mój pies ugryzł
mój pies ugryzł
Witam. Dzisiaj rano mój pies pogryzł psa sąsiada:(. Normalnie Baster chodi na smyczy i w kagańcu koło bloku bo jest baaardzo terytorialny ale dzis rano nikogo z psami nie było więc postanowiłam Bastka puścić żeby pobiegał z innym psem swoim kolegą. w tym czasie wyszedł sąsiad ze swoim psem a mój jak go zobaczył zaczął biec do niego nie posłuchał jak go wołałam no i niestety ugryzł tamtego. Właściciel co zrozumiałe wkurzył się i powiedział ze zgłosi to na policję. Poszłam do niego żeby pogadać ale on nie chciał rozmawiać ze mną. Mam pytanie co mi grozi w takiej sytuacji? Bardzo proszę o pomoc
Tamten pies był na smyczy. właściciel jak zobaczył ze mój pies biegnie to go podniósł ale Baster podskoczył do niego i złapał go, ale nie wiem za co. tamten pies to taki mały futrzak jak mop do podłgi. nie wiem co tamtemu się stało bo facet nie chciał ze mną gadać. A jak na razie to nikt nie przyszedł do mnie.
No raczej kiepsko to wygląda - możesz dostać mandat,na pewno jeżeli w twoim mieście jest obowiązek prowadzenie psa na smyczy.
Właściciel tamtego psa może wytoczyć ci także sprawę cywilną, może domagać się zwrotu kosztów leczenia psa.
Oczywiście pytanie jak poważne było to ugryzienie .
Notabene - w takich sytuacjach wzięcie psa na ręce może sprowokować drugiego do skakania i próby ściągnięcia go zębami ale to nie przejdzie jako okoliczność łagodząca
Pocieszające jest to że policji nie wezwał od razu - teraz raczej trudno coś tutaj udowodnić jeżeli nie było świadków.
Może sprawę da się załatwić polubownie - jeżeli tamten pies ucierpiał zwrócic koszt leczenie,przeprosić i po sprawie,o ile sąsiad na to się zgodzi:)
Właściciel tamtego psa może wytoczyć ci także sprawę cywilną, może domagać się zwrotu kosztów leczenia psa.
Oczywiście pytanie jak poważne było to ugryzienie .
Notabene - w takich sytuacjach wzięcie psa na ręce może sprowokować drugiego do skakania i próby ściągnięcia go zębami ale to nie przejdzie jako okoliczność łagodząca
Pocieszające jest to że policji nie wezwał od razu - teraz raczej trudno coś tutaj udowodnić jeżeli nie było świadków.
Może sprawę da się załatwić polubownie - jeżeli tamten pies ucierpiał zwrócic koszt leczenie,przeprosić i po sprawie,o ile sąsiad na to się zgodzi:)
[img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10102;101/st/20050225/n/Leon/dt/5/k/6eab/age.png[/img]
[img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10103;101/st/20070526/n/Beza/dt/6/k/6c7d/age.png[/img]
[img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10103;101/st/20070526/n/Beza/dt/6/k/6c7d/age.png[/img]
Wróciłam właśnie z moim psem ze spaceru. Przed blokiem spotkałam sąsiada z rodzina. On nic się nie odezwał ale jego żona tak. Między innymi zwróciła mi uwagę że pies powinien chodzić na smyczy i w kagańcu bo to jest pies z listy. Na to ja, że on nie jest na liście, ona jednak upiera się przy swoim twierdząc że była nowelizacja ustawy. Na moje pytanie jak czuje się ich pies odpowiedziała, że to nie moja sprawa. Za chwilę wyszła z psem na spacer. Na "oko" nic mu nie jest tylko futerko ma skrócone.Chodził też normalnie szoku po nim też nie widać. Wydaje mi się, że z psem nic nie ma złego. Jeszcze znajoma weterynarz powiedział, że "poszkodowany" jest ok. Nic mu nie jest. O policji nic już nie wspomnieli. Mam nadzieję, że ta sprawa tak się zakończy. Z tej negatywnej przygody kilka wniosków: nigdy nie puszczać psa koło bloku luzem, na spacer i ze spaceru zawsze z kagańcem na mordzie.
Jeśli chodzi o to co ona powiedziała na temat ustawy to ja nie znalazłam żadnej nowelizacji tej ustawy.
Jeśli chodzi o to co ona powiedziała na temat ustawy to ja nie znalazłam żadnej nowelizacji tej ustawy.
-
agusia_cch
nie ma zadnej nowelizacji, zreszta jakby byl to i tak nie dotyczy Twojego psa - nie ma od rodowodu i w swietle prawa jest kundelkiem.
jesli chcesz puszczac psa przed blokiem rob to na linie 10/20 m liny nie musisz trzymac, gdy pies nie bedzie sluchal, Ty zawsze zdazysz zareagowac i nadepnac na line. zreszta moja Zara gdy jest na linie, czuje sie jakby byla na smyczy, slucha idealnie. nie ucieka, jest odwolalna, nawet jak jest 50m od nas. czuja poprostu line:) dodatkowo zeby nie zapomniala, co jakis czas przypominam jej, ze nie jest do konca wolna
jesli chcesz puszczac psa przed blokiem rob to na linie 10/20 m liny nie musisz trzymac, gdy pies nie bedzie sluchal, Ty zawsze zdazysz zareagowac i nadepnac na line. zreszta moja Zara gdy jest na linie, czuje sie jakby byla na smyczy, slucha idealnie. nie ucieka, jest odwolalna, nawet jak jest 50m od nas. czuja poprostu line:) dodatkowo zeby nie zapomniala, co jakis czas przypominam jej, ze nie jest do konca wolna
Co do ustawy tak właśnie myślałam a ta kobieta nawet nie wie pewnie jakiej rasy jest Baster. Ale nie chciało mi się z nią gadać. W sumie to dobrze , że to tak się skończyło. To i tak był niezbyt fajny dzień. Co do puszczania psa wolno to do tej pory robiłam to ale tylko w towarzystwie psów które Baster zna i lubi na terenie neutralnym. Ale teraz chyba będę miała lęk, że znowu zaatakuje:(. Nie wiem czy dziś pozwolę mu na taka zabawę?
Mam takie samo zdanie - to jest bardzo nie odpowiedzialne i nie wiem co wczoraj mnie podkusiło. Nigdy nie zdarzyło mi się go spuścić koło bloku, gdzie indziej owszem. w innym miejscu zachowuje się normalnie, tylko obok bloku jest agresorem. Co do posłuszeństwa pierwszy raz nie zareagował na moje wołanie. Jesteśmy w trakcie szkolenia i po zakończeniu myślę że będzie posłuszny. Niedługo też pies będzie wykastrowany ( nie ma papierów więc i tak nie będę go rozmnażać) co zdaniem zarówno weterynarza jak i szkoleniowca obniży jego agresje na tle terytorializmu. Tak jak już wczoraj napisałam mieliśmy dużo szczęścia że nic się nie stało poważnego i że właścicielowi nic nie zrobił. Teraz jak będę go chciała pościć wolno żeby pobiegał to zawsze będę mu zakładać kaganiec, nawet przy psach w stosunku do których jest potulny jak baranek.
Wczoraj zrozumiałam ze Baster nie jest już małym słodkim pieszczoszkiem. Już wiem że potrafi zrobić krzywdę.
Wczoraj zrozumiałam ze Baster nie jest już małym słodkim pieszczoszkiem. Już wiem że potrafi zrobić krzywdę.


