Dzieki za Wasze sposoby

Przedwczoraj zaczęłam z maluchem wysyłanie naprzod z siad zostań do pudełka ze smakołykiem. Pudelko było uzyte pierwszy raz, dośc male i przezroczyste i to niestety powodowało, że mogłam ćwiczyć na 7-10 kroków. (dalej maly ślepak nie widział i włączał nos, więc automatycznie zwalniał). Na razie nie tropimy, dopóki nie zrobimy aportu węchowego.
Po dotarciu do pudełka klik, pędziłam do pudełka i otwierając dawałam żarcie. I dynamika jest całkiem fajna.Na piłkę jeszcze nie wysyłam, dzieki, pewnie ją włączę, ale na razie boję zepsuć się zostawanie. Bo z kolei zostawania z gołobrzuchym szczeniakiem mam małe szanse ćwiczyć na dworze i suka zostaje, ale widac, że kosztuje ją to zbyt duzo wysiłku (nudzi się, komendy nie łamie, ale ja lubię zostawanie z wyrazem napiecia na ryju

). Do zostawania musimy sie przyłozyć na wiosnę.
Aha, pudełko wybrałam na razie, żeby pies mi zatrzymywał się przy nim,ale nie chcę automatycznego warowania, tylko stanie, bo warowanie na odległość to ja mam z małą. A stanie potrzebne mi do obedience, bo stojącego psa moge jeszcze ruszyć, jak zawaruje automatycznie, mogiła.
Kolejne planowane etapy:
- upierdliwe ćwiczenia z pudełkami z pomocą osób obcych w ilości ok. 20 pomocników.
-jak będe miała pelna skuteczność, pudełko wymienię na podkładkę, nagrodą będzie piłka
-zmniejszanie podkładki
-rezygnacja z podkładki
Zwiększanie tempa i dystansu.
Zobaczymy, jak nam będzie szło i będe pisać o trudnościach i postępach. Na razie sucz podchodzi do tego ćwiczenia entuzjastycznie.
Z poprzednią suką robiłam wysyłanie do pachołka i zemściło się to na mnie okrutnie

Za głupote się płaci- pies dobrze pojmujący p[ojęcie małego kwadratu obediencowego zaczął mi zaznaczać pachołki - o ja idiotka nieszczęsna.
