Moi sąsiedzi w znakomitej większosci akceptują moje świnki, jest nawet kilka osób, które wręcz je uwielbiają. Generalnie najprzychylniejsze są dzieci, kochają Garde bo aportuje dosłownie wszystko, kiedyś jej największy fan, sześcioletni syn mojej sąsiadki, wracał z mamą z zakupów i nie miał pod ręką piłeczki ani patyczka, my się zagadałyśmy o dupie marynie, patrzymy, a Garda w najlepsze aportuje odżywkę do włosów L'oreala
Dzieci sąsiadów często też przychodzą do mnie do domu, ale nie do mnie tylko pobawić się ze świnkami, mój facet się śmieje że mam super towarzystwo, średnia wieku 5 lat
No ale jest też druga strona... kilka razy słyszałam już że jestem idiotką, bo miałam jednego morderce w domu, to mi było mało i teraz mam dwóch, powiedziane oczywiscie nie prosto w twarz tylko w powietrze gdzieś tam

ale tak żebym to na pewno usłyszała. Jedna sąsiadka, ma ONka, kompletnie niewychowaną sukę (a to jest sztuka, żeby owczarek nie kumał ani pół komendy) jak widzi Garde, to dostaje piany na pysk i ciągnie sąsiadkę, włócząc nią jak marionetką, Garda na to nie reaguje, patrzy na plującego się ONka z najwyższym politowaniem... i co? baba jak mnie widzi z 30 metrów się drze, żebym zabierała Garde, bo ona jej biedną Korunie zagryzie na pewno, bo to Garda Kory nienawidzi, a Kora to tylko wyczuwa i dlatego tak reaguje
A jeżeli chodzi o babcie, to moja obie suki uwielbia i czasem nawet zostawiam je na dwa dni pod babci opieką, wracają wtedy po dwa kilo cięższe, bo skoro one są cały czas głodne biedactwa, to babcia je cały czas karmi, w każdym razie babcia cieszy się ogromnym szacunkiem wyrostków ze swojego osiedla, "...bo to jest ta babcia, co z tymi dwoma pit bullami chodzi..."
