Tak, to znowu my!!!
Przed pół godziną wróciliśmy ze spacerku.
Nie wiem od czego zacząć. Mój piecho naprawdę nie sprawia problemów na spacerach a przynajmniej ze mną chodzi tak, że nie mogę narzekać. Ale dziś... Drago lubi węszyć. I wywęszył, świeże, ciepłe jeszcze, parujące ... gówno

Na moich oczach z lubością ślizgnął się po nim. Caaaały się ufaflunił. Przeżyłabym to gdyby nie fakt, że zaparł się jak osioł, nie chciał iść za nic. Nie pomogło wołanie, cmokanie gwizdanie, nic kompletnie. No i wracałam ciągnąc go na smyczy... upociłam się jak nie wiem a nie mogłam wziąć go na ręce bo był taki przyjemnie pachnący że heja. W oczach mi ciemniało jak tak wracaliśmy.
Jestem ciekawa czy jest jakiś sposób na oduczenie psa tarzania się w kupach