w weekend bylismy w Opolu u rodziny Połówka, gdzie mają roczną amstaffkę [no coś w typie

].. troche sie obawialismy trzech dni pod jednym dachem z dwoma mordercami, obie z urojona ciaza + prawdziwa ciaza wlascicielki Moli, ale suki milo nas zaskoczyly

pierwszego dnia byly soba podniecone strasznie, pozniej przyzwyczaily sie i nie zaczepialy tak bardzo do zabawy.. obylo sie bez wiekszych spiec, jedno male nieporozumienie na spacerze [biegaly zgodnie dopoki nie zachcialo im sie wlazic jednej na druga] wiec pozniej hasaly w kagancach na dworze [Bułka sie chyba do konca zycia obrazila za ten namordnik

].. mała fotorelacja:
zgodne żebranie przy śniadaniu
impreza urodzinowa nie moglaby sie bez suk odbyc
bieganko
suki za kratami
poranek
fajrant
nie chcialo nam sie wierzyc w to ze beda w stanie sie wyciszyc do tego stopnia zeby razem na kanapie sie polozyc i nie wariowac a jednak.. Panowie wybyli z mieszkania na czas jakis a my mialysmy z sukami sielanke jak z obrazka