[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4762: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4764: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4765: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4766: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
Bulterier Forum • Zobacz wątek - prosze o pomoc
Bulterier SerwisBulterier Forum Polskie Forum Miłośników Rasy Bulterier

prosze o pomoc

pytania i rady czyli: bulik dobrze wychowany, bulik kulturalny.

prosze o pomoc

Postprzez marcingda » Cz sty 25, 07 16:21 pm

witam. jestem wlascicielem 15-miesiecznego bullteriera. Piec od samego poczatku pobytu w domu byl bardzo odwazny. juz pierwszego dnia poruszal sie po domu tak jak by w nim mieszkal od dawna. Gdy pies osiagnal wiek okolo 4 miesiecy zaczal powarkiwac, glownie na mnie. mimo naszych staran, szkolenia i roznych zabiekow sytuacja sie poglebila. obecnie BOSTON warczy na mnie. wyglada to w ten sposob ze zachodzi mi droge warczy i podskakuje do rak. problem jest rowniez w sytuacji gdy wymagamy czegos od psa np. mycie lap. Boston do obcych i innych zwierzat jest nastawiony pozytywnie albo bojazliwie. Glownie przejawia agresje do mnie i to zwykle w domu. Potrafi warknac rowniez na osobt ktore "lepiej" poznal. Nie sobie nalozyc kaganca, obciac pazurow itp. generalnie jest wszystko ok do momentu gdy niczego nie wymaga sie od niego. Sytuacja staje sie nie do zniesienia. Prosze o rade co robic!!!!!!!!!!!!!!

marcingda
 

Postprzez Kasia » Cz sty 25, 07 19:53 pm

Zwróć się do JON Snow, on Ci poradzi najlepiej. Czeka Cię duzo pracy. Posty Jon są w tym dziale i tam priw.
Tekla i ja

Kasia
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
 
Posty: 313
Dołączył(a): Cz lip 20, 06 9:23 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Postprzez SAURON » Cz sty 25, 07 22:34 pm

Marcin, temat Twojego psa był jakieś pół roku temu na niebieskim, nie byłeś zainteresowany czymkolwiek :roll: wypowiadał się w Twoim imieniu Grzegorz, i sąsiadka Jazzmanicasper, ich opinie były sprzeczne :roll: po czym niby było wszysko dobrze, miałeś jakoś pracować nad psem a tu po takim czasie się objawiasz i o pomoc pytasz :evil: W związku z czasem tego "problemu" obawiam się ze nic nie wskorasz, może się zdecyduj i oddaj psa - widzaiłam jak go już kiedyś wystawiałeś na allegro za bodajże 700zł :roll:

SAURON
 

Postprzez Magdalena » Pt sty 26, 07 6:49 am

:shock:

Magdalena
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
 
Posty: 1330
Dołączył(a): So sie 05, 06 9:50 am
Lokalizacja: Jabłonna

Postprzez aga » Pt sty 26, 07 10:13 am

Tak, pamietam tą historię :?
I do tej pory nie udało Ci się nic z tym problemem zrobić?
Jeżeli nie będziesz chciał pracować z psem to pies sam tego za siebie nie zrobi niestety

aga
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 994
Dołączył(a): Cz lip 06, 06 6:30 am
Lokalizacja: Dębica

Postprzez SAURON » Pt sty 26, 07 10:52 am

Dodam jeszcze, że pies robi się coraz starszy, problemy zakorzeniają się coraz mocniej i jeśli nie podejmiesz konkretnych decyzji to będzie nieciekawie.

SAURON
 

Postprzez JAZZMANiCASPER » Pt sty 26, 07 11:06 am

szkoda moich wysilkow na pisanie kolejnego postu na temat bostona, ale chyba jednak czuje taka potrzebe...
z mojej strony dokonalam wszelkich staran, zeby pomoc i wam i psu. przesiedzialam kilkanascie, moze i kilkadziesiat nocy studiujac psi behawioryzm i wszelka lekture o problemach z psychika psow, w tym agresywnych, jaka tylko znalazlam w necie. ponadto konsultowalam sie z behawiorystami (niestety wylacznie mailowo i telefonicznie, ze wzgledu na ilosc dzielacych km - ze szczecinem i krakowem). z duzym zainteresowaniem oddal sie tej sprawie grzesiek - behawiorysta ze szczecina posiadajacy 2 bullice - ktory zaprosil marcina wraz z psem do siebie na tydzien (za darmo!!!), zeby tam przyjrzec sie zachowaniu bostona i jego przewodnika i nauczyc jak ma z takim psem postepowac. niestety to zaproszenie zostalo odrzucone. poza tym, kiedy wy opalaliscie tylki na plazy w cieplych krajach, ja ciezko pracowalam z pozostawionym mi podopiecznym. mialam wtedy sporo czasu, by go poobserwowac i poeksperymentowac z metodami szkolenia (wylacznie pozytywnymi - przyznaje, ze zanim oddalam sie lekturze o behawioryzmie i zwichrowanej psychice, popelnilam kilka bledow, stosujac metody, ktore u normalnego psa z checia dominacji by podzialaly, a u bostona odnosily skutek odwrotny, ale byly to moze 2 takie sytuacje z moja bledna reakcja na akcje). przede wszystkim odkrylam, - co jednak nie bylo tak do konca oczywiste - ze boston jest psem lekliwym i nie ma za grosz zaufania do czlowieka. kazda proba przekroczenia jego granicy komfortu konczyla sie ostrzezeniem w formie warkniecia, a naruszenie tego komfortu atakiem. to co przemawialo za tym, ze to nie jest typ psa dominujacego, tylko rozpaczliwie wolajacego o pomoc (nie! nie! nie dotykaj mnie! nie podchodz! ja sie boje! nie podchodz, bo bede musial cie ugryzc!), to sposob w jaki atakowal i kiedy atakowal. atak polegal raczej na odstraszeniu/przegonieniu intruza naruszajacego jego prywatnosc, a nie na jego pogryzieniu. boston nie ma problemu miskowego, nie ma problemu z oddawaniem zabawek. agresji zostal nauczony przez przewodnika! w bardzo krotkim czasie ulozyl sobie lancuch zachowan, ktorego nauczyl go nie kto inny jak jego przewodnik, czyli pan. lancuch ten polegal na porcji wymiany zdan z wlascicielem - mianowicie - pan mija (badz tylko pojawia sie na widnokregu) psa (w domu) pies warczy - pan: co ty robisz?! (do dzis dzwieczy mi to w uszach) - pies: warczy glosniej i intensywniej - pan: co ty robisz?!!! - pies: warczy glosno i klapie zebami w powietrzu (w celu odstrasznia intruza) - pan: chwyta psa i probuje go obezwladnic (kiedy byl maly, konczylo sie to warczeniem podczas przygniatania gagatka do podlogi na wznak), co konczylo sie ugryzieniem wlasciciela i tym samym wypuszczeniem z uscisku - jednym slowem 'wygralem!' - postrzegajac oczami bostona. czyli pies byl nakrecany do ataku krzykiem i uderzal w momentach dla niego krytycznych, co konczylo sie 1:0 dla psa, bo ugryzienie uwalnialo go z opresji (gigantycznego dla niego stresu). podczas 'urlopu' (to byl dla niego naprawde niesamowity wypoczynek i odnowa psychiczna) w moich rekach odkrylam, ze boston ma wielka pasje pilkowa! umozliwilo mi to nie tylko prace z nim na placu (samodzielna na przydomowym parkingu), czyli w posluszenstwie, ale pomoglo w odbudowywaniu wiezi pies<->przewodnik. przy pilce sie odprezal (albo raczej nakrecal pozytywnie :) ), wreszcie zachowywal sie jak mlody pies i pozwalal na blizszy kontakt. po kilku dniach moglam juz w zabawie przytulic go sobie do brzucha, a potem nawet, za dobrze wykonane cwiczenie, z radosci usciskac i podniesc. jego uchachana geba w takiej zabawie byla najwiekszym sukcesem. cwiczenia wykonywal poprawnie, ale nawet, kiedy cos sie nam nie udawalo, to sama praca i kontakt sprawialy nam wielka radosc i to byl prawdziwy progres w jego resocjalizacji. kilka waszych spotkan ze szkoleniowcem (posiadajaca ONka i szkolaca metodami ONkowymi, czyli kolczatka i smakolyki) wyrzadzily mu taka krzywde, ze nawet delikatna korekta na zwyklej juz obrozy, w celu np. sciagniecia go blizej nogi, powodowaly totalna dekoncetracje, utrate zainteresowania pilka i spuszczenie glowy w ziemie z takim poddanczym i przerazonym grymasem. tak ciezko bylo mi go przekonac, ze nie dzieje mu sie zadna krzywda i nie mam zlych zamiarow, ze przestalismy w ogole uzywac smyczy. (tu padly niemile komentarze na forum o mojej nieodpowiedzialnosci i tego, co mogloby sie stac, gdyby na horyzoncie pojawil sie jakis inny pies, badz czlowiek - ale boston poza domem zachowywal sie poprawnie i pozytywnie wobec ludzi i raczej ulegle, badz przyjacielsko wobec innych psow, poza tym byl wylacznie zainteresowany pilka, wiec otoczenia w ogole nie zauwazal) bez smyczki cwiczylo sie super. same pozytywne emocje, zero lekow, blizszy kontakt psychiczny i fizyczny. kiedy postanowilam nauczyc go aportu, uzylam 8metrowej (mojej) flexi i nauka nie naruszyla jego dobrego nastawienia. smycz 'pracowala' wydajnie i nauka pozbawiona byla naglych czy sztywnych szarpniec. szlo nam to plynnie. kiedy mial juz pilke w zebach - co cieszylo go strasznie, razem z moim werbalnym dopingiem pod postacia piania z zachwytu z poprawnego wykonania cwiczenia - to sciagalam go najpierw delikatnie, a po kilku razach bardziej zdecydowanie do siebie i caly happy przynosil, siadal, oddawal i czekal na kolejne cwiczenie wlepiajac slepia w nagrode. w domu bylo znacznie gorzej i chlodniejsze byly nasze relacje, ale tam rowniez staralam sie rozprezac go pilka. pierwsze dni nauczyly mnie, ze lancuszek szkoleniowy jest nieakceptowalny, a parciana obroze zakladamy dopiero za progiem na klatce. nie zmuszalam go do niczego. ustepowalam kiedy widzialam, ze cos mu nie w smak, ale nie okazujac leku, tylko rezygnujac z dalszych zabiegow o cos, co chcialam osiagnac. skupialam sie na poruszaniu sie i wykonywaniu w jego obecnosci ruchow pewnych, spokojnych, przez niego przewidywalnych i obliczalnych. nie unikalam kontaktu fizycznego, ale nie takiego wymuszonego typu glaskanie czy 'obsluga' psa, tylko niby przypadkowe dotykanie przy okazji jakis manewrow w kuchni i dotykanie boczkow w zabawie z pilka, ale nic co mogloby zmuszac go do tego kontaktu. staralam sie byc jego przyjaciolka, ale wtedy, kiedy on wykazywal taka chec, czyli glaskalam go, kiedy to on o to prosil i zajmowalam sie nim, kiedy to on robil pierwszy ruch w moim kierunku. jednym slowem robilam wszystko, zeby zasluzyc sobie na jego zaufanie. po waszym powrocie opowiedzialam wam o naszych sukcesach i pokazalam w jaki sposob z nim cwiczyc, co przynosi najlepsze efekty i to ze pilka jest kluczem do odbudowywania wiezi. niestety kolejny raz sie zawiodlam i moje wysilki poszly znow na marne. 2 razy rowniez probowalam go wyadoptowac, ale kiedy przychodzilo co do czego, to rezygnowaliscie z pozbycia sie go, tlumaczac, ze jednak go kochacie i nie jestescie w stanie tak komus go oddac. dla mnie najgorszym dramatem z calej tej sasiedzkiej historii byly jego wyczyny nocne (jeszcze zanim mialam z nim przyjemnosc poobcowac, kiedy zostal mi powierzony na tydzien), gdy podczas waszego snu, wchodzil wam na lozko i z zebami przy twarzy twojej malzonki warczal na kazdy ruch, a ty bales sie, ze nie zdazysz go chwycic tak, zeby w odwecie nie odgryzl kasi pol twarzy (wiec jedynym wyjsciem bylo odczekac kilkadziesiat minut w bezruchu czekajac az sam zrezygnuje i zejdzie na podloge). przerazilam sie i zupelnie zalamalam. dla mnie to byl koniec. koniec tego psa. ale pozyczylam wam wtedy jedna z moich klatek i poradzilam zamknac w niej na noc. rano dowiedzialam sie, ze boston nie spal w klatce, bo 'sie w niej meczyl'. przyznam, ze totalnie juz wtedy opadly mi rece. (mieszkanie, w zwiazku z tym ze jednoprzestrzenne, zostalo podzielone plotem na czesc psia i niepsia, by podczas pobytu w pracy nie demolowal i nie niszczyl - dlaczego nie byl zamykany na noc za plotem?) po waszej przeprowadzce slyszalam tylko relacje mowiace o poprawie jego stanu psychicznego, ze problem sam sie rozwiazal, ze juz nie ma z nim klopotow. niestety nie ma mnie tam i pojecia nie mam jak naprawde jest, ale teraz widze, ze nic sie nie zmienilo i te relacje byly tylko kitem, zebym sie nie martwila i juz nie zajmowala waszymi sprawami.
wam sie nie da pomoc! prosicie o pomoc, a kiedy pomoc nadchodzi, to albo z niej rezygnujecie, albo wysluchacie i i tak robicie po swojemu, bo tak naprawde nie rozumiecie co sie do was mowi. pare stron druku o psychice bostona, ktory wskazalam do przeczytania i przeanalizowania, zostal potraktowany bardzo niedbale i, co mnie zdziwilo, nie zainteresowalo to was, ani nie zmusilo do poglebienia swojej wiedzy w tym temacie. jakiej zatem oczekujecie pomocy? magicznej pigulki, po ktorej boston stanie sie grzecznym chlopcem? bardzo prosze - 2 razy dziennie po 2 tabletki sedalinu i bedziecie z nim mogli nawet spac w lozku, ale do zalatwiania potrzeb bedziecie musieli go wynosic i trzymac podczas tych czynnosci, zeby sie nie obalil na glebe.
pozdrawiam
paula & boksery

JAZZMANiCASPER
 

Postprzez ZeRoZeRoRaZ » Pt sty 26, 07 11:32 am


ZeRoZeRoRaZ
 

Postprzez JAZZMANiCASPER » Pt sty 26, 07 12:25 pm

nie wspomniane zostalo (dla tych, ktorzy tematu nie znaja), ze boston jest psem bullkopodobnym z pseudohodowli (co ciekawsze - po jakims psie z zagranicznym championatem) i wybrany z miotu na podstawie jego samodzielnego i odwaznego usposobienia. taka decyzja zostala podjeta, mimo iz ja poproszona o pomoc we wskazaniu hodowli (zkwp rzecz jasna - przynajmniej dla mnie to jasne) przylozylam sie do sprawy, poradzilam znajomej (wlascicielce, wystawcy i hodowcy mini bullkow), ktora przyjazni sie z hodowlami bullkow standard i pomogla mi zorientowac sie po jakich psach (tu glownie rozmawialysmy o stabilnej psychice, bo to mial byc pies do domu) warto kupic szczenie. ale dzien pozniej przywieziony zostal az z bydgoszczy ten maly potwor, wiec wlasciwie na starcie zrealizowane przeze mnie wasze prosby byly, kolokwialnie mowiac, 'olane'. nastepnego dnia ja wyruszylam w podroz do hamburga po moje wymarzone, przemyslane i skonsultowane z wieloma hodowcami i kilkoma sedziami, dlugo-wyczekiwane szczenie, o ktore intensywnie sie staralam, by moc przywiezc do polski. na moja decyzje zlozylo sie wiele czynnikow, poniewaz oprocz psa wystawowego, mial (ma) to byc pies hodowlany i przyjemny w pracy na placu. takie sa moje oczekiwania wobec niego i mam nadzieje (jak dotad wszystko zgodnie z planem tfu tfu), ze te oczekiwania spelni. ALE wybierajac psa na poduchy, 4ro noznego domownika, ktorego przeznaczeniem bedzie (jedynie! albo az!) bycie przyjacielem i maskotka rodziny, GLOWNYM jak nie jedynym kryterium wyboru takiego szczeniecia bylaby jego PSYCHIKA, tym bardziej gdybym zdecydowala sie na rase postbojowa. na 100% kupilabym psa z pewnego zrodla po stabilnych psychicznie rodzicach, odchowanego w odpowiednich warunkach (co pewno nie omieszkalabym kilkakrotnie sprawdzic odwiedzajac maluchy i podgladajac jak rosna) i dobrze zsocjalizowanego w okresie 'niemowlecym'. na pewno wiazaloby sie to z wieloma konsultacjami z hodowcami takiej rasy (gdybym nie miala o niej wiekszego pojecia i mialby to byc pierwszy pies takiej rasy w moim posiadaniu) oraz przeswietleniem typowych dla rasy problemow ze zdrowiem czy wychowaniem. z bokserami tez zdazaja sie rozne niespodziewanki, ale to nie jest rasa bojowa i klopoty z wychowaniem raczej wiaza sie z ich nieopanowana sympatia wobec ludzi i nazwijmy to niesfornoscia (zwlaszcza jak wychowuje sie 2 mlode psy w jednym czasie), ale niebezpieczenstwo popelnienia bledow wychowawczych jest niewspolmierne miedzy tymi dwoma rasami, dlatego uwazam, ze wybor bullka wymaga sporej koncentracji i zaangazowania. pochopnie podjeta decyzja (przy zle trafionym szczenieciu, nie mowiac juz o nielegalnym zrodle) moze sie skonczyc wlasnie taka tragedia jak tutaj.
pozdrawiam
paula&boksery

JAZZMANiCASPER
 

Postprzez JAZZMANiCASPER » Pt sty 26, 07 13:31 pm


JAZZMANiCASPER
 

Postprzez SAURON » Pt sty 26, 07 14:29 pm


SAURON
 

Postprzez Kasia » Pt sty 26, 07 20:10 pm

Juz raz zabrałam głos tutaj, świadomie odrzucając nasuwające się skojarzenia ze znanym tematem. Po prostu nie mogłam przyjąć do wiadomości, że można być tak niereformowalnym. Po tym wszystkim mam wrażenie,że z Bostonem już niewiele można zrobić. A już na pewno nie właściciel.
Tekla i ja

Kasia
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
 
Posty: 313
Dołączył(a): Cz lip 20, 06 9:23 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Postprzez niezwyciężona » Pt sty 26, 07 20:17 pm

z kazdym psem mozna co zrobic ale tylko kwestia jest checi i w przypadku adopcji psa, czy znajdzie sie ktos na tyle odpwoiedzialnyy ze bedzie z psem dalej pracowal i nie powielal bledow poprzedniego wlasciciela

niezwyciężona
 

Postprzez SAURON » Pt sty 26, 07 23:21 pm

A więc rozmawiałam z Marcinem, zgodził się spotkać więc pojadę do nich w przyszłym tygodniu z Buteo, zobaczymy live jak to wszystko wygląda.
Tylko pytanie co dalej... jest tyle bulków do adopcji bez agresji i nie mogą domków znaleźć, a co dopiero psiak z problemem. Tzn Marcin nie chce go oddać na 100%, ale nie radzi sobie z Bostonem i chyba zaczyna im wszystkim brakować sił, i psu i właścicielom. Chciałam z JonSnowem się porozumieć na gg ale chyba nie jest w stanie dumy przełknąć nawet dla dobra psa :roll: a szkoda.

SAURON
 

Postprzez niezwyciężona » So sty 27, 07 0:50 am

Marcin prosil mnie o numer telefonu-podalam, nie zadzwonil.
mam nadzieje ze wskoracie cos.a chocby zobaczycie psiaka
powodzenia

niezwyciężona
 


Następna strona

Powrót do Wychowanie i szkolenie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość