tragedia z moimi ptaszkami
po okropnej wichurze gniazdo zostało zniszczone - młode wsadziłam z powrotem przez szmatke.. gniazdo dałam na stare miejsce ale matka 2 dni nie przychodziła - w 3 zastałam pisklaki całe w muchach i oblepione ich larwami... wziełam je wtedy do domu
jeden umarł..cięzko oddychał ale miał za sobą upadek na beton po tej wichurze... drugi ma się jak na razie dobrze - ma ogromny apetyt i duzo pije
próbowałam oddac go do ZOO i schronisk. Pytałam.. Niestety w Opolu nikt go nie chce przyjąć, we Wrocławiu to samo... jedynie uzyskałam zgodę w azylu w W-wie, jednak nie mam jak go tam zawieźć
na razie mam wskazówki jak go karmić (okzało się, że to KOS)- a je i pije duzo i jest bardzo zywy póki co ;]