Jedzenie na dworze!
Jedzenie na dworze!
Witam mam pytanie czy macie może jekieś sposoby aby wasz piesek nie jadł wszystkiego co sie znajdzie na dworze?moja staffka ma 6 miesięcy i je wszystko co się nadaje do zjedzenia i nie wiem jak temu zaradzić!Wiem że wielu napisze kaganiec albo smycz najlepszą metodą ale może macie jakieś inne i dlatego pytam!
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
Marcislava
- Bulomaniak 1

- Posty: 81
- Rejestracja: czw sie 20, 09 12:08 pm
Proponuje nauczyc pieska komendy "Fe" , "Fuj", "Zostaw" czy jak Ci sie bardziej podoba. Kiedy piesek to opanuje masz problem z glowy, poprostu kiedy zobaczysz ze ma zamiar cos wszamać powiesz "Feee" stanowczym tonem i do "konsumpcji" nie dojdzie 
Jak nauczyc takiej komendy? Sa rozne metody...Mozesz pocwiczyc w domu ze smakolykiem, kladz na ziemi cos na co piesek sie napewno skusi i nagradzaj za kazdym razem kiedy Cie poslucha i nie zje z ziemi (tylko smakolyk musi byc smaczniejszy bo bull szybko wykalkuluje co mu sie oplaca). Inna metoda pozytywna to cwiczenia z klikerem (ale u bys musial zglebic troche wiedzy klikerowej).
No i metoda kija i marchewki, ale bardziej kija, ktorej podejrzewam wiekszosc osob z forum nie pochwala... Musisz psa ukarac kiedy chce jesc z ziemi, (i koniecznie pochwalic jesli zareaguje na twoje "Fe")...Co jest dla twojego psa kara to juz Ty wiesz najlepiej.
U mnie problem zniknal po kilku tygodniach, ale potrzebna byla duza konsekwencja. Na poczatku nauczylam "Fe", potem nauczylam ze ignorowanie "Fe" nie znaczy nic dobrego (zapinam smycz i do domu biegusiem, albo inne jesczez mniej przyjemne...) a potem sam zrozumial ze nie wygra i teraz jak na ziemi lezy jakies smakowite splesniale cos, to tylko obwacha ze smutkiem i idzie dalej.
Powodzenia!
Jak nauczyc takiej komendy? Sa rozne metody...Mozesz pocwiczyc w domu ze smakolykiem, kladz na ziemi cos na co piesek sie napewno skusi i nagradzaj za kazdym razem kiedy Cie poslucha i nie zje z ziemi (tylko smakolyk musi byc smaczniejszy bo bull szybko wykalkuluje co mu sie oplaca). Inna metoda pozytywna to cwiczenia z klikerem (ale u bys musial zglebic troche wiedzy klikerowej).
No i metoda kija i marchewki, ale bardziej kija, ktorej podejrzewam wiekszosc osob z forum nie pochwala... Musisz psa ukarac kiedy chce jesc z ziemi, (i koniecznie pochwalic jesli zareaguje na twoje "Fe")...Co jest dla twojego psa kara to juz Ty wiesz najlepiej.
U mnie problem zniknal po kilku tygodniach, ale potrzebna byla duza konsekwencja. Na poczatku nauczylam "Fe", potem nauczylam ze ignorowanie "Fe" nie znaczy nic dobrego (zapinam smycz i do domu biegusiem, albo inne jesczez mniej przyjemne...) a potem sam zrozumial ze nie wygra i teraz jak na ziemi lezy jakies smakowite splesniale cos, to tylko obwacha ze smutkiem i idzie dalej.
Powodzenia!
ja obrałam dość brutalną metodę, którą też pewnie większość nie pochwala ale tylko to działało - głośno NIE!!! i klaps przez tyłek (co jak na bulla właściwie nie działa
), teraz wystarczy tylko samo niskim tonem - nie i suńka nawet sie do tego nie zbliży, no może powącha, a nawet to właściwie nie trzeba nic mówić, wie że nie wolno
stary, znam ten ból
Ja poprostu nie nadążam kiedy mój świnek zajada się folijkami różnymi np. po fajkach. Lecę wtedy z rozwianym włosem i ryczę "nie rusz" "zostaw" "fe" i wszystko co mi do głowy przyjdzie. Efekty są zadowalające ale on pewnie poprostu jest w szoku jak ja tak do niego pędzę
oczywiście nagroda musi być.
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Wszystkie metody mają swoje zady i walety:)
Według mnie najlepszą z metod jest wołanie psa ze smieciem i nagradzanie bardzo atrakcyjne przyniesienia zdobyczy, w najgorszym wypadku zatrzymanie się z nią i poczekanie na właściciela. Dlaczego?
Otóż w przypadku, kiedy "kara"wymierzona jest przez właściciela, psy w większości kojarzą, że nie wolno tykać żarcia, kiedy jest sie w zasięgu przewodnika. I tylko tyle.
Właściciel pędzący do psa w celu odebrania mu zdobyczy zazwyczaj uczy go doskonale, że wszystko co pies ma w pysku przedstawia soba niezwykłą wartość, jest bardzo cenne dla przewodnika. Dodatkowo własciciel rywalizujący z psem o zdobycz i wydłubujący psu ją z paszczy, buduje w psie przeświadczenie- cokolwiek zdobyłem, powieniem połkąć jak najszybciej zanim mi zabiorą. Może być to bardzo niebezpieczne, bo psy pojęcie "zakazanej superzdobyczy" generalizują bardzo łatwo i są po pewnym czasie gotowe połknąć nawet najbardziej niejadalne rzeczy, zanim zostaną im odebrane
-metoda sticte pozytywna tzn. nagradzanie psa za wypuszczenie zdobyczy z pyska w przypadku inteligentnych psów również ma swpje minusy. Moja poprzednia bulka przez jakiś czas świetnie robiłą mnie w konia i wymuszała na mnie nagrody za plucie śmieciami. Na spacerze szukała chlebka dla ptaków lub innych smakołyków i wyczekująco patrzyła czy raczę zauważyć, że ma znalezisko. Na "fe" pluła radoście chlebkiem na pół metra i biegła po nagrodę
Jako, że sucz była miękka i bardzo rozćwiczona, szkolona wyłącznie pozytywnie,w tym wypadku udało mi się w sposób książkowy użyć awersji z dobrym skutkiem. Nawet nie zorientowałą się pannica skąd uderzyła w nią smycz, gdy podnosiła chlebek. Bo ja zachowywałam się jakby nic kompletnie się nie stało. Kara nie została skojarzona ze mną , podobnie jak w innych wypadkach atakujące psa znieniacka drzwiczki od szafki gdzie stoi kosz na śmieci etc.
To chlebek i szafka były groźne, nie przewodnik. Moim zdaniem awersja skojarzona z przewodnikiem ma szansę skutecznie zadziałąć dopiero przy doskonałej relacji i porozumieniu pary pies-przewodnik. Im wyższy popęd socjalny psa, im większa wzajemnazależność, im lepsza wspólpraca pary pies-przewodnik tym wrażliwszy robi się pies na najmniejszą oznakę niezadwolenia przewodnika. Moje kundlisko Solo póltora roku temu nie dające się w żaden, naprawdę żaden sposób zdjąć z drzewa, czy z opony, obenie fatalnie znosi kazdy mój objaw niezadowolenia. A pies naprawdę jest twardy:) Nie twardość bowiem psa i siła jego charakteru, ale głębokość relacji wpływają na wrażliwość na awersję. Karcące fe może mieć ogromną siłę, a ostrzona kolczatka nie robić na tym samym psie żadnego wrażenia.
Według mnie najlepszą z metod jest wołanie psa ze smieciem i nagradzanie bardzo atrakcyjne przyniesienia zdobyczy, w najgorszym wypadku zatrzymanie się z nią i poczekanie na właściciela. Dlaczego?
Otóż w przypadku, kiedy "kara"wymierzona jest przez właściciela, psy w większości kojarzą, że nie wolno tykać żarcia, kiedy jest sie w zasięgu przewodnika. I tylko tyle.
Właściciel pędzący do psa w celu odebrania mu zdobyczy zazwyczaj uczy go doskonale, że wszystko co pies ma w pysku przedstawia soba niezwykłą wartość, jest bardzo cenne dla przewodnika. Dodatkowo własciciel rywalizujący z psem o zdobycz i wydłubujący psu ją z paszczy, buduje w psie przeświadczenie- cokolwiek zdobyłem, powieniem połkąć jak najszybciej zanim mi zabiorą. Może być to bardzo niebezpieczne, bo psy pojęcie "zakazanej superzdobyczy" generalizują bardzo łatwo i są po pewnym czasie gotowe połknąć nawet najbardziej niejadalne rzeczy, zanim zostaną im odebrane
-metoda sticte pozytywna tzn. nagradzanie psa za wypuszczenie zdobyczy z pyska w przypadku inteligentnych psów również ma swpje minusy. Moja poprzednia bulka przez jakiś czas świetnie robiłą mnie w konia i wymuszała na mnie nagrody za plucie śmieciami. Na spacerze szukała chlebka dla ptaków lub innych smakołyków i wyczekująco patrzyła czy raczę zauważyć, że ma znalezisko. Na "fe" pluła radoście chlebkiem na pół metra i biegła po nagrodę
-
Marcislava
- Bulomaniak 1

- Posty: 81
- Rejestracja: czw sie 20, 09 12:08 pm
- OLKAiDEXTER
- Bulomaniak 3

- Posty: 681
- Rejestracja: ndz mar 08, 09 10:56 am
- Lokalizacja: NS

