Zastanawiam się czasem, dlaczego po całej nocy nie ma takiego ciśnienia na pęcherz, zamiast pies nas - my go budzimy, przed spacerkiem jest jeszcze czas na kawke, sniadanko i jeszcze sobie chwilke polezy... biedny będzie, jak wrócę do pracy
Siersciucha bedzie rosła bardziej na zimę, teraz w takie upały to jej się nie chce tak do końca zarosnąć, wspomagamy ją cynkiem i tranem. Trochę jeszcze widać przebytą chorobę ale nie tak jak na początku:
Cieszę się z każdego dnia, który przynosi poprawę; z reszta nie tylko wygląd ale i zachowanie diametralnie się zmieniło - nie daje nam już tak popalić jak kiedyś
Czasem się tylko zastanawiam, jak wyglądało jego poprzednie życie...