Chory nie jest, nic mu nie dolega - reaguje tak jak powinien na przykład na otwieraną lodówke, tylko za cholere nie chce wyjść.
Wczoraj wyszedł na spacer o 17, siknął, uciekł, o 22 nie udało się go wyciągnąć, druga próba o 1 w nocy też zakończyła się niepowodzeniem - merdał ogonem, na zakładane szelki na śpiocha a na spacer i tak nie wstał - ciągnął się jak guma. Rano zechciał wstać na spacer o 10...
Ja wiem, że zimno i mokro ale bez przesady... kurde...







Jednak u nas na razie to chlapa






