DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
Mój bulik w okresie jesienno-zimowym wpada w smutny nastrój, jest przygnębiony, ciągle chce siedzieć na dworze (na podwórku - domek jednorodzinny), w domu zaraz się denerwuje, nie wie co z sobą zrobić (np. nie położy się i nie będzie leżał) albo zaczyna się kręcić za ogonem.
Najlepiej to by ciągle chodził na dwór - ale na spacery. W nocy ostatnio nie chce spać, zawsze się kładł i zaraz spał (przed snem zawsze idziemy na krótki spacerek) a teraz od paru dni zamiast od razu zasnąć wogóle się nie kładzie tylko siedzi (przy zgaszonym świetle gdy ja już próbuję zasnąć) i dyszy, sapie i potrafi tak ponad godz. i tylko na dwór chce wyjść (ostatnio po prostu spał na dworze)
- Jego dzień wygląda tak: pobudka o 6 00 - spacer 20 min.
- do 15 30 jest sam w domu, ale wtedy grzecznie śpi (w domu jest moja babcia więc wiem co on robi)
- jak wracam z pracy to idę z nim na spacer min. 1 godz. ale często 1,5 godz.
- potem jeszcze bawię się z nim tak z dwa razy po 15 min ( przeciąganie liny, ganianie za kością na sznurku)
- co jakiś czas zachodzę do niego na dwór (głaskam go i "gadam" do niego
- przed snem o 22 00 spacerek 20 min
NO I CO JA MAM JESZCZE ZROBIĆ?
przecież nie mogę przez przerwy tylko psem się zajmować, ale się staram poświęcać mu dużo czasu. Jak myślicie jak mogę mu pomóc? Myślę o podawaniu mu przez okres zimowy jakiś leków uspokajających (jakieś ziołowe) Ktoś coś mi poleci?
Najlepiej to by ciągle chodził na dwór - ale na spacery. W nocy ostatnio nie chce spać, zawsze się kładł i zaraz spał (przed snem zawsze idziemy na krótki spacerek) a teraz od paru dni zamiast od razu zasnąć wogóle się nie kładzie tylko siedzi (przy zgaszonym świetle gdy ja już próbuję zasnąć) i dyszy, sapie i potrafi tak ponad godz. i tylko na dwór chce wyjść (ostatnio po prostu spał na dworze)
- Jego dzień wygląda tak: pobudka o 6 00 - spacer 20 min.
- do 15 30 jest sam w domu, ale wtedy grzecznie śpi (w domu jest moja babcia więc wiem co on robi)
- jak wracam z pracy to idę z nim na spacer min. 1 godz. ale często 1,5 godz.
- potem jeszcze bawię się z nim tak z dwa razy po 15 min ( przeciąganie liny, ganianie za kością na sznurku)
- co jakiś czas zachodzę do niego na dwór (głaskam go i "gadam" do niego
- przed snem o 22 00 spacerek 20 min
NO I CO JA MAM JESZCZE ZROBIĆ?
przecież nie mogę przez przerwy tylko psem się zajmować, ale się staram poświęcać mu dużo czasu. Jak myślicie jak mogę mu pomóc? Myślę o podawaniu mu przez okres zimowy jakiś leków uspokajających (jakieś ziołowe) Ktoś coś mi poleci?
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
Mój też miał na samą noc najlepsze pomysły. Tupał, kręcił się, trącał nosem drzwi na taras co mnie doprowadzało do szału.
Przed snem wychodzę z nim teraz na dłuższy spacer, idę w miejsce gdzie mogę go spuścić ze smyczy.
Po przyjściu do domu wsuwa się między mnie a mojego chłopaka na sofę, usypia snem sprawiedliwego i na sztywnych łapach jak my idziemy spać lezie za nami ledwo na swoje posłanko
także ode mnie rada - dłuższy spacer przed snem. Dla ludzi też wskazany dla zdrowotności 
Przed snem wychodzę z nim teraz na dłuższy spacer, idę w miejsce gdzie mogę go spuścić ze smyczy.
Po przyjściu do domu wsuwa się między mnie a mojego chłopaka na sofę, usypia snem sprawiedliwego i na sztywnych łapach jak my idziemy spać lezie za nami ledwo na swoje posłanko
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
No cóż może to jest jakaś myśl, sprójbuję tak zrobić, dzięki za pomysł
Może jednak ma ktoś jakieś doświadczenie z lekami, chciałabym zminimalizować stres mojemu prosiaczkowi, bo jesienna nuda bardzo go przybija (latem całe dnie spędza na dworze więc nie ma z nim problemów natury psychicznej) ale teraz...
Tak więc proszę o pomoc
Może jednak ma ktoś jakieś doświadczenie z lekami, chciałabym zminimalizować stres mojemu prosiaczkowi, bo jesienna nuda bardzo go przybija (latem całe dnie spędza na dworze więc nie ma z nim problemów natury psychicznej) ale teraz...
Tak więc proszę o pomoc
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
A co robicie na tym godzinnym spacerze?
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
co robimy na spacerze? to jest taki 5 km marszobieg
... a drugiego pieska mieć niestety nie mogę bo choć stara ze mnie krowa
to mieszkam z rodzicami, i niestety oni nie chcą kolejnego psa
... a drugiego pieska mieć niestety nie mogę bo choć stara ze mnie krowa
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
A może jemu jest w domu goraco.
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
nie sądzę, specjalnie w moim pokoju mam zakręcony kaloryfer brr... 
-
agnes.cola
- Bulomaniak

- Posty: 37
- Rejestracja: czw lip 22, 10 12:50 pm
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
Drugi piesek - definitywnie. U nas różnica wieku - 10 lat między psami. Seniorka, gdy była sama, to miała takie doły, że jak się rzucało pilką, to się od niej odbijała, w kółko spała lub smętnie się patrzyła. Owszem, początki były STRASZNE ze szczylem, ale wszystko się uregulowało, dobrzy ludzie doradzili i teraz po 15 miesiącach mogę stwierdzić z całą pewnością, że Staruszka odżyła, bawi się, wygłupia, "dupie" co tylko się nawinie - radosna starość - ot co! 
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
A może zapewnić psu zajęcie umysłowe? Bo psa można zmęczyć piłką czy rowerem, ale po 2h pies się zregeneruje. Ja nie dziwie się, że Twój pies się nudzi, chodzi i szuka, nie wiadomo czego.
Ja bym spróbowała wziąć psa w wolny dzień autem gdzieś na wieś, na pole, do lasu. Albo autobusem do parku na drugim końcu miasta. Nowe miejsce, nowe zapachy. To zmusza do ruchu, a węszenie i poznawanie nieznanej okolicy to jest to co tygryski lubią najbardziej. Po takiej wyprawie psy wręcz palą się styki w bani
Ja ostatnio swoją sukę wywiozłam na wieś, pochodziłyśmy po polu 1,5h, może 2h. Żadnej piłki, tylko chodzenie. Padła mi w aucie, do domu doturlałyśmy się o 19, a wstała dopiero o 9 na drugi dzień.
Ja bym spróbowała wziąć psa w wolny dzień autem gdzieś na wieś, na pole, do lasu. Albo autobusem do parku na drugim końcu miasta. Nowe miejsce, nowe zapachy. To zmusza do ruchu, a węszenie i poznawanie nieznanej okolicy to jest to co tygryski lubią najbardziej. Po takiej wyprawie psy wręcz palą się styki w bani
Ja ostatnio swoją sukę wywiozłam na wieś, pochodziłyśmy po polu 1,5h, może 2h. Żadnej piłki, tylko chodzenie. Padła mi w aucie, do domu doturlałyśmy się o 19, a wstała dopiero o 9 na drugi dzień.
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
dzieki wielkie za wszystkie rady , tak sobie myslę o tych zajęciach umysłowych...
A jak Wy zajmujecie sie na co dzień swoimi prosiaczkami? Co z nimi codziennie robicie?
A jak Wy zajmujecie sie na co dzień swoimi prosiaczkami? Co z nimi codziennie robicie?
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
U mnie to zależy jaki jest dzień tygodnia. Jak pn-pt to psem zajmuje się dopiero po przyjściu z pracy.
W związku z tym, że teraz szybko się ciemno robi w tygodniu rzadko chodzę do większego parku, bo nikogo już po 16 nie ma. Jeśli urwę się wcześniej z pracy zabieram psa do parku na zabawy z innymi psami. Staram się chodzić co dzień inna drogą, wiadomo że po 4-5 dniach drogi do parku się kończą wtedy zaczynamy od początku. Wychodząc z domu najpierw jest toaleta, potem droga do parku schodzi nam na wąchaniu itd, w parku zabawa i w drodze do domu rzucam psu piłkę.
Jeśli w parku nie ma psów do zabawy to rzucam psu piłkę albo żeby za nią biegała, albo tak żeby nie widziała. Wtedy sama chodzi z nosem przy ziemi i jej szuka. Też można tak psu rozkładać smakołyki.
W weekendy za to chodzę do parku wcześniej, bawimy się piłką (tak jak wyżej: bieganie za piłką i szukanie wśród liści), z psami, kopiemy doły, skaczemy przez drzewa
Ogólnie staram się psa zabierać w różne miejsca: do różnych parków, lasów, na pola, na działkę, na różne podwórka. Chodzimy różnymi ulicami. Po prostu w nowe miejsca, gdzie jeszcze nie była i nie zna zapachów. I to też nie jest tak, że jak w jednym miejscu już byłam to do niego nigdy nie wracam. Wracam, za jakiś czas.
Możesz posiłek psa pozawijać w papierki, w tekturowe rolki po papierze toaletowym i pochować po domu i po ogrodzie. Dla psa będzie to super zabawa.
Wielu ludzi narzeka, że ich pies na spacerze chodzi tylko z nosem przy ziemi i nie interesuje go piłka czy inna zabawka. Nie chce biegać. Wtedy trzeba podzielić spacer na toaletę, na zabawę i węszenie. Pies w końcu poznaje świat nosem.
Dla mojego psa wycieczka autobusem 3 przystanki od domu, do jakiegoś parku czy na tor wyścigów konnych jest bardziej męcząca niż 2h w parku ganiania za psami
Wycieczki za miasto zajmują więcej czasu, ale jak np wybieram się z psem do parku to taki bardzo naciągany ten spacer (dużo szukania piłki, zabawy z psami, kopanie, skakanie przez gałęzie) zajmuje nam 1,5h, czasem 2h.
Potem niestety nie jestem w stanie psa wywalić na dwór
patrzy nam mnie dziwnie jakby chciała powiedzieć "wal się! nie mam siły!" 
W związku z tym, że teraz szybko się ciemno robi w tygodniu rzadko chodzę do większego parku, bo nikogo już po 16 nie ma. Jeśli urwę się wcześniej z pracy zabieram psa do parku na zabawy z innymi psami. Staram się chodzić co dzień inna drogą, wiadomo że po 4-5 dniach drogi do parku się kończą wtedy zaczynamy od początku. Wychodząc z domu najpierw jest toaleta, potem droga do parku schodzi nam na wąchaniu itd, w parku zabawa i w drodze do domu rzucam psu piłkę.
Jeśli w parku nie ma psów do zabawy to rzucam psu piłkę albo żeby za nią biegała, albo tak żeby nie widziała. Wtedy sama chodzi z nosem przy ziemi i jej szuka. Też można tak psu rozkładać smakołyki.
W weekendy za to chodzę do parku wcześniej, bawimy się piłką (tak jak wyżej: bieganie za piłką i szukanie wśród liści), z psami, kopiemy doły, skaczemy przez drzewa
Ogólnie staram się psa zabierać w różne miejsca: do różnych parków, lasów, na pola, na działkę, na różne podwórka. Chodzimy różnymi ulicami. Po prostu w nowe miejsca, gdzie jeszcze nie była i nie zna zapachów. I to też nie jest tak, że jak w jednym miejscu już byłam to do niego nigdy nie wracam. Wracam, za jakiś czas.
Możesz posiłek psa pozawijać w papierki, w tekturowe rolki po papierze toaletowym i pochować po domu i po ogrodzie. Dla psa będzie to super zabawa.
Wielu ludzi narzeka, że ich pies na spacerze chodzi tylko z nosem przy ziemi i nie interesuje go piłka czy inna zabawka. Nie chce biegać. Wtedy trzeba podzielić spacer na toaletę, na zabawę i węszenie. Pies w końcu poznaje świat nosem.
Dla mojego psa wycieczka autobusem 3 przystanki od domu, do jakiegoś parku czy na tor wyścigów konnych jest bardziej męcząca niż 2h w parku ganiania za psami
Wycieczki za miasto zajmują więcej czasu, ale jak np wybieram się z psem do parku to taki bardzo naciągany ten spacer (dużo szukania piłki, zabawy z psami, kopanie, skakanie przez gałęzie) zajmuje nam 1,5h, czasem 2h.
Potem niestety nie jestem w stanie psa wywalić na dwór
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
hmm... muszę spróbować z tym szukaniem schowanego żarcia, bo dla psa to zajęcie umysłowe.
wogóle tak sobie myślę że skoro depresja jest natury psychicznej (czyli brak zajęcia umysłu) to chyba właśnie na tym się muszę skupić - no bo ruchu ma co dzień dosyć, co myslicie?
wogóle tak sobie myślę że skoro depresja jest natury psychicznej (czyli brak zajęcia umysłu) to chyba właśnie na tym się muszę skupić - no bo ruchu ma co dzień dosyć, co myslicie?
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
Pozwolę sobie wstawić fragment książki Cesara Milana pt "Zaklinacz psów".
Rozdział 3 - Psychologia psa. Kozetka nie jest potrzebna.
'Odkrywanie zwierzęcia w Twoim psie" i "Gatunek pies"
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 1
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 2
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 3
Rozdział 3 - Psychologia psa. Kozetka nie jest potrzebna.
'Odkrywanie zwierzęcia w Twoim psie" i "Gatunek pies"
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 1
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 2
http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... jpg>Strona 3
Re: DEPRESJA BULIKA - JAK MU POMÓC?
dzieki wszystkim za pomoc, na pewno dało mi to nieco do myslenia: więcej zabaw umysłowych i chodzenie w nowe miejsca.
Jednak chcę też sprostować iż nie jestem takim komletnie złym właścicielem. Uważam wręcz że jestem bardzo bardzo wyczulona na nastroje psa, wyczuwam zawsze jego emocje i dlatego tak szybko sie przejełam jego zachowaniem o którym pisałam. Od paru dni znów jest wszystko w porzadku, ten jego niepokój trwał tylko 3 dni, na szczęście znów spi jak zmęczony=szczęśliwy pies. Może po prostu jakaś suczka w okolicy miała cieczkę?
Jednak chcę też sprostować iż nie jestem takim komletnie złym właścicielem. Uważam wręcz że jestem bardzo bardzo wyczulona na nastroje psa, wyczuwam zawsze jego emocje i dlatego tak szybko sie przejełam jego zachowaniem o którym pisałam. Od paru dni znów jest wszystko w porzadku, ten jego niepokój trwał tylko 3 dni, na szczęście znów spi jak zmęczony=szczęśliwy pies. Może po prostu jakaś suczka w okolicy miała cieczkę?



