dziś, a właściwie wczoraj ok godz 17:00 byłyśmy na spacerze z Elziakiem. Bardzo fajnie się bawiłyśmy wędrując po Partynicach. Niestety nasz humor mocno przybladł po spotkaniu pewnego pana z dzieckiem ok 2-letnim.
Wychodziłyśmy już na chodnik kiedy wspomniany młody mężczyzna warknął do mnie:
- gdzie ten pies ma kaganiec?!!!
(pragnę nadmienić że Elzia szła grzecznie na smyczce nie zwracając na nich uwagi), spokojnie zapytałam dlaczego ma mieć wspomniany kaganiec. Mężczyzna agresywnym tonem stwierdził że pies jest groźny i pogryzie mu dziecko

.
To nie był pierwszy raz kiedy ktoś zaczepił nas z podobnymi uwagami, zatem spokojnie informuję że jest to bullterrier, nie jest uznany za rasę agresywną i w związku z tym nie musi mieć kagańca.
Moje osłupienie osiągnęło apogeum kiedy troskliwy tata powiedział do mnie żebym przyszła w takim układzie bez psa to on mi pokaże!!!!

. Krew mnie zalała, zrobiła się straszna awantura, zapytałam owego delikwenta czy to jest groźba, a on nawet nie zaprzeczył!!!. Po kolejnych agresywnych uwagach zdecydowałam się na wezwanie policji, kobieta która odebrała i której streściłam przebieg sytuacji powiedziała że nie widzi podstaw do przyjazdu bo jeszcze nikt mnie nie napadł...
Po kolejnej wymianie uprzejmości ze wspomnianym mężczyzną, który kilkukrotnie kazał mi się z tym psem wynosić z miejsca które jest terenem publicznym i kolejnych watykankach słownych, mężczyzna oddalił się krzycząc że jestem nienormalna pukając się w czoło. Swojemu dzieciakowi zakomunikował że ten pies odgryzie mu rękę, no ludzie i święci pańscy. Miał do mnie pretensje że dla mnie jest ważniejszy pies od jego dziecka....
Wściekła i smutna wróciłam do domu. Po pierwsze nie spotkałam się wcześniej z taką agresją słowną, po drugie strasznym jest że tak młody mężczyzna żyje zabobonami ze średniowiecza a dramatycznym jest to, że uczy dziecka strachu przed zwierzętami i okłada ten mały móżdżek kompletnymi bzdurami i nienawiścią. Teraz chyba zacznę się oglądać za siebie bo może jak będę wracała ze sklepu czy pracy to on przywali mi znienacka bejsbolem...