Strona 1 z 1

Re: czy jest to pies dla mnie?

: pn maja 16, 11 22:45 pm
autor: Agniecha
Żadnego psa nie można zostawić z dzieckiem samego. Bez względu czy to York, Labrador czy Bullterier. Bulteriery są bardzo przyjaznymi zwierzakami, ale trzeba je socjalizować od pierwszych dni: z dziećmi, z psami, z innym zwierzakami. Jeśli pies będzie prawidłowo socjalizowany to będzie z kotem spał ;) Mówi się, że jak się chce to się szuka sposobu, a jak się nie chce to się szuka powodu.

"Problemem" jest to, że bulterier oprócz ruchu (jak każdy pies), zabaw i pracy umysłowej potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Są starsznie towarzyskie i potrzebują ludzi. Można z nimi spacerować, szaleć albo oglądać tv na kanapie.

Pozwolę sobie zacytować Karin:
Jeżeli nie masz czasu na poświęcenie tej rasie kilku godzin dziennie to sobie daruj. Mają tyle miłości w sobie co ważą i trzeba im to odwzajemnić a energii przeważnie 2x tyle co właściciel i trzeba tą energię z nich wypuścić.


Bull jest psem jak każdy inny. Będzie psuł, demolował. Zrównoważony pies któremu poświęcona jest uwaga, ma ruch, zabawę i zajęcie umysłowe będzie w domu spał. Wielu właścicieli psów (nie tylko ttb) myśli, że pies musi pobiegać w parku do którego chodzą od 5 lat, 3 razy dziennie i mu to starczy.

Na bulteriera trzeba mieć cierpliwość, pieniądze, poczucie humoru, czas, ogrom miłości i dystans.

Re: czy jest to pies dla mnie?

: pn maja 16, 11 23:16 pm
autor: viva
Podpisuję się pod powyższym postem obiema rękami. Ja mam bulle od ponad 20 lat i mój syn urodził się jak już w domu był 4 letni bull. Tu na forum gdzieś był taki temat " dziecko i bull", czy coś takiego. Poszukaj. Często zdarza się , że jak dziecko przychodzi na świat, to psa się oddaje, bo rodzina jest przerażona, że taki "pies morderca" będzie się chował razem z dzieckiem. Dobrze, ze podchodzisz do wzięcia psa rozsądnie. Pies powinien być z dobrej hodowli, po zrównoważonych rodzicach.

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 1:14 am
autor: Karin
Podpisuje się pod powyższym tekstem :wink:

Dzieci:Sara 3,5roku Franek 4tyg Sunia: Azumi 2lata. Obawy były wielkie przed zakupem naszego pierwszego bulla na szczęście żona nie musi pracować zarobkowo więc pies totalnie dla dzieci. Oczywiście klatka jest i trzeba uważać na malucha bo mało kto potrafi wytrzymać 25kg miłości na sobie :D Rasa toporna więc trzeba uważać bo potrącenia lub odbicia się od psa który mocno stąpa po ziemi kończą się wywrotką.

Powodzenia.

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 8:06 am
autor: MAG
Witam :twisted:

Powyższe wypowiedzi moich poprzedników są bardzo jasne i przejrzyste

zgadzam się z nimi i tylko od siebie z swojego doświadczenia (psy w domu od

prawie 20 lat)choć bulinka dopiero od 13 miesięcy dodam pare słów :twisted:

Napewno szczenie bulla przysporzy wiele kłopotów :D w pozytywnym tego słowa

znaczeniu bo ta mała kluska jest w tym wieku ustawiona tylko do psot i zabaw

Podgryza wszystko co jej na drodze stanie więc Twoje koty będą miały trochę

przerąbane :devil:

Bull bardzo szybko sie asymiluje z otoczeniem i to jest jego bardzo duży plus

Świetnie że myślisz o klatce bo to jest niesamowita pomoc dla domowników

a dla bulla azyl gdzie może się wyciszyć gdy jego adrenalina za bardzo da znać o sobie

Jedna tylko rada nie wykorzystuj klatki by karać bo odniesie to odwrotny skutek

od zamierzonego!!!!!

Nasza bullinka gdy ma dość towarzystwa i jest zmęczona sama szuka spokoju właśnie

w klatce bo wie że tam jej nikt nic nie zrobi i ma święty spokój :twisted:

Życzę powodzenia w poszukiwaniu odpowiedniego szczyla i dużo cierpliwości

jak się już pojawi w domu :twisted:

pzdr

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 8:24 am
autor: emara
Co do spacerów, to wszystko zależy na jaki egzemplarz trafisz. Ja przed odbiorem szczeniaka też się naczytałam, że rano przed pracą najlepiej zrobić z bąblem długi spacer, co by się zmęczył i grzecznie spał podczas mojej nieobecności. Po tym, jak Smilka przyjechała już do mnie do domu, przez pierwsze trzy tygodnie stosowałam się do tych zaleceń, psując nerwy sobie i bulisi. Smilka jest leniuchem i spacer o 6 rano wcale nie przypadł jej do gustu. Po tych trzech tygodniach odpuściłyśmy. Dostosowałam się do mojego psa i jego potrzeb. Moja suka od szczylka preferowała rano krótki spacer na załatwienie swoich potrzeb, potem śniadanko i grzecznie zostawała w domu. Po pracy idziemy na godzinny spacer i wieczorem też koło godzinki. Smili to wystarcza ;) .

Do 6miesiąca życia w domu nic nie zniszczyła, była aniołem. Potem pokazała trochę swoich umiejętności :twisted: Wygryzła kawałek kanapy, dwóch krzeseł pozbawiła po 1nodze, obgryzła po trochu każdą nogę od stołu. I to tyle z dewastatorstwa ;) . No, ale kupując szczeniaka byłam na to przygotowana, że pewnie coś zniszczy. Klatkę miałam po poprzedniej bulisi, ale jakoś nie uśmiechało mi się zamykać małego szczyla na 8godzin w klatce. Służy ona u nas za legowisko i budę dla Smilaka ;) .

Jeśli chodzi o koty, to myślę, że szczeniak szybko powinien się z nimi zasymilować. Ja osobiście na stanie mam dwa kociaki :) Dwa razy łączyłam je z bulkiem, raz z 6miesięczną suką - trwało to ok. 3tygodni, bo bulcia była bardzo ciekawa kotów, a im się to średnio podobało i drapały ją po pyszczychu, ale tak jak pisałam po jakimś czasie towarzystwo się dogadało. Gdy przyjechała do nas 2miesięczna Smila było już o wiele łatwiej, bo koty były już przyzwyczajone do psa. Smilka też oczywiście była bardzo ciekawa kociego towarzystwa, ale gdy przeginała dostawała ostrzegawczego plaskacza (już bez pazurków) w łepetyne. Smila i koty żyją w zgodzie, zostają same w domu na czas, gdy idę do pracy, razem śpią i jedzą.

Co do dzieci nie mogę się wypowiadać, bo ich nie mam ;) . Z perspektywy czasu myślę, że bulik może jest i wymagającym psem, ale chyba nie różni się aż tak znacznie od innych burków. Potrzebuje konsekwencji, uwagi, dużej dawki miłości, dobrego słowa i bliskości człowieka. Gdy ma to zapewnione potrafi być najukochańszym kundlem z wiecznie cieszącą się mordką i merdającym ogonkiem :)

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 11:53 am
autor: Anita
Proponuję sukę. Mając psa i sukę widziałam jakby dwa osobne gatunki w tej samej rasie.Suka jest bardziej rodzinna, przytulaśna, a agresję (bo to był dorosły adoptowany pies) bardzo szybko wyeliminowałam. Pięknie chodziła przy wózku bez smyczy, pewnie dlatego, że w tym wózku były same smakołyki. Dzieciak był cudzy i żadnego uszczerbku na zdrowiu nie doznał.

Samiec jest dominujący, niezależny, większy, mniej delikatny, lubi postawić na swoim.

W miocie z kilku szczeniąt każdy ma inny charakter.Nie wybieraj szczeniaka, który szaleje, zaczepia rodzeństwo, gryzie , nie da się wziąć na ręce. Powiedz hodowcy czego oczekujesz, a dobierze psa do rodziny.

Jesli nie masz zamiaru jeździć na wystawy to charakter i zdrowie musisz stawiać przed urodą. I oczywiście sterylizacja.

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 16:17 pm
autor: Agniecha
Ja osobiście wyznaje, że lepiej męczyć psa umysłowo niż zamęczać fizycznie (bieganie do upadłego). Wiadomo, że ruch psu jest potrzebny, ale wielu osobom wydaje się, że wystarczy porzucać piłkę, patyk czy dać się pobawić z innym psem. Zapewnia to dobrą kondycję, rozwój mięśni, spalanie tłuszczu ale pies zmęczony jest chwilę. Odeśpi 2h i znów jest gotów na wojaże. Poza tym wieczne bieganie wyrabia psu kondycje więc z czasem coraz mniej jest wymęczony. Bulteriery to nie jest dobre towarzystwo na długie rajdy rowerowe.

Natomiast "ruch umysłowy" męczy psa bardziej niż godzinne spacery po parku czy latanie za piłką. I nie ma w tym żadnej filozofii, nie chodzi o krzyżówki czy drogie kursy ;) Psy poznają świat nosem i to on dostarcza najwięcej bodźców. Nowe miejsca to nowe zapachy. A nowe zapachy zmuszają psa do ruchu. Nowy zapach to nowa informacja, którą mózg musi przeanalizować. Godzina w nowym miejscu (lub do którego rzadko chodzimy) dostarcza więcej wrażeń i o wiele bardziej psa męczy. Często o wiele łatwiejsze jest wybrać się do parku na innym osiedlu niż w nieskończoność rzucać piłkę. Dobrą sprawą też jest chowanie jedzenie po mieszkaniu. Ja daję wąchać psu ile zapragnie wszystkie nowe rzeczy jakie przyniosę do domu.

Podobno (ile w tym prawdy to nie wiem) 15 minut intensywnego węszenia to tak jak 1h spacer. Oczywiście nie można popadać w skrajności, pies musi mieć towarzystwo, bawić się, odpowiednio socjalizować.

To też nie jest tak, że bulterier musi mieć dziennie 20km marszu. Bo zdarza się, że właściciel zachoruje, coś ważnego wypadnie to nie znaczy, że kanapę zastanie w strzępach. Jednak długie "nic nie robienie" kumuluje energię i frustrację. Psy te mają dużo energii.

Wracając do tematu kotów to uważam, że socjalizacja z kotem szczeniaka nie jest takim wielkim problemem. Bardzo często największym problemem jest to by właściciel wyrobił sobie u psa miano przewodnika. Bo kiedy pies rządzi w domu to zaczynają się problemy.

Dzieci natomiast trzeba pilnować żeby nie łapały z ogon, uszy, nie siadały na psa, nie wkładały rąk do pyska czy palców do oczu. I psy też trzeba pilnować, bo bulteriery nie mają w sobie nic z delikatności. Chodzą jak czołgi przesuwając wszystkie meble na drodze, mogą popchnąć, przewrócić, usiaść. Jak się cieszą i chcą się przytulać to całą sobą. Cieszy się wtedy 25kg i ciężko to powstrzymać przed całowaniem.

Zdechł pies!

Obrazek
Obrazek

http://i1099.photobucket.com/albums/g39 ... ie0433.jpg

Nie, pies nie zdechł ;) Pies był 3,5h na spacerku wzdłuż rzeki, miejsce odwiedziła pierwszy raz. Chrapała tak głośno, że byłam pewna, że ktoś używa wiertarki ;)

Re: czy jest to pies dla mnie?

: wt maja 17, 11 20:12 pm
autor: aaalexja
Agniecha, bardzo dobry tekst. Tu sie piw nie stawia , ale u mnie masz skrzynkę :)

Re: czy jest to pies dla mnie?

: czw maja 19, 11 18:37 pm
autor: Agniecha
Zaczyna się ze zmianą zębów. Psu trzeba dać zajęcie, wymęczyć, poświęcić czas, wychować.

Re: czy jest to pies dla mnie?

: sob maja 21, 11 0:05 am
autor: emara
U nas dewastacja zaczęła się, gdy Smila skończyła +/- 6miesięcy. Trwało to może przez 3-4 miesiące, a potem wyrosła z głupotek :)

Re: czy jest to pies dla mnie?

: sob maja 21, 11 21:45 pm
autor: Kasia
Ja jednak proponuje rozdzielenie przyjemnosci. Albo dziecko trochę podchowane albo pies. Dwa szczeniaczki w domu naraz to może być zbyt duzo do ogarnięcia. To tak jak bliźniaki. Ani na chwilę nie można zostawić jednego i drugiego.

Lepiej majpierw pies, bo szybciej dorasta, potem dziecię. Mam spore doświadczenie w psach i 2 dorosłe córki, chowały się ze zwierzętami. Ale gdy się rodziły nas ówczesny pies był już dorosłym jamnikiem nielubiącym dzieci - obcych, bo swoje kochał. Ale dostawał małego golasa do obwąchania i wylizania na wejściu.

Co do kotów - nie widzę problemu, moja bulina trafiłą do nas dorosła i koty też już były. Dało się nauczyć ( koty wzięły w tym udział).

Re: czy jest to pies dla mnie?

: sob cze 11, 11 18:32 pm
autor: bullara
Bulek jest na pewno psem innym niż wszystkie inne psy. Dostosuje się do Twojego trybu zycia. Nasz Aniołek wymagał 2 spacerów dziennie- i to krótkich. Za to w domu 24 godz na dobę potrzebował zabawy i dużo czułości. Nie lubił sam być w domu, ale to akceptował. Natomiast dawał odczuć, ze ceni spędzanie z nami całych dni... Nawet w wieku kilku lat lubił pogryżc krzesło i godzinami ganiać za piłeczką.

Natomiast nie wyobrażam sobie teraz posiadania innego psa- dom jest właśnie gotowy na LADY...

Re: czy jest to pies dla mnie?

: sob cze 11, 11 19:13 pm
autor: Agniecha
Pies i dwa spacery dziennie? :shock:

Re: czy jest to pies dla mnie?

: sob cze 11, 11 19:27 pm
autor: bullara
Tak, to dziwne...ale piesio ze spaceru gonił do domu- trzeba go było uczyc kultury- bo na początku kupkę i siusiu chciał robić pod klatką i wracać do domku- ktoś go tak nauczył :( typowy kanapowicz... :) a w polowie szkolenia robił ostentacyjnie "zdechł pies" i nie dało się go ruszyć z miejsca- leń !!!!! A w domu lubił bawić się 24/24????

mam nadzieję, ze Lady będzie bardziej żywiołowym bullkiem...a tak się zapowiada :)