nie da się sprzątać przy moim psie. Mop, zmiotka, szczotka do podłogi wszystko jest fajnym sprzętem do zabawy i niestety na czas sprzątania zostaje odizolowany coby mi mop do końca nie wyłysiał.
Odkurzacz powoduje przyspieszoną pracę nóg czyli wielką ucieczkę ale piecho najpierw czeka aż rycząca rura będzie dostatecznie blisko niego.
Pies potrafi godzinami wpatrywać się w swoje oblicze w szybie od piekarnika.Początkowo sam się obszczekiwał, teraz to wygląda jakby czekał na pierwszy ruch przeciwnika. I tak siedzi, biedny i czeka nieskończenie.
Jest strasznym fleją. Jak je lub pije z mordy mu leci a gdy go coś wyrwie od miski (np. ruch za oknem) drze przez całą długość pokoju z tą kapiącą resztką żarcia lub wody.
Poucinał mi kwiatuszki wyklute dopiero co, ledwo zielone wyłoniło się z ziemi zostało ucięte zębiskami i wyplute jakby Drago stwierdził, że to jest chwast i nie ma prawa bytu.
Oprócz tego pierdzi jak zły, zwłaszcza w nocy - czyli otwarte okna to konieczność.
Wszystkie samochody traktuje jak swoje. Otwarte drzwi oznaczają zaproszenie do środka. Ktoś mógłby go bez trudu "dźwignąć"
Ma słynna godzinę świni co u mnie w domu oznacza, że poduszki z sofy fruwają, tv trzeba wziąć głośniej, boję się, że mi kaloryfery porozwala kiedy wali w nie głową bo to, że jemu nic nie będzie to już udowodnił nie raz.
Ale oprócz tego wszystkiego jest kochany, milusiński, przytulaśny, ma niesamowite wyczucie sytuacji czyli kiedy pani jest smutna i zdołowana potrafi przyjść, spojrzeć w oczy, liznąć po twarzy i przytulić się, ma poczucie humoru, robi z siebie głupka i rozśmiesza nas do łez. Kochamy go bardzo, bo jest taki jak miał być dokładnie i w 100%. Ma dopiero 4 miesiące i jeszcze zobaczymy jaki diabeł z niego wyjdzie






