Ostatnimi czasy chciałam wrócić z Haszi do BARFu i pojawił się problem. Podczas karmienia wszystko jest mniej więcej w porządku. Suka je kości trzymane przeze mnie w ręce. Robi to łapczywie, trochę nerwowo. Problem pojawia się gdy jedzenie się kończy

np. połykając ostatnie skrzydełko Haszi przysłowiowo odbija

Cała w nerwach zaczyna doskakiwać do karmiącego z warkotem, Mimi chciała sprawdzić co zrobi, gdy to ona będzie ją karmiła, no i okazało się, że bez różnicy, czy to ja, czy ktoś inny (dla laika gwarantowany zawał serca

). Odepchnięta nakręca się jeszcze bardziej, ale w końcu pasuje i za chwilę przeprasza merdając ogonem. Mam do wyboru, albo w ogóle nie dawać jej nic surowego, albo pracować nad problemem. Wolałabym to drugie, tylko nie mam bladego pojęcia jak się do tego zabrać

Dodać muszę, że Haszi kiedyś była na BARFie i nie było problemu. Obok mogły być karmione koty i nie robiło to na niej wrażenia. Czasami kości leżały w misce nie tknięte przez cały dzień i nie pilnowała tego. Obecnie dostaje do jedzenia gotowane mięso z ryżem i warzywami. Przy takim jedzeniu koty też nie robią na niej wrażenia. No ale gdy dostaje surową kość, to po zjedzeniu goni je przez jakiś czas, no a ostatnimi czasy doszło jeszcze to jej zachowanie wobec mnie.