczas naszej nieobecności w domu tzn. max 3 godz. (nie codziennie, bo obecnie nie pracuję i dlatego zdecydowaliśmy się na psinę po wielu latach zwlekania)
Mniej więcej od godz. 8-15 kiedy synek jest w przedszkolu, Baszka jest moja towarzyszką w prawie wszystkich pracach domowych i właściwie zamykam ją tylko jak wychodzę z małym do przedszkola, lub po zakupy.
Mieszkamy w domu z ogródkiem poza miastem, jeden spacer robimy na łąki za wsią około 1-1,5 godz, z bieganiem za kijkiem, kulaniem po trawie, wąchaniem nowych miejsc, oraniem pola
Jak wraca jęzor ma do ziemi i potem śpi conajmniej godzinę.
Reszta spacerków mniej więcej co 3 godz. odbywa się w ogródku i w zależności od pogody albo się jeszcze bawimy na trawce, albo tylko siusiu i sama wraca pod drzwi jak pada.
Po południu jak wracamy jest przywitanie z synkiem, głaskanie, karmienie, a jak bawię się z synkiem to ona szuka żeby coś zbroić więc ja zamykam (próbowała ogryzać nogi od krzeseł, zabierała kapcie do gryzienia, porozrywała ulubioną gabkę kąpielową synka i moją ukochaną zieloną torebkę).
Trochę mam wyrzuty sumienia że ją zamykam w klace w ciągu dnia jak jestem w domu, ale nie mogę mieć cały czas oczu dookoła głowy i mały się skarży że teraz to tylko Baszka, Baszka a nim się nie zajmujemy.
Napiszcie co myślicie o takim (mniej więcej) rozkładzie dnia dla psiny. Chodzi mi o to że oprócz godzin nocnych 23-7 tj, 8 godz. jest w ciągu dnia w sumie ok. 4 godz. a w weekendy nawet 6 godz. w klatce .
Czy to nie za dużo
Mam czasami wrażenie że więżę psa 





nie gryzie i nie niszczy. 
