Od pewnego dnia krążyła u nas po okolicy bestia. Nikt nie wiedział co to, aż kilka dni temu wyszła z ukrycia i pech chiciał zaatakowała mojego Pigusia. Na zdjęciu poniżej uchwyciłam moment przed atakiem. Jak widać bestia - która okazała się dinozaurem zaatakowała od tyłu. Pigorek niczego się nie spodziewał

Chwilę później był już tylko dym i walka. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia w trakcie, gdyż nie było żadnej widoczności. Na szczęście słynne tony uścisku pokazały, że nawet dinozaur - diplodok nie miał szans. Po kilku sekundach dinozaur leżał nieżywy. Zbiegłam z wieży widokowej co sił w nogach, lecz po diplodoku nie było ani śladu. Tylko Pigorka brzuszek był dziwnie zaokraglony ...