Ale My, Polacy, chociaż smutno to konkludować, mimo wejścia do Europy, chyba jeszcze do tego nie dorośliśmy.
Póki co, Związek Kynologiczny w Polsce przerzucił wdrożenie i przestrzeganie np. badań, na kluby ras. Niestety, istniejące, nie odczuwały potrzeby - np. KTTB z Koszalina dopiero w zeszłym roku powołał pełnomocników d/s badań/zdrowia ( ale zaleceń dla hodowców bulterierów standardowych i miniaturowych nie wydał jeszcze żadnych - zresztą wymogi mógłby stawiać tylko wobec swoich członków ), Klubu Terierów i Czarnego Teriera z Poznania, bulowate, tak szczegółowo, chyba wogóle nie interesują, a KTTB przy Zarządzie Głównym ZKwP jest jeszcze za młody i nie zdążył się wziąć za wymogi dotyczące badań, zdrowia itp.
Dodatkowo trzeba brać jeszcze pod uwagę brak powszechnego, wrodzonego poczucia uczciwości hodowców wobec nabywców i przede wszystkim, wobec siebie samych. Najczęstszym "zaniedbaniem" jest tu ... nie badanie (bo po co wpędzać się w dodatkowe koszty), nie informowanie o wynikach badań, lub, co gorsza, publikowanie fałszywych informacji na ten temat.
Jeśli chodzi o "działania oddolne" w badaniach, to chlubnym wyjątkiem są poczynania hodowców bulterierów miniaturowych, którym jednak wydatnie pomogli naukowcy, wyodrębniając gen odpowiedzialny za chorobę oczu PLL. Sytuacja jest klarowna i prędzej czy później, testy DNA na PLL wykonają wszyscy, ponieważ bez certyfikatu PLL nikt nie kupi szczeniaka ani na kanapę, ani tym bardziej do hodowli.
Działa tu w parze dostępność badania i prosty rachunek ekonomiczny przy selekcji szczeniąt. Już wiadomo, że osobniki z wynikiem testu "affected/high risk", są sprzedawane dużo taniej niż "carrier/low risk", czy też najdroższe "normal/clear". Tak samo cena krycia reproduktorem czystym poszła w górę. Poprzez portfele hodowców nastąpi najszybsza i najbardziej efektywna selekcja zdrowia w hodowli miniatur.
Związki, kluby, czy też inne ciała wykonawcze, nie będą jednak mogły zrealizować nawet szczytnych założeń, bez powszechnego poparcia i powszechnej, oddolnej chęci hodowców. Kłania się tutaj zarówno brak uregulowań prawnych, jak i brak przestrzegania własnego, wewnętrznego kodeksu etyki hodowcy. Jest to smutne, ponieważ przez to, nasi potencjalni klienci nie widzą różnicy między hodowlą, a pseudohodowlą. No chyba, że tylko przez pryzmat własnego portfela - w pseudo jest taniej

