dzisiaj jakiś dobry dzień

sporo poczytałem znów i uświadomiłem sobie swoje kolejne błędy...przede wszystkim to Ja sobie ZGENERALIZOWAŁEM agresje mojej krówki i nie miałem do niej zaufania!!! a dzisiaj stwierdziłem, że dość!! nie dam się sam zastraszyć jakimś durnym mitom!! no i zrobiłem 2 milowe kroki, po pierwsze pozwoliłęm jej (na razie przez siatkę, ale jednak) zakumplować się z wielką i chyba już dość wiekową suką husky...no i już było pozytywne szleństwo, zadnego warczenia, rzucania się i jezenia, (choć muszę przyznać, ze ta siwa robiła wrażenie nawet przez siatkę, wielka, spokojna i z różnokolorowymi oczami

...no a później drugi test zaufania, czyli pierwsze aportowanie bez smyczy...i kolejne zaskoczenie...żadnego uciekania, pełne zaufanie z obu stron

...no i cóż, opłaciło się!!, jeszcze nie widziałem mojego psa tak szczęśliwego
