niemowlę, dziecko w domu a pies

pytania i rady czyli: bulik dobrze wychowany, bulik kulturalny.
Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
Posty: 375
Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

niemowlę, dziecko w domu a pies

Post autor: Żmija »

Dziewczyny- mamusie, pytanie do Was. jak zachowywały się Wasze psy , kiedy urodziłyscie dziecko, czy zauwazyłyście jakieś zmiany w zachowaniu Waszych bullków? Jak starałyście sobie organizować dzień, żeby pies nie był poszkodowany kosztem pojawienia się malucha? :D
Magdalena
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
Posty: 888
Rejestracja: sob sie 05, 06 10:50 am
Lokalizacja: Jabłonna
Kontakt:

Post autor: Magdalena »

Widzę Madzia że myśleniówka się zaczęła :?: :faja:
Gothika

Post autor: Gothika »

Max bardzo interesował sie synem jak wrócilismy ze szpitala po porodzie, pozwolilam mu obejrzec, powachac oczywiscie bardzo uwazając, zeby swoja masą nie zrobił krzywdy badż nie uderzyl syna głowa "z milosci", pamietam nawet jak wielkim jęzorem liznal go po buzi :)

Max bardzo intersowal sie synem, ogólnie przeniósl sie w okolice jego łóżeczka, tam spał, odpoczywal nie odstępowal na krok, kiedy zdarzalo sie tak, ze syn w nocy plakal a ja zmeczona spalam to Max mnie budził.

Gdy kąpalam syna, lub karmilam, badz przewijalam, nigdy nie wyrzucalam Maxa z pokoju, pozwalalam mu jakby we wszystkim uczestniczyc.... oczywiscie Max pil wode z wanienki, porywal zuzyte pampersy, a gdy z lozeczka synowi wypadl smoczek to od razu byl wymelany przez Maxa i porozgryzany ;)

Jesli, bym miala napisac w jednym zdaniu, to poprostu Max uczestniczyl we wszystkim, i dlatego nie czul sie ani zazdrosny ani odrzucony, nie przeszkadzalo mi naprzyklad gdy karmilam syna, zeby Max lezal obok na kanapie i trzymal mi glowe na kolanach ;)

To wszystko mozna ze soba pogodzic...

a "w praniu" zobaczysz, ze nie bedzie źle :)

pozdrawiam

edit://

zapomnialam dodac, ze gdy jeszcze bylam w ciązy Max mial u weta robione rózne badania, niestety nie pamiętam teraz dokladnie, ale krew i kał napewno, i byl tez odrobaczany profilktacznie i potem tez odrobaczany czesciej, bo co chyba 3 mies (nie pamietam juz niestety, to prawie 10 lat)
Kraina Chichów

Post autor: Kraina Chichów »

teoretycznie na pewno jesteś świetnie przygotowana :D u mnie w praktyce wyszło tak jak w teorii, oczywiście na początku było wielkie zainteresowanie co my tam mamy na rękach, co tam piszczy, a może to kotek itp.
Kasia
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
Posty: 214
Rejestracja: czw lip 20, 06 10:23 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post autor: Kasia »

Gdy rodziły się nasze córki w domu był jamnik, który nie lubił dzieci. Od początku poznawał niemowlaki, bo rozebrane po powrocie ze szpitala mógł obwąchać i oblizać. Swoim dzieciom pozwalał na wszystko - sam podchodził, dziecko często pchało mu palec w celach poznawczych do oka czy ucha po sam koniec a on nawet nie drgnął! A spacerki załatwialiśmy wspólnie. Były to długie godziny na świeżym powietrzu - 4 lub 5 godz. dziennie w 2 ratach.

Tylko gruby się zrobił - moję były niejadki a pies wprost przeciwnie. I trzeba było pieluchy z kupą zbierać zanim pies dopadł - sam smak!
Tekla i ja
bulta
Bulomaniak 1
Bulomaniak 1
Posty: 164
Rejestracja: wt sty 16, 07 19:16 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: bulta »

może powiem coś od siebie ..... moja suczka (sznaucerka mini) pojawiła się w domu jak mój syn miał zaledwie 2,5 roku.

od samego początku pojawienia się psa zaczęła się pomiędzy synem a suczka (Tina) rywalizacja ..... niestety musiałam z tym ostro walczyć radząc sobie właśnie w taki sposób że suka też uczestniczyła w domowym życiu np. karmienie , zabawy itp oraz wspólnych spacerkach z synem. W miarę upływu czasu trzeba tak nauczyc się postępowac żeby żadna ze stron (dziecko - pies ) nie czuły się odrzucone i zaniedbywane w przeciwnym wypadku grozi to niestety konfliktami ... dotyczy to oczywiście dzieci nieco starszych tak np. 4, 5 lat. mój syn oczywiście z zazdrości o psa póbował dokuczać nieźle suce , drażnić się z nią aby tym zwrócić na maxa moją uwagę ... skończylo to tym że kiedyś go nieźle ugryzła w momencie kiedy syn chciał dac jej kanapkę którą trzymał w rączce... powiedziałam dość i wytłumaczyłam synowi ... dopóki z zazdrości o nią będziesz jej dokuczał to ona tak sie właśnie odpłaci .... po takiej rozmowie (nie jednej) nastąpił rozejm na długie lata ... tym miłym akcentem kończę :)
Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
Posty: 375
Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Post autor: Żmija »

No, ja rodzę na koniec maja, więc akurat aura sprzyja kojarzeniu psom Aliena z przyjemnością spacerów i treningow. :wink: Postaram się ogarnąć towarzycho jak najlepiej, najgorsze dla mnie to, że będę musiała psom juz za miesiąc- maks dwa poświęcać dużo mniej uwagi, żeby po urodzeniu dziecka było dla niech na plus.
SAURON

Post autor: SAURON »

Goran nie zauważył że mały przyjechł do domu bo Doda cieczkę miała :D , jakoś tak bezproblemowo przeszedł nad tym do porządku dziennego, też uczestniczył w czynnościach przy małym jak miał ochotę i stał się amatorem zafajdanych pampersów :D jako urozmajcenie barfa :roll:
jagna

Post autor: jagna »

<QUOTE author="Żmija"><s>
Żmija pisze:</s>No, ja rodzę na koniec maja, więc akurat aura sprzyja kojarzeniu psom Aliena z przyjemnością spacerów i treningow. :wink: Postaram się ogarnąć towarzycho jak najlepiej, najgorsze dla mnie to, że będę musiała psom juz za miesiąc- maks dwa poświęcać dużo mniej uwagi, żeby po urodzeniu dziecka było dla niech na plus.
</QUOTE>
Zgadza się -pies stopniowo musi być odsuwany na dalszy (ale taki bliziutki :D ) plan, bo pomimo wszystko, że będziemy deklarować, że nie damy się zwariowac dziecku - to i tak na samym poczatku bedziemy na każde jego zawołanie (czytaj: płacz) - w tym momencie przerwiemy zabawę z psem , głaskanie - i chodzi o to aby nie stało sie to nagle - czyli pies żeby nie kojarzył tego faktu z przybyciem aliena. Co do bulka i niemowlaka to przekonam sie w sierpniu, natomiast foxterreir i niemowlak - fantastyczna sprawa :D
Awatar użytkownika
yoki
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
Posty: 523
Rejestracja: sob gru 16, 06 11:23 am
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: yoki »

Moja sunkę wziełam ze schroniska jak mój brat miał 2 lata.Nigdy mu nic nie chciała zrobic , na swój psi sposób próbował się nim zaopiekować.Jednyną rzeczą na która było trzeba uważać to to by nikt obcy nie pchał rąk do wózka/zosatwał dopychany a jak to nie pomagało pokazywała zęby/
Awatar użytkownika
yoki
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
Posty: 523
Rejestracja: sob gru 16, 06 11:23 am
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: yoki »

a i oczyiście w wieku gdy maluch dostaje parówkę do ręki nie odstępowała go na krok
Fila15
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
Posty: 134
Rejestracja: śr lut 07, 07 9:44 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Fila15 »

My naszą filę przywieźliśmy do domu gdy Agata miała 2 latka. Nie mieliśmy nakmniejszego problemu oprócz podrapanego dziecka i paru zdewastowanych zabawek(oprócz tego w domu nic nie zniszczyła :shock: aż się sama zdziwiłam bo poprzedni bull zrobił sobie w fotelu taką dziurę że mógł przez nią wchodzić i wychodzić od tyłu). Nie sądzę żeby był jakiś problem.
Kraina Chichów

Post autor: Kraina Chichów »

tak, ale to inna sprawa jak jest dziecko i przybywa do domu pies, a co innego jak psy są domownikami a przybywa mały alien wydający dziwne dzwięki i pochłaniający całą uwagę ukochanej pańci.

Wiesz Żmija jaka jest moja Aksa i u mnie bardzo dobrze sprawdziła się metoda przynoszenia ubranek małej ze szpitala. Mariusz codziennie zabierał zużyte ubranka do domu i dawał Aksie wąchać do woli, więc jak przybyło maleństwo po 4 dniach do domu to Aksa powąchała i jakoś tak bardzo nie szalała, pewnie pomyślała: a, to ten smrodek, znam go, nic ciekawego :/
margolciabull
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
Posty: 346
Rejestracja: pt lip 07, 06 23:15 pm
Lokalizacja: WI 2292F

Post autor: margolciabull »

<QUOTE author="SAURON"><s>
SAURON pisze:</s>Goran nie zauważył że mały przyjechł do domu bo Doda cieczkę miała :D , jakoś tak bezproblemowo przeszedł nad tym do porządku dziennego, też uczestniczył w czynnościach przy małym jak miał ochotę i stał się amatorem zafajdanych pampersów :D jako urozmajcenie barfa :roll:
</QUOTE>
mówisz, że nie zauważył i bezproblemowo przeszedł i tylko pampersy go interesowały? jak byłam u Ciebie, jeszcze w Gdyni i poszłaś do kuchni, a Marcinek leżał na kanapie machając łapkami, Goran sobie chodził i ja wstałam i podeszłam do małego, to Goruś strażnik texasu od razu przybiegł i trącał mnie nosem, żeby odwrócić uwagę.
pozdrawiam, margolcia
_____________________
She's a lover baby and a fighter,
Shoulda seen it coming when it got a little brighter.....
I love my baby to death
Magdalena
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
Posty: 888
Rejestracja: sob sie 05, 06 10:50 am
Lokalizacja: Jabłonna
Kontakt:

DZIECI I PSY - czyli jak nauczyć wzajemnej przyjaźni

Post autor: Magdalena »

Naucz dzieci i psy zasad współżycia

Dzieci i psy to specjalność Normy Rockwell. Któż nie pragnąłby atmosfery wzajemnej przyjaźni, lojalności i zachwytu?

W życiu bywa jednak tak, że wspólne mieszkanie dzieci i psów może być ciężkim wyzwaniem dla rodziców, którzy nie są odpowiednio przygotowani, by sobie z tym poradzić.



Oto kilka użytecznych informacji.

Nie ulegaj złudzeniom z filmów Disney’a. Psy nie są wypchanymi zwierzątkami z bijącymi serduszkami. One są żywymi stworzeniami, które szczekają, biegają, skaczą i strącają rzeczy.



Jeżeli są to szczeniaki, będą używać swych małych ostrych ząbków, by szczypać i trochę gryźć. Zaczną żuć głowy cennych lalek Barbie i uważać, że wszystko, co jest na podłodze jest ich i należy to obgryzać.

Nie spodziewajcie się natychmiastowych rezultatów. Bez względu, na to, kto był pierwszy, pies czy dziecko, pojawienie się tego drugiego stwarza nową sytuację. Potrzebny jest okres adaptacji.

Kiedy pojawi się niemowlę, dorosłe psy mogą być początkowo zaniepokojone obecnością obco pachnącego, wydającego dziwne dla nich dźwięki, stworzenia. Analogicznie, małe dzieci mogą źle znosić typowe dla szczeniaków łapanie ząbkami i skakanie.

Czytajcie książki, proście o rady doświadczonych rodziców, którzy również mają psy lub skonsultujcie się z treserami.

Jeżeli kiedykolwiek pies przejawia agresję w stosunku do dziecka, bezzwłocznie sprowadźcie profesjonalistę, by ocenił sytuację. Najlepiej by był to wykwalifikowany, zajmujący się zwierzętami behawiorysta. Informacje o adresach znajdziecie na stronie: www.animalbehavior.org.

Pokażcie psu, kto jest ważniejszy. Chociaż nie jestem wielką zwolenniczką zbytniego filozofowania o dominacji jednych zwierząt nad innymi (w teorii osobnik alfa podporządkowuje sobie inne), to faktem jest, że psy należą do grupy zwierząt mających wyjątkowe wyczucie swego miejsca w hierarchii.

Już na pierwszej lekcji musza się nauczyć, że małe istoty ludzkie są usytuowane wyżej od nich w łańcuchu pokarmowym. W mieszkaniu są miejsca, o które zwierzęta mają ochotę rywalizować, np. wyżej położone punkty obserwacyjne.

W moim domu dzieci mają prawo usunąć psa (delikatnie i z respektem) z łóżek czy kanap. Od moich psów oczekuje się, że poddadzą się temu bez agresji. Jeżeli nie, natychmiast kończy się czas, kiedy mogły korzystać z tych mebli.

Uczcie dzieci szacunku do zwierząt. Ogony nie służą do ciągnięcia, oczy nie mogą być obiektem szturchania. Chociaż dzieci wykazują naturalną ciekawość, powinny nauczyć się, że nie mogą traktować żywych stworzeń tak, jak lalek Barney’a.

Nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji, która bardziej uzasadniałaby użycie wobec dzieci ostrego tonu, czy nałożenie ograniczeń w przyjemnościach za karę, niż wtedy, gdy dziecko drażni szturchaniem drzemiącego psa. Za ugryzienia, które później następują, nie można winić zwierząt, chociaż to one później za to płacą.

Skrzynka, gdzie pies śpi musi być wyłącznie jego. Zwierzę potrzebuje miejsca, gdzie mogłoby się odizolować od domowników. Dzieciom nie można pozwalać, by przeszkadzały psu, gdy jest na swym posłaniu, ani by kiedykolwiek tam wchodziły. W żadnym wypadku.

Nie próbujcie przezwyciężać matki natury. Psy są łowcami odpadków. Zwierzę łatwo może zwędzić maluchowi jego przysmak. Zamiast próbować tresować psa, by opierał się pokusom, nauczcie dzieci, by nie jadły na podłodze. Jeżeli w czasie posiłku siedzą na krześle lub w innym podwyższonym miejscu, będzie to bardziej odpowiednie i wygodniejsze, a przede wszystkim nie stworzy psu pokusy, by schwycić coś i uciec.

Miejcie świadomość swojej odpowiedzialności. Kochamy psy, ale przecież wiemy, że są one zwierzętami, że mają instynkty i popędy, które mogą niekiedy być przyczyną nieumyślnie spowodowanych ludzkich nieszczęść, zwłaszcza w przypadku dzieci.

Nigdy nie zostawiajcie waszych pociech z psem bez nadzoru, bez względu na to, jak jest on spokojny i łagodny. I nie stawiajcie waszych dzieci i psów w sytuacjach, która źle rokują: na przykład, kiedy pies wykazuje zbyt mocny instynkt pilnowania pewnych rzeczy (np. kości), pozwólcie mu bawić się swoim rzemieniem w legowisku, ale nie na środku podłogi w pokoju gościnnym.

Pamiętajcie, że dajecie przykład. Psy nie są przedmiotami. Są wrażliwymi stworzeniami, które przyjmujecie do swoich domów. Jeżeli jest to dla was tylko krótkotrwała zachcianka i wkrótce pozbywacie się psa oddając go do schroniska, wasze dzieci nauczą się, że więzi niewiele są warte.

Jeżeli wciąż macie psy, ale wyrażacie swoją frustrację przez prowadzoną ciężką ręką tresurę i stosowanie kar, wasze dzieci będą sądzić, że przemoc jest najskuteczniejszym środkiem.

Natomiast, jeżeli opiekujecie się psem, pokazując mu, co mu wolno, a co nie, darzycie się wzajemnie szacunkiem i bezinteresowną miłością, nakreślacie waszym dzieciom dobry wzorzec postępowania, który, być może, powielać będą przez wszystkie dni swego życia.

http://kobieta.onet.pl/36,198,1418654,1 ... kiosk.html text="http://kobieta.onet.pl/36,198,1418654,1 ... kiosk.htmlhttp://kobieta.onet.pl/36,198,1418654,1,naucz_dzieci_i_psy_zasad_wspolzycia,kiosk.html>
ODPOWIEDZ