Jak komuś by się chciało, to niech przeklei linka na niebieskie.
Kasia, to jest właśnie streszczenie

ale ok b. po ludzku:
Serotonina to posłaniec szczęścia w mózgu. Kontrola zachowań agresywnych za pomocą diety zmierza do zwiększenia poziomu tego hormonu w mózgu.
Można to robić poprzez zwiększenie udziału tryptofanu (uczestniczy w produkcji serotoniny w mózgu) w diecie, jednocześnie utrzymując niski poziom tyrozyny (blokera tryptofanu) i innych aminokwasów. Osiąga się to za pomocą diety niskobiałkowej z dodatkiem tryptofanu. Jest to ujęcie bardziej klasyczne (S.R. Linsday przedstawia je na początku, taka teoria przewija się też w artykule J.O'Heary), obecnie dowody wskazują na dość niejednoznaczną skuteczność takiej terapii.
Więcej dowodów przemawia za dietą lepszą jakościowo od tej, do której pies przywykł wspomaganą dodatkowo 5-HTP, kwasami wielonienasyconymi PUFA (w szczególności Omega-3), oraz witaminami C i E oraz innymi przeciwutleniaczami. Dodatkowo dieta ta powinna być połączona ze zwiększoną interakcją socjalną z ludźmi. Dietę taką należy układać idywidualnie dla psa w zależności od możliwości finansowych, dostępnych środków, zbilansowania energetycznego, etc. Czyli przekładając to na nasze polskie warunki, trzeba posiąść minimum wiedzy dietetycznej (o ile nie karmimy psa tylko karmami).
To tak w olbrzymim skrócie skrótu.