Odnawiam temat. Złapałem się na tym że moja właśnie ciągam, słabo ale to jest tak że co pięć metrów jak łapie muła to delikatnie pociągam, i w miarę spokojnie namawiam. Z moją zauważyłem że im blirzej domu tym trudniej idziemy (nie wiem czy to nie dlatego że jak ją zaciągne daleko to potem myśli sobie że jakoś i kiedyś cholera musimy wrócić i to pewnie jest już ten moment). Ogółem mika nie siada kiedy nie chce iść tylko staje, napina się a jak to nie przynosi skutku to popłakuje. Nie wiem czy to nie ze strachu.
Więc proszę o wskazówki bo daje masę smakołyków a i jak któryś raz z kolei zabawka leci w stronę w którą nie chce iść to też już się nie ciekawi. No i dodatkowym problemem są psy bo mieszkam w okolicy gdzie są domki jednorodzinne i na każdej działce jakiś piesek to i to spowalnia.
I od razu druga sprawa wybieram się w przyszły weekend do baritusa na bemowo jest problem bo będę musiał dymac z raszyna autobusami, czy wogule mała będzie się po czymś takim nadawać na przedszkole? A w dodatku nie wiem ile mi zajmie dotarcie tam z osiołkiem.
Uff sorry że tak długo i smętnie.






