Ja tam jestem zmarzluch, więc jak tylko jest mniej niż 5 stopni, to zakładam 10 warstw więcej, niż zazwyczaj

Zwłaszcza jak mieliśmy tej zimy firmowy event (bo w końcu ponoć więc czego się nie robi dla dobra firmy

) - wtedy już całkiem musiałam się ubrać "na cebulkę"
