Stary chłopohyclownik przyjechał po psa, którego potrącił samochód w centrum miasta. Zamiast wziąć psa w sposób bezpieczny, szczeniaka zresztą, złapał go na tego kija z drutem (nie wiem jak to się profesjonalnie w slangu hyclowników nazywa) i ciągnął go po betonie. Psinka niewielka, oczywiście stary powiedział, że jest bardzo agresywny. Bluzgi poleciały od ludzi z ulicy na hyclownika, ktoś to nakręcił telefonikiem. Dziennikarze próbowali zobaczyć kartę psa, ale oczywiście nie udało im się. Psinka zastraszona w kojcu, ku zdziwieniu hyclownika, warczy na niego
Ciekawe co z tego wyniknie, mam nadzieję, że jakaś konsekwencja będzie (daj Boże!).

