Trusia ma 20 m-cy, jest ukochaną przytulanką, nigdy nie okazywała agresji wobec domowników, jest oazą cierpliwości wobec Bobiśki. Śpi z nami w łóżku, można ją przesuwać, osduwać, robić z nią co się chce. Kości trzymam jej w ręce, jedzenie w ogóle dostaje z ręki.
Nie widziałem tego, ale opowiadała mi żona i córka: wieczorem Truśka drzemie sobie na kanapie, budzi się i warcząc skacze jakby do gryzienia, przy czym tylko uderza pyskiem. Żonę uderzyła dwa razy, córkę raz (faktycznie, "podbiła" jej oko). Córka mówi że się jej nigdy nie bała i nie boi, ale wtedy wystraszyła się jej. W ciągu dnia i zawsze jak ja ją widzę jest tą samą słodką Trusią. Zareagować chyba trzeba, ale jak? Liczymy na Waszą pomoc.







