hej, hej... proszę nie wieszać psów na Jacku

Myśmy chodzili do niego na przedszkole i na prawdę nie było żadnych fochów, że rasa nie taka. Raczej kupa śmiechu, jak bulina robiła siad w powietrzu, żeby czasem nie dotknąć pupą zimnej podłogi. Nie wiem jak było w przypadku innych osób i za nie absolutnie nie chcę się wypowiadać, ale problem może tkwić też w tym, że Jacek jest szkoleniowcem, a nie behawiorystą. On zawodowo szkoli i często przy szkoleniu wychodzi temat korekty złych zachowań, ale nie kompleksowej terapii. Facet kocha psy, a że nie chce się brać za coś na czym zna się za mało... to akurat nie grzech. Czy nie ma serca do bulowatych, nie wiem, może nie ma i pewnie dlatego się w nich nie specjalizuje, a trzeba przyznać, że akurat problemy tych piesków wymagają czasem bardzo specyficznego podejścia. No i cały kłopot w tym, że na Śląsku specjalisty nie ma ;(