ciężko się niezgodzić z Rysia, bo cóż ja jestem w podobnej sytuacji i czuje również podobnie

Mięsa nie jem od 10 roku życia, czyli też już jakies 11 lat. I szczerze musze powiedzieć że kilka przykrości mnie z tym spotkało, jako dziecko, nie raz w podstawowce zamiast jeść obiad na zielonej szkole, musiałam wysluchiwać od mądrzejszych koleżanek jaką to krzywdę sobie wyrządzam. W sumie w klasie na 28 osob, byłam jedyną wegetarianką, i jako jedyna nigdy nie jadłam zup
Podobnie jak Rysie, denerwują mnie strasznie proby udowodnienia że właśnie "nie taki z ciebie święty", szczególnie irytuje mnie to z tego wzgledu, iż rowniez nie jestem jak to ładnie powiedziałas "nawiedzonym wegusiem", nigdy nie probowalam wmusic komus swoich racji, obrazic kogos z powodu jedzenia miesa, czy pokazac go w gorszym swietle. I meczace jest robienie z kazdego wegetarianina fanatyka i wariata.
Codziennie karmie moje zwierzaki miesem, weze - gryzoniami, jednak ja mam wybor zeby go nie jesc, one nie, moglam bym wybrac nieposiadanie zwierzat miesozernych, ale niestety na takie poswiecenie mnie nie stac, staram sie za to zeby jedzenie moich zwierzat sie nie marnowalo.
i mimo wszystko wierze, ze moj wybor, nie jedzenia miesa, cos da. Może, kto wie, uratuje to choć jedna krowe

Może to niewiele, i jest to naiwne, ale dla mnie jest tego warte
