gaz do odstraszania psów
-
Gothika
gaz do odstraszania psów
gaz do odstraszania psów
niedawno słyszałam, ze jest jakiś gaz do odstraszania psów i
mam parę pytan:
gdzie mozna kupic taki gaz i jak on sie nazywa i jak go użyc "w razie czego" i czy ktoś z Was może uzywał czegoś takiego ?
często "uciekam" z miasta i niestety, szczególnie poza miastem, na wsi, bezpanskich lub puszczonych luzem agresywno-jazgotliwych i smierdziuchowatych kundli jest sporo, czasem juz siadają mi nerwy gdy je odpedzam od mojego psa, który jest szczeniakiem i chodzi na smyczy.
dlaczego odpędzam ? powody sa dwa:
1.
nie chce aby taki pies ugryzł mojego psa i zrobił mu krzywdę, bo to w przyszłości zawazy na psychice mojego psa i moze spowodowac u niego zachowania agresywne w stosunku do innych psów po osiagnięciu dojrzałości !!!
2.
brzydze sie tez zeby mój pies "przy okazji" nie załapał jakiegoś choróbska i nie musiał sie przez to meczyć, mam też dziecko i Cerbuś spi z nami w łózku.
ps.
mój pies oczywiście ma kontakty z psami i jest socjalizowany, ale są to psy których właścicieli znam na tyle, aby wiedziec ze ich psy są zdrowe oraz, ze nie pogryzą mojego psa, a spotykając obca osobe z psem, zawsze się pytam
niedawno słyszałam, ze jest jakiś gaz do odstraszania psów i
mam parę pytan:
gdzie mozna kupic taki gaz i jak on sie nazywa i jak go użyc "w razie czego" i czy ktoś z Was może uzywał czegoś takiego ?
często "uciekam" z miasta i niestety, szczególnie poza miastem, na wsi, bezpanskich lub puszczonych luzem agresywno-jazgotliwych i smierdziuchowatych kundli jest sporo, czasem juz siadają mi nerwy gdy je odpedzam od mojego psa, który jest szczeniakiem i chodzi na smyczy.
dlaczego odpędzam ? powody sa dwa:
1.
nie chce aby taki pies ugryzł mojego psa i zrobił mu krzywdę, bo to w przyszłości zawazy na psychice mojego psa i moze spowodowac u niego zachowania agresywne w stosunku do innych psów po osiagnięciu dojrzałości !!!
2.
brzydze sie tez zeby mój pies "przy okazji" nie załapał jakiegoś choróbska i nie musiał sie przez to meczyć, mam też dziecko i Cerbuś spi z nami w łózku.
ps.
mój pies oczywiście ma kontakty z psami i jest socjalizowany, ale są to psy których właścicieli znam na tyle, aby wiedziec ze ich psy są zdrowe oraz, ze nie pogryzą mojego psa, a spotykając obca osobe z psem, zawsze się pytam
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Sa inne, lepsze metody:
- wejście przed swojego szczeniaka. Biedne, wiejskie psy zwykle wcale nie chcą konfrontacji z człowiekiem, bo oznacza on kamień i kij.
- rzucenie psu, który na nas leci smakołyków w pysk. Zazwyczaj bardzo się zdziwi.
-taki pies, który zazna znacznej przykrości od człowieka może zacząć atakować ludzi. Po prostu nauczy się uprzedzać atak.
Gazem można łatwo potraktować przypadkiem własnego psa. Dodatkowo wyobraźmy sobie, że nasz przyjazany szczeniaczek lecie przywitać się z innym pieskiem, a tu wpada właściciel i traktuje go gazem, bo to "morderca". ja tam bym się nie cieszyła.
- wejście przed swojego szczeniaka. Biedne, wiejskie psy zwykle wcale nie chcą konfrontacji z człowiekiem, bo oznacza on kamień i kij.
- rzucenie psu, który na nas leci smakołyków w pysk. Zazwyczaj bardzo się zdziwi.
-taki pies, który zazna znacznej przykrości od człowieka może zacząć atakować ludzi. Po prostu nauczy się uprzedzać atak.
Gazem można łatwo potraktować przypadkiem własnego psa. Dodatkowo wyobraźmy sobie, że nasz przyjazany szczeniaczek lecie przywitać się z innym pieskiem, a tu wpada właściciel i traktuje go gazem, bo to "morderca". ja tam bym się nie cieszyła.
-
Gothika
<QUOTE author="Żmija"><s>
wiem, Zmija, bo ja właśnie tak robię, i to skutkuje, ale mi chodzi o
sytuacje extremalna, kiedy pies biegnie tylko w jednym celu, aby ugryżć. To sie zadko zdarza, ale niestety zdarza
Dwa tygodnie temu taki własnie pies usiłował ugryżc Cerbera, zjezony z podkulonym ogonem warczał i szedł prosto na moje nogi bo ja Cerberka zasłoniłam no i niestety dostał kopa, dopiero takie drastyczne posunięcie
poskutowało
Niehumanitarne, oczywiście, ale gdy taka sytuacja sie przytrafi to
co mozna innego zrobic ?
<QUOTE author="Żmija"><s>
napewno, a przy okazji siebie i osoby które z nami ida, nie korzystałam z czegos takiego i dlatego chcę zasiegnąc opini, a takie sytuacjie jak napisałam powyzej mogą sie przeciez zdarzyc jeszcze nie raz
<QUOTE author="Żmija"><s>
ja zadnego ze swoich buli nie spuszczałam ze smyczy oprócz terenów ogrodzonych, bądz odludnych. Zdaję sobie sprawe jakie ludzie mają wyobrazenie o bulkach, dlatego nie chce nikogo niepotrzebnie stresowac
Zreszta , tez zauwazyłam jedną rzecz, ze zazwyczaj to własnie własciciele bulowatych pilnują swoje psy najbardziej, nie widziałam jeszcze nigdy luzem puszczonego bula czy astka, który by najezony biegł w moją stronę badz mojego psa z zamiarem ataku
</QUOTE>Żmija pisze:</s>Sa inne, lepsze metody:
<B><s></s>- wejście przed swojego szczeniaka </B>. Biedne, wiejskie psy zwykle wcale nie chcą konfrontacji z człowiekiem, bo oznacza on kamień i kij.
wiem, Zmija, bo ja właśnie tak robię, i to skutkuje, ale mi chodzi o
sytuacje extremalna, kiedy pies biegnie tylko w jednym celu, aby ugryżć. To sie zadko zdarza, ale niestety zdarza
Dwa tygodnie temu taki własnie pies usiłował ugryżc Cerbera, zjezony z podkulonym ogonem warczał i szedł prosto na moje nogi bo ja Cerberka zasłoniłam no i niestety dostał kopa, dopiero takie drastyczne posunięcie
poskutowało
Niehumanitarne, oczywiście, ale gdy taka sytuacja sie przytrafi to
co mozna innego zrobic ?
<QUOTE author="Żmija"><s>
</QUOTE>Żmija pisze:</s>Gazem można łatwo potraktować przypadkiem własnego psa.
napewno, a przy okazji siebie i osoby które z nami ida, nie korzystałam z czegos takiego i dlatego chcę zasiegnąc opini, a takie sytuacjie jak napisałam powyzej mogą sie przeciez zdarzyc jeszcze nie raz
<QUOTE author="Żmija"><s>
</QUOTE>Żmija pisze:</s>Dodatkowo wyobraźmy sobie, że nasz przyjazany szczeniaczek lecie przywitać się z innym pieskiem, a tu wpada właściciel i traktuje go gazem, bo to "morderca". ja tam bym się nie cieszyła.
ja zadnego ze swoich buli nie spuszczałam ze smyczy oprócz terenów ogrodzonych, bądz odludnych. Zdaję sobie sprawe jakie ludzie mają wyobrazenie o bulkach, dlatego nie chce nikogo niepotrzebnie stresowac
Zreszta , tez zauwazyłam jedną rzecz, ze zazwyczaj to własnie własciciele bulowatych pilnują swoje psy najbardziej, nie widziałam jeszcze nigdy luzem puszczonego bula czy astka, który by najezony biegł w moją stronę badz mojego psa z zamiarem ataku
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Czasem niestety trzeba sprzedać kopa, ale zażegnalam kilka ataków smakołykami, które mam zawsze w kieszeni, żeby je natychmiast wyjąć. Na wiejskie psy często starczyło tupnąć, żeby uciekały. Z reguły jednak próbują one ze strachu tylko odpędzić napastnika. Warczą i szczekają, dystansując napastnika, ale atakują dopiero z tyłu, jak obiekt się oddala.Zazwyczaj więc czekam, żeby one oddaliły się pierwsze. Robię łuki, że by im nie zagrażać, staram się nie iść na nie. Nie boję się szczekających i warczących psów. Najgorsze dla mnie są te atakujące w ciszy. Dotychczas wszystkie ataki na moje psy odbywały się w kompletnym milczeniu.
-
SAURON
-
MiMi
ja pamietam kiedys ON zaatakowal pyze i krecika (byly na smyczy) pyza miala jakies 3-5-4 mce. biegl a za nim po ziemi jechala na brzuchu wlascicielka tzrymajaca smycz
jakos tak intuicyjnie weszlam przed moje psy ale tamten nie odpuscil zreszta biegl z daleka juz z wyszczerzonymi klami i ani myslal sie zaprzyjaznic. nie mialam smakolykow, nie jestem zreszta pewna czy on by je zauwazyl gdy z takim impetem biegl na nas. zrozpaczona wyciagnelam z kieszeni moj klucz na sznurku, zaczełam krecic i przylutowalam psu w pysk, wtedy szybko wlascicielka sie pozbierala i odciagnela go.
z gazem jest problem jak pisala zmija, mozna zrobic wlasnemu psu krzywde. ale rzeczywiscie czasami nie ma wyjscia i trzeba go uzyc albo w inny brutalny sposob sie obronic
my mamy tez gaz, ale kupiony nie tylko na psy ale i na drobnycn pijaczkow.
z gazem jest problem jak pisala zmija, mozna zrobic wlasnemu psu krzywde. ale rzeczywiscie czasami nie ma wyjscia i trzeba go uzyc albo w inny brutalny sposob sie obronic
my mamy tez gaz, ale kupiony nie tylko na psy ale i na drobnycn pijaczkow.
-
MiMi
to ty dwazna jestes, ast to juz wyzwanie. ale przypuszczam ze adrenalina robi swoje.. jednak jak sobie pomysle o rotku to juz wole ten gaz chociaz ja nie wiem czy on naprawde zadziala..
ja mam inny sposob jeszcze- jak widze psa ale nie ze atakuje, ale po prostu nie jest sam pewien co zrobic i czeka na nasz ruch, zawsze na przod wysylam krecika. jest kastrowany, nei pachnący samcem, nie dominuje i jest przyjacielski. i raczej ani suki ani psy nie atakują go. z reguły krecik obłaskawia psa ktory nie wie co zrobic- gryzc czy tylko sie obwąchac. potem puszczam pyze a na koncu cocolino bo to ona najczesciej zarabia wpierdziel
ja mam inny sposob jeszcze- jak widze psa ale nie ze atakuje, ale po prostu nie jest sam pewien co zrobic i czeka na nasz ruch, zawsze na przod wysylam krecika. jest kastrowany, nei pachnący samcem, nie dominuje i jest przyjacielski. i raczej ani suki ani psy nie atakują go. z reguły krecik obłaskawia psa ktory nie wie co zrobic- gryzc czy tylko sie obwąchac. potem puszczam pyze a na koncu cocolino bo to ona najczesciej zarabia wpierdziel
