hey. dawno mnie nie było

5 stycznia bestia skończyła 2 lata,ale nie zaprzestał zniszczeń,wychodzac z domu nie klatkuje go i w efekcie po powrocie czasami czeka mnie smutna niespodzianka. Zmieniam mieszkanie i obawiam sie ze musze wrócic do zamykania w klatce na czas naszej nieobecnosci, owszem najpierw nabroi a potem udaje ze on nigdzie nie był siedział w klatce a najlepiej udawac ze spi kamieniem. No co to za przypadek anty psa to nie wiem .No nie dochodzi ze rzeczy dziela sie na jadalne i nie jadalne,jak był szczylem to rozumiałam ze młodosc musi sie wyszumiec ,zeby starosc sie wyspała,ale 2 lata to chyba juz przesada. Oj losie ,czasami to mnie rozbraja do rozpuku a czasami to mam go tak dosc ze rece opadaja.Jemu wogóle wydaje się ze jest królem ,kary dyscyplinujace olewa,poprostu przeczekuje je w klatce burczac pod nosem.Moze to nie ten wątek ale ze spacerami nic sie nie zmieniło ,z agresja na smakołyki tez nie,skakanie po ludziach jak mu sie chce,doszło jeszcze bronienie terytorium,zadna zyjaca istota nie moze przebywac w zasiegu jego wzroku w ogrodzie bo zginie marnie.Nie zebym się zaliła to takie wolne wnioski. Dyrektor na maxa. Zaraz mnie zlinczujecie wiem . Ostatnio chciał sie bawic ze mna i ma metode podszczypywania ,stanowczo odejdz na miejsce ale jak sie rozpedził to w dupsko mnie capnał tak ze zawyłam z bólu ,zdjełam kapcia i dawaj go okładac i wiecie co wesoło nie było rzucił sie ,co prawda wygrałam bo w koncu uciekł do klatki ale skurczybyk nie daje w niczym za wygrana.( zaznaczam ze nie znecam sie nad psem ,nie leje go jak maniak czy idiota).Stara suczka odeszła juz jakis czas temu a on dalej olewa nas. Jedyna osoba np.która lize jest mój 10 letni syn.lize go po twarzy czasami tak skutecznie ze tamten ratunku woła bo ma dosc, a tak nikogo znas ani razu nie liznał nigdy. Ale capnac nas to capa, jak ukradnie np.kiełbache bo kradnie z szafek to nie polecam odebrania mu skarbu bo atakuje bez zastanowienia. Cóz porazka na całej lini. Ostatnio poprosiłam kolezanke z roku (weterynarii sie ucze a ona ma behawiora zrobionego)aby obejrzała przypadek wiecie co okresliła ze psa trzeba uspic , dla niej on ma rozdwojenie osobowosci i to jest niebezpieczne. To prawda ze czasami jest potulny jak baranek i chetny do nauki do posłuszeństwa ale na drugi dzień potrafi dac tak w kosc ze rece opadaja. Ja tam powiedziałam do niej zeby sama sie uspiła. Nie po to walcze te 2 lata ,zeby poprostu zamordowac zwierza ale martwie sie coraz bardziej ze on pomimo ubiegajacego czasu nie chwyta wspołpracy,tylko jak mu sie chce . Apropos jak by ktos chciał krzyczec na mnie ,nie lenie sie ,pracuje z psem ,codziennie ,zawsze ....od 1 pogryzienia traktuje rzecz powaznie. Ale holera cięzka no jak mozna miec psa o dwuch osobowosciach czy to wogóle mozliwe?!Nie pisze tego zeby sie wypłakac ,tylko informacyjnie jak dalej zyje z ludojadem,bo jak to wiecie od poczatku jego zycia była polka w trampkach.
Sanitas Animalum pro salute Homini....