przez Marcislava » Pt mar 05, 10 18:55 pm
tak sobie czytałam dzisiaj rano ten topic, myslac ze u mnie w okolicy na sczzescie jest tylko jeden psychol, ktory nienawidzi/boi sie mojego Yoga (tak zwany "koleś z chiwawą) i traf chcial ze na popoludniowym spacerku ZNOWU mialam nieprzyjemna sytuacje z innym panem. Tym razem gosciu w srednim wieku, lysy z sygnetem i malym bialym maltanczykiem. Spotkalismy sie na łaczce, pieski oba nastawione pokojowo do siebie, standardowe niuchanie itd. Nagle gosciu porywa swojego psa pod pache i wyskakuje na mnie ze "czy ja znam przepisy, pies musi w kagancu chodzic i on wzywa NATYCHMIAST policje". Ja na to grzecznie go zbylam ale niestety, nie zrozumial aluzji....wiec oczywiscie mnie ponioslo i skonczylo si ena tym ze mu nawrzucałam i gosciu oddalil sie spiesznym krokiem.
Potem przez dwie godziny bylam tak zla ze obmyslalam krwawa zemste.
A teraz to juz mi tylko przykro ze tacy ignoranci chodza po swiecie i nawet nie pomysla ze nikogo nie obchodzi ich zdanie.. :(