Leeloo jest strasznym natrętem, jeżeli chce się bawić, to nie przyjmuje odmowy, myślałam, że fakt wychowywania się ze starszą suką będzie w tym wypadku pomocny, okazało sie dokładnie odwrotnie. Garda nie robi młodej krzywdy, warczy jak jest bardzo denerwujaca (wchodzi Gardzie na głowe, podgryza ją, kopuluje) ale na warczeniu się kończy, bardzo rzadko używa zebów, prędzej po półgodzinnych namowach robi łaskę i zaczyna się z nią bawić...
No i tu pojawia się problemik, Leeloo kompletnie nie przejmuje się warczeniem innych psów, każdego zachęca do zabawy w swój "superkurdedelikatny", bulowy sposób, a na warczenie reaguje jeszcze większym rozochoceniem, im duży pies bardziej warczy i traci cierpliwość, tym młoda lepiej sie bawi i nakręca, a moją interwencję przyjmuje ze strasznym fochem i obrazą majestatu ( no bo przecież oni się tu z kolegą tak ślicznie bawią, a ja się wtrącam) Teraz jeszcze większość psów traktuje ją jak szczyla i nie robi jej krzywdy, ale niedługo ktoś nie wytrzyma i potraktuje ją odpowiednio. Raz już taka sytuacja miała miejsce, niestety młoda nie miała okazji wyciagnąć z niej odpowiednich wniosków, bo stanęła do walki i rozłożyła dorosłą bokserkę na ziemi, postała nad nią chwilkę, powarczała, po czym znowu jak gdyby nigdy nic zaproponowała wspólną zabawę..
Do tego wszystkiego dochodzi problem, poczucia bezpieczeństwa w stadzie, jak na młodą jakiś pies warczy, to Garda ostrzega tego psa ( a jak ona ostrzega inne psy, nie Leeloo, to do ataku jest juz prosta droga)
Co zrobić żeby młoda nie była takim kozakiem



