Problem przy karmieniu surowizną
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Problem przy karmieniu surowizną
Ostatnimi czasy chciałam wrócić z Haszi do BARFu i pojawił się problem. Podczas karmienia wszystko jest mniej więcej w porządku. Suka je kości trzymane przeze mnie w ręce. Robi to łapczywie, trochę nerwowo. Problem pojawia się gdy jedzenie się kończy
np. połykając ostatnie skrzydełko Haszi przysłowiowo odbija
Cała w nerwach zaczyna doskakiwać do karmiącego z warkotem, Mimi chciała sprawdzić co zrobi, gdy to ona będzie ją karmiła, no i okazało się, że bez różnicy, czy to ja, czy ktoś inny (dla laika gwarantowany zawał serca
). Odepchnięta nakręca się jeszcze bardziej, ale w końcu pasuje i za chwilę przeprasza merdając ogonem. Mam do wyboru, albo w ogóle nie dawać jej nic surowego, albo pracować nad problemem. Wolałabym to drugie, tylko nie mam bladego pojęcia jak się do tego zabrać
Dodać muszę, że Haszi kiedyś była na BARFie i nie było problemu. Obok mogły być karmione koty i nie robiło to na niej wrażenia. Czasami kości leżały w misce nie tknięte przez cały dzień i nie pilnowała tego. Obecnie dostaje do jedzenia gotowane mięso z ryżem i warzywami. Przy takim jedzeniu koty też nie robią na niej wrażenia. No ale gdy dostaje surową kość, to po zjedzeniu goni je przez jakiś czas, no a ostatnimi czasy doszło jeszcze to jej zachowanie wobec mnie.
A czy ona przypadkiem nie jest po cieczce?
Pytam dlatego że moja zawsze "po" ma ciąże urojone a wtedy dostaje szału na punkcie jedzenia, no może nie warczy na mnie, nie okazuje agresji i nie karmię jej z ręki ale jak skończy jeść a ograniczam jej z powodu urojeń, to zawsze łapą tłucze miskę bo chce więcej. Karmię ją o tych samych porach i jak nadchodzi czas karmienia robi to samo, rzuca miską jakby nie mogła się doczekać.
Zdarza jej się to tylko po cieczce. Kurczę też mnie to zastanawia... też jest na BARFie
Pytam dlatego że moja zawsze "po" ma ciąże urojone a wtedy dostaje szału na punkcie jedzenia, no może nie warczy na mnie, nie okazuje agresji i nie karmię jej z ręki ale jak skończy jeść a ograniczam jej z powodu urojeń, to zawsze łapą tłucze miskę bo chce więcej. Karmię ją o tych samych porach i jak nadchodzi czas karmienia robi to samo, rzuca miską jakby nie mogła się doczekać.
Zdarza jej się to tylko po cieczce. Kurczę też mnie to zastanawia... też jest na BARFie
-
Żmija
- Pomocny wiedzą: 5

- Posty: 375
- Rejestracja: czw lip 13, 06 12:44 pm
- Lokalizacja: wiocha pod Radomiem
Myslę, że to jedzenie jest dla Haszi bardzo, bardzo atrakcyjne i stąd min. problem. No i wynmika to z innych problemów z którymi się borykaliście. Ile Haszi jest w stanie zjeść na raz?
Moja propozycja- sprawdzić, co będzie, jesli najpierw nakarmisz Haszi jej dotychczasowym jedzeniem i natychmiast po tym dasz skrzydelka.- duzo skrzydełek ( dla najedzonej suni powino być to mniej atrakcyjne)
- Metoda na smoka wawelskiego
- jesli apetyt nie jest u niej obsesyjny dawałabym jej po jednym skrzydełku- dorzucałabym kolejne, kiedy jest w połowie pierwszego i tak do bólu. Powinna w końcu sama zrezygnować z jedzenia, załapac, że tych skrzdełek jest bardzo, bardzo duzo. Tą ilość, która zjada powinna sama sobie zmniejszać z czasem. Jedzenie kończyłabym rytałem- wołalabym do siebie sunię- jakaś wyciszajaca komenda- np. waruj - maly smakołyczek i odchodzimy od psa.
Moja propozycja- sprawdzić, co będzie, jesli najpierw nakarmisz Haszi jej dotychczasowym jedzeniem i natychmiast po tym dasz skrzydelka.- duzo skrzydełek ( dla najedzonej suni powino być to mniej atrakcyjne)
- Metoda na smoka wawelskiego
Podobnie jak Żmija uważam, że to pokłosie poprzednich problemów. Tak jak mówiłem tego rodzaju problemy są jak wirus, można je uśpić, ale zawsze gdzieś tam za horyzontem będą się czaić, niestety
Jeśli nie zadziała smok wawelski, to zastanowiłbym się, czy warto zmieniać dietę, czy na obecnej diecie dzieje się coś niedobrego, bo jeśli sunia jest zdrowa, to po co to robić?
Pomocnicze elementy to zintensyfikowanie na pewien czas pozostałych kroków, które poprzednio z Haszi wykonywałaś.
Jeśli nie zadziała smok wawelski, to zastanowiłbym się, czy warto zmieniać dietę, czy na obecnej diecie dzieje się coś niedobrego, bo jeśli sunia jest zdrowa, to po co to robić?
Pomocnicze elementy to zintensyfikowanie na pewien czas pozostałych kroków, które poprzednio z Haszi wykonywałaś.
Zstąpił z nieba Archanioł Gabryiel
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Ehhh....Dzięki za radę
No to jutro będziemy ćwiczyć w duecie z wawelskim smokiem
. Kupie skrzydła i pozwolę Haszi pęknąć
. Myślę, że jak wcześniej zje swoją michę to faktycznie tych skrzydełek zje kilka i będzie miała dość:). Jon zrezygnowałam z przestawiania na BARF, no ale od czasu do czasu chciałabym jej po prostu pozwolić podziamać surową kość czy szyjkę, no a ona wtedy takie numery odwala 
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Madziu Twoja metoda na na "smoka wawelskiego" zadziałała
. Może nie mamy jeszcze 100% sukcesu, ale jestem dobrej myśli
Dziś Haszi dostała jak zwykle pełną michę a potem surowe. Gdy kończyła jedną porcję, dokładałam drugą i cały czas ją chwaliłam i mówiłam do niej
. Jadła, jadła, jadła i jadła a ja patrzyłam, jak jej brzuch okrągleje
. Z czasem jadła już wolniej i spokojniej, ostatnią porcję widziałam, że je bo przecież zostawić nie wypada. No i stwierdziłam, że wystarczy, a powinnam jej pozwolić samej dojść do tego wniosku, tak jak radziłaś. Jutro się poprawię, najwyżej smok pęknie
. No bo gdy w końcu połknęła tą ostatnią porcję, to zaczęła biec w moim kierunku lekko zdenerwowana, ale nie było już przy tym warkotu i doskakiwania. Dała się wystopować komendą "siad", dostała smaczka, potem "waruj" smaczek i tak kilka razy, co by się wyciszyła
.
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Acha, dziś tak na spokojnie przeanalizowałam cały problem i przypomniało mi się, że gdy Haszi pierwszy raz wycięła mi taki numer, to z lekka się wystraszyłam i rzuciłam kolejne skrzydełko na podłogę, a ona je pożarła. Czy konsekwencją takiego zachowania z mojej strony mogło być to, że przy kolejnym karmieniu, gdy jedzenie się kończyło Haszi mogła pamiętać, że ostatnio swoimi popisami wymusiła ode mnie jeszcze, chociaż miało być już koniec jedzenia

-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Dla kogoś, kto chce przejść z żarłocznym bullem na BARFa metoda na "smoka wawelskiego" jest super
Haszi już drugiego dnia była spokojniejsza o papu, którego nie ubywało w misce (dokładałam skrzydło, gdy była w połowie poprzedniego, tak jak doradzałaś Zmijo:)), no ale ja z moim potworem na BARFa nie przejdę, bo pojawia się problem z gonieniem kotów. Haszi nawet po tym jak zeżarła kilo skrzydełek i ledwie się ruszała tylko patrzyła gdzie są kicie i biegła do nich z warkotem. Tak, że trudno, nie będzie jadła surowego i już. Do tej pory jakoś żyła bez tego, więc myślę, że dalej będzie
. Co prawda po dwóch dniach akcji ze skrzydełkami, dnia trzeciego miałam bunt i suka stwierdziła, że ona nie będzie jadła tego, co dostała do michy, a mianowicie gotowane mięcho z ryżem i warzywami
. Cały dzień stało, zjadła dopiero z miną cierpiętnika wieczorem, to samo było dzisiaj.