Panda: wszytko zależy od malucha i tego jak został nauczony przez hodowcę a potem przez Ciebie. Dobrze jest nauczyć psa relaksu przy starszym psie i że nie trzeba się bawić non- stop, do tego służą spacery i brykanie z psami w parku, zabawa z ludziem. Izolowanie psów naprawdę nie jest straszną rzeczą - ja swoje ze względu na cieczkę a następnie przy ciąży urojonej musiałam izolować a mieszkanie mam małe, rotacyjnie siedziały w klatce i jakoś nikt na tym nie ucierpiał / oprócz mnie bo wychodziłam na 6 spacerów dziennie/. Tylko że ja nie użalam się nad psem bo musi np 2 godziny posiedzieć w klatce po spacerze, tak jest i ma być więc i psy z tego sobie nic nie robią.
Układanie 2 psów razem nie jest moją mocną stroną i wiem że na pewno mogła zrobić to lepiej. Mistrzem dla mnie jest Żmija i jej burki które nigdy nie miały że sobą żadnej sprzeczki.
Gaeriela: U mnie jest parę typów spacerów:
- bieganie z psami - na szczęście mam fajnych znajomych na spacery który wiedzą że nie ma nic dziwnego ani śmiesznego w tym że nie stoimy i nie patrzymy się jak te osły gdy psy się bawią. Jak ludzkie stado się przemieszcza to i automatycznie psy za nimi. Chowam się w krzaki, uciekam, znikam by wiedział że ja nie będę tam stała cały czas. Znajomi wtedy nie mogą wspierać psa / udają że go nie ma/. Robię takie rzeczy bez ostrzeżenia i wołania. Rzadko wołam psa a jak już to nagradzam piłeczką/ smaczkiem/ buziaczkiem. nigdy nie skarciłam Synka za to że na chwilę się zapomniał. Staram się by jak najczęściej chodził bez smyczy lub z puszczoną smyczką / mieszkam w mieście i nie chojrakuję przy ruchliwej drodze z puszczonym psem luzem/ wtedy sama wolność nie jest tak atrakcyjna.
- bieganie za piłką/ patykiem - Synek ma silny instynkt łowiecki więc tego nie musiałam go zbytnio uczyć. Piłka jest reglamentowana jak i każda zabawka bo wtedy jest o wiele bardziej atrakcyjna. Czasami nagradzam go smaczkiem za przyniesiony aport. Staram się bawić entuzjastycznie, rozkręcić i pokazać że dla nas obojga to fajna zabawa. Zdarza mi się w zabawie ugryźć psa w tyłek lub ucho.
- poranny spacer po osiedlu wygląda tak że z reguły albo gadam przez telefon albo jestem myślami gdzie indziej i po prostu musi się pilnować bo inaczej może mieć problem / za mały jest by dawać mu klucze do domu

/
- spacer po imprezie - burki wtedy na 2 metry nie odchodzą ode mnie bo wiedzą że mogę zapomnieć że z nimi wyszłam
Sposobów jest wiele najlepszym by naprawić sytuacje wydaje mi się że jest spalenie miski i spacery z linką. Na ten temat na pewno pisała Żmija lub JonSnow. Jak coś to pisz na fo lub priva