Antek był sam od 13 do 17, od 11 był na prawie dwu - godzinnym spacerze, z którego nie miał siły wrócić, więc raczej powinien pare godzin odpoczywać a tu ZONK
Szczeniakiem już nie jest a cały czas próbuje coś popsuć...z tą kwestią sobie akurat średnio radzimy, kostki czy żwacze go interesują przez pierwsze kilka minut, później kombinuje jak tu czegoś nie rozpierdzielić....
Jak się do czegoś dobiera, klaszczemy głośno w ręce albo krzyczymy, wtedy to jest świetna zabawa - spierdziela i się cieszy
Piłeczkę, do której wkłada się smaki ma, kostki też, więc co jeszcze? Teraz, w trakcie remontu nie wkładamy mu jedzenia pudełka, żeby sobie psuł bo wiele rzecze nadal poupychanych jest w pudła a zauważyłam, że ma do nich słabość. W tym momencie zajmuje pusty pokój, naszą docelową sypialnie ale nie na długo, jak będzie zostawał samw domu z meblami pod nosem...aż się boję pomyśleć.
Chyba z tego nie wyrośnie
Teraz chyba musi sobie sam pozszywać kojo w ramach kary








