<QUOTE author="Bullwitmo"><s>
Bullwitmo pisze:</s>A tak na poważnie - ponieważ tacy nawiedzeni są nieobliczalni - wydrukuj sobie ustawę z listą psów agresywnych, możesz dodatkowo wydrukować stronkę np. z wikipedii z opisem bulteriera i zdjęciem (ponieważ nawet policjanci i strażnicy miejscy nie wiedzą jak wyglada bulterier), żeby nie posądzali Ciebie że masz np. pitbula a nie bulteriera, sprawdź jak w uchwałach rady miasta lub gminy w Twojej miejscowości rozwiązana jest kwestia wyprowadzania psów (czy na smyczy lub w kagańcach itp.). Ponieważ podobne sytuacje już były opisywane na forum poszukaj takich tematów. Pamiętam, że są osoby które np. na spacery zabierają ze sobą wzorzec rasy, ustawę z listą psów agresywnych i uchwały lokalne dotyczące wyprowadzania psów po to, aby wezwane służby, czarno na białym zobaczyły, że to właśnie właściciel bulteriera przestrzega prawa.
</QUOTE>
To jest doskonała rada dla posiadaczy bulterierów czy psów bojowych w ogóle.
Ja właśnie tak robię - mam przy sobie ustawę z wykazem ras psów uznanych za agresywne, wybrane punkty uchwały rady miasta dotyczące obowiązków utrzymania zwierząt domowych.
Psy w mieście zawsze prowadzę na smyczy zgodnie z uchwałą,sprzątam po nich,ze smyczy spuszczam w kagańcu i tylko w miejscach do tego przeznaczonych ale i tak nie uchroniło mnie to od kilku incydentów.
Zdarzyło się tylko raz że spotkany na spacerze patrol policji zapytał grzecznie jakiej rasy to pieski (amstaff i bullterier) po czym podziękował za odpowiedź i odszedł,obyło się bez dodatkowych wyjaśnień.
Nie każdy policjant czy strażnik miejski jednak uwierzy na słowo więc na dalsze wyprawy mam także książeczkę zdrowia zwierzaka z wpisem do jakiej rasy należy i kompletem szczepień.
A co do kwestii takich ,,miłych sąsiadów''

- posiadanie psa bojowego niestety naraża na takie niespodzianki.
Spotkałem się już z tym gdy mój 5 miesięczny szczeniak powąchał pewną panią na spacerze po osiedlu - zaczęła wrzeszczeć że cyt. ,,ten pies na pewno ją pobrudzi'' a po kilku dniach od dzieciaków które zwykle zaczepiały psa na spacerach dowiedziałem się że owa pani rozpowiada że została przez mojego szczeniaka pogryziona (sic!)
Podobny przypadek był gdy mijana w parku dresiara zadzwoniła na Straż Miejską że mój bulek ją zaatakował - w rzeczywistości mijając nas obrzyciła psa inwektywami w stylu mordercy,świni etc. etc. - poproszona o uciszenie się zadzwoniła na SM. Niestety po przyjeździe patrolu jakoś nie wyrażała chęci na rozmowę ze strażnikami i podtrzymanie zarzutów:)
Ostatnio spotkało mnie wyjątkowe kuriozum,pewna starsza pani nie mogąca znieść widoku moich psów rzuciła się na mnie z pięściami na chodniku osiedlowym nie bacząc jakiego to ,,morderce'' prowadzę na smyczy
[img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10102;101/st/20050225/n/Leon/dt/5/k/6eab/age.png[/img]
[img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10103;101/st/20070526/n/Beza/dt/6/k/6c7d/age.png[/img]