To jesteśmy w Polsce

, już trochę zaaklimatyzowane

. Młoda dała radę... podróż zniosła ok. Niemały problemik był z windą

, Chelsea się bała (teraz mieszkamy na 11 piętrze

). Kilka dni po schodach... z serkiem topionym w pysku (bo po tych schodach też zbytnio chodzić nie chciała) + ćwiczenia przy windzie zrobiły swoje i windę można uznać za "wypracowaną"

. Teraz pracujemy nad "komunikacją miejską"

, ale jest nieźle

. Kilka fotek:
Upał
Barbie
Elmo & Chelsea
Pozdrawiamy
